• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Ptaki arrow Zimowa ptasia drobnica
 

Sonda

Jakiego typu informacji szukasz tu najczęściej?


 

Jaki korpus uważasz za najlepszy do fotografowania ptaków?


 

Jaki obiektyw uważasz za najlepszy do fotografowania ptaków?


 

Zimowa ptasia drobnica Email
Autor: Antoni Marczewski   

Pierzaści rezydenci

Omówione dotychczas gatunki albo nie gnieżdżą się w Polsce albo zakładają gniazda, lecz zdecydowanie łatwiej zobaczyć je zimą oraz w okresie jesiennych i wczesnowiosennych przelotów. W tej części chciałbym się skupić na ptakach, które można w naszym kraju spotkać bez większych trudności przez cały rok, a które w okresie zimowym zbliżają się do siedzib ludzkich w poszukiwaniu źródeł pokarmu.

© Paweł Wietecha © Artur Homan
Trznadel Kwiczoł
Trznadel - Emberiza citrinella Kwiczoł - Turdus pilaris
Z danych uzyskanych na podstawie Monitoringu Pospolitych Ptaków Lęgowych, od 7 lat realizowanego przez Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków (więcej o tym programie na http://www.mppl.pl/), wynika, że jednym z najszerzej rozpowszechnionych ptaków w Polsce jest trznadel Emberiza citrinella (w 2005 spotykano go na 86% powierzchni kontrolnych).

Trznadel
Trznadel i dzwoniec - Emberiza citrinella et Carduelis chloris © Paweł Wietecha
Drugi człon nazwy łacińskiej wskazuje, jaki kolor przeważa w upierzeniu tego ptaka. W okresie lęgowym samiec ma jaskrawożółtą głowę i brzuch, na piersi widoczna jest wówczas wyraźna rdzawa plama. Zimą, kiedy ptaki dorosłe mają za sobą jesienną zmianę upierzenia, barwy są bardziej przytłumione, samce stają się bardzo podobne do samic, a na głowie bardziej wyraźny jest rysunek złożony z ciemnego bocznego paska ciemieniowego i ciemnych obwódek otaczających pokrywy uszne. W locie charakterystyczną cechą jest rdzawo ubarwiony kuper. Co ciekawe, angielska nazwa tego ptaka – Yellowhammer – mogłaby by być tłumaczona jako "żółty młot", lecz w rzeczywistości druga część tej nazwy pochodzi z języka niemieckiego, gdzie ammer znaczy po prostu "trznadel".

Wiosną i latem często można usłyszeć charakterystyczną piosenkę trznadla, którą na wsiach tłumaczono jako "nie będzie suchej kobyle niiiiiiiic", a w Anglii: "a-little-bit-of-bread-and-no-cheese" ("trochę chleba i żadnego sera"). Jej nagranie łatwo można znaleźć w internecie (np. plik MP3), ale zdecydowanie ciężej jest odszukać nagranie przedstawiające głos nawołujący, jaki usłyszymy w zimie. Mnie się nie udało, dlatego trzeba mi uwierzyć na słowo, że brzmi on jak urywane "curlucuc__curclucuc".

Sosnówka
Sosnówka - Periparus ater © Grzegorz Kłosowski
Żyjące w Polsce trznadle są osiadłe i silnie związane z krajobrazem rolniczym. Na zimę nie odlatują poza granice naszego kraju – z reguły skupiają się w stada i wspólnie żerują na polach uprawnych. Szczególnie chętnie pojawiają się w tym czasie również w okolicach stajni, gdyż mogą się tam pożywić przeznaczonym dla koni owsem. Podczas zdobywania pokarmu ptaki są raczej zgodne, choć może dochodzić między nimi do zachowań agresywnych, szczególnie pod koniec zimy, gdy niektóre samce zaczynają wykazywać zachowania terytorialne charakterystyczne dla sezonu lęgowego.

Podczas przeprowadzonego w styczniu br. III Zimowego Liczenia Ptaków w Parkach i Ogrodach w ponad 80% nadesłanych przez obserwatorów kart obserwacji znalazła się informacja o stwierdzeniu na terenie liczeń bogatki Parus major
Sosnówka
Sosnówka - Periparus ater © Marcin Karetta
i był to najczęściej (co nie znaczy, że najliczniej) obserwowany gatunek w trakcie ostatniego styczniowego weekendu. Jeszcze do niedawna wszystkie 6 spotykanych w Polsce gatunków sikor było zaszeregowane w jeden rodzaj Parus. Jednak badania na materiale genetycznym wywołały w tej grupie prawdziwy systematyczny przewrót, przyczyniając się do wydzielenia z jednego dawnego rodzaju aż 5 nowych. I tak: rodzaj Parus jest w naszym kraju reprezentowany jedynie przez bogatkę, natomiast druga najliczniejsza sikora, modraszka, razem z zalatującą sporadycznie z terenów Białorusi, Rosji i Ukrainy sikorą lazurową, klasyfikowana jest w rodzaju Cyanistes (od greckiego słowa kuaneos oznaczającego kolor niebieskozielony). Częściowe podobieństwo sosnówki do bogatki zostało uwzględnione w nazwie stworzonego dla niej rodzaju Periparus.
Bogatka
Bogatka - Parus major © Marcin Karetta
Czubatka, odróżniająca się od pozostałych sikor m.in. popielatym, nastroszonym czubkiem, zaliczona została do rodzaju Lophophanes, a kolejne dwa gatunki, czyli sikora uboga (nazywana też szarytką) i czarnogłówka znalazły się w rodzaju Poecile.

Sikory to jedne z najlepiej poznanych i przebadanych ptaków. Być może przyczyna tkwi w fakcie, że dwie z nich, bogatka i modraszka, bardzo chętnie korzystają z rozmaitych udogodnień oferowanych im przez ludzi, takich jak skrzynki lęgowe czy karmniki. Żeby przeprowadzić badania np. zwyczajów lęgowych czy składu pokarmu przynoszonego pisklętom nie trzeba jeździć głęboko w leśne ostępy, lecz wystarczą obserwacje w ogrodzie lub na działce.

Bogatka
Bogatka - Parus major © Artur Homan
Bogatka i modraszka w okresie zimowym są najczęściej spotykanymi w pobliżu zabudowań gatunkami sikor. Pozostałe gatunki mogą się pojawiać np. w ogrodach sąsiadującymi z lasami (w przypadku sosnówek i czubatek z lasami iglastymi). Bogatka jest większa, ma czarną głowę z dużą białą plamą na policzku. Samca od samicy można odróżnić na podstawie czarnego pasa ciągnącego się od podgardla. Jeżeli jest on szeroki na początku, następnie się zwęża, by znowu rozszerzyć się w kierunku ogona, mamy do czynienia z samcem. Pas wąski, zwężający się w kierunku ogona, wskazuje na samicę.

Bogatka ma bardzo szeroki repertuar głosów – na stronie index_balsis_eng.htm jest aż 5 nagrań, a jest to zaledwie niewielka próbka możliwości głosowych tego ptaka. Ja bardzo lubię głos przypominający dzwonek rowerowy, którym bogatki zaczynają się odzywać wczesną wiosną i jest to zapowiedź tego, że zima ma się już ku końcowi. Brytyjczycy naśladują ten głos słowami teacher_teacher (teacher = ang. nauczyciel), co rzeczywiście trafnie oddaje ten dźwięk.

Modraszka
Modraszka - Parus caeruleus © Grzegorz Kłosowski
Modraszka jest mniejsza, na głowie ma niebieski "beret", który u samców jest nieco ciemniejszy niż u samic (u tego gatunku odróżnianie płci jest trudniejsze niż u bogatek). "Twarz" modraszki wygląda niemal dziecięco, ale każdy może się pozbyć takiego złudzenia po odwiedzeniu dowolnego obozu ornitologicznego, gdzie ptaki te łapane są w specjalne sieci i obrączkowane – walczą one zacięcie z każdym, kto zechce je wyplątać, a dłonie załoganta po spotkaniu z ich małym, ale ostrym dziobem upstrzone są czerwonymi plamkami – nic dziwnego, że ornitolodzy nadali im potoczną nazwę "szczypawek". Niepozorna modraszka może być uważana za ptasi odpowiednik Hannibala Lectera – sikory te czasem atakują drobniejsze od siebie ptaki (np. mysikróliki), doprowadzają je do śmierci i żywią się mózgiem, który stanowi źródło wielu cennych składników odżywczych (do zachowań takich dochodzi zwłaszcza w okresie zimowym, kiedy brakuje pokarmu).
© Marcin Karetta © Paweł Wietecha
Modraszka Sikora uboga
Modraszka - Parus caeruleus Sikora uboga - Parus palustris
Innym niezwykłym faktem z dziedziny sikorowych upodobań kulinarnych jest karmienie piskląt, które osiągną 5. dzień życia, pająkami. Choć jest to pokarm trudniejszy do zdobycia niż np. gąsienice, modraszki dokładają starań, by zapewnić ich obecność w diecie swojego potomstwa.
Czarnogłówka
Czarnogłówka - Parus montanus © Marcin Karetta
Badania wykazały, że pająki zawierają duże ilości tauryny – związku chemicznego należącego do kwasów organicznych, który jest ważnym składnikiem m.in. napoju "Red Bull" (nie należy z tego wyciągać wniosków, że "Red Bull" produkowany jest z pająków). Tauryna wpływa na ośrodkowy układ nerwowy, sprzyjając rozwojowi zdolności poznawczych, a u młodych ssaków wpływa na właściwy rozwój ostrości widzenia. U modraszek zanotowano, że rodzice znoszą pająki wtedy, kiedy pisklęta otwierają oczy (sikory, jako gniazdowniki, wykluwają się nagie i ślepe), więc przypuszczalnie w ich przypadku tauryna odgrywa podobną rolę jak u ssaków.

Repertuar głosów modraszki nie jest tak szeroki jak w przypadku bogatki: nawoływanie brzmi jak "tsi_tsi_tsi___tsitsitsitsi" (plik MP3).

Czubatka
Czubatka - Parus cristatus © Grzegorz Kłosowski
W okresie jesienno-zimowym sikory tworzą często mieszane stada z innymi gatunkami ptaków, w których łatwiej jest poszukiwać pokarmu. Oprócz sikor można tam spotkać często kowaliki Sitta europaea, pełzacze leśne i ogrodowe Certhia familiaris i C. brachydactyla czy dzięcioły duże Dendrocopos major.

Kowalik swoją nazwę zawdzięcza specyficznemu zachowaniu związanemu z rozrodem. Jest ptakiem gnieżdżącym się w dziuplach i po znalezieniu odpowiedniego miejsca zmniejsza otwór wlotowy tworząc wokół niego pierścień z masy będącej mieszaniną gliny i jego własnej śliny. Takie tworzywo dosyć szybko twardnieje i stanowi zabezpieczenie m.in. przed kunami, które często rabują ptasie gniazda wyjadając jaja i pisklęta. Kowalika trudno pomylić z jakimkolwiek innym ptakiem – wierzch głowy i grzbiety jest szary z niebieskawym odcieniem, przez oko przechodzi czarna wąska przepaska, policzki są białe, a spód ciała pomarańczowawy. Natężenie tego ostatniego koloru może być zmienne w zależności od podgatunku – przez Polskę bowiem przechodzi granica między bardziej pomarańczowym caesia i prawie białym europaea. Ten ostatni jest najczęściej widywany na północnym wschodzie kraju, a drugi na zachodzie, natomiast dokładne rozmieszczenie obu form wymaga dalszych badań. Głos kowalika jest szybki i jego tempo może się kojarzyć z karabinem maszynowym – plik MP3

© Marcin Karetta © Michał Jonczyk
Kowalik Pełzacz
Kowalik - Sitta europaea Pełzacz ogrodowy - Certhia brachydactyla
Zimą można zauważyć, jak kowaliki biorą do dzioba np. nasiona słonecznika wystawione dla nich przez człowieka, a następnie przelatują na jedno z najbliższych drzew i tam wciskają zdobycz w szczeliny w korze – w ten sposób gromadzą sobie zapasy na mniej korzystne dni. Widok kowalika chodzącego po drzewie jest czymś niezwykłym w naszych warunkach, ponieważ jest to jedyny gatunek spotykany w Polsce, który ma zdolność do poruszania się głową w dół.

Pełzacze, mimo że stanowią dwa odrębne gatunki, są do siebie tak podobne, że bardzo często rozpatrywane są łącznie (np. podczas Zimowego Liczenia Ptaków w Parkach i Ogrodach).
Pełzacz leśny
Pełzacz leśny - Certhia familiaris © Artur Homan
Różnice między nimi są bardzo subtelne – dotyczą ułożenia plam na skrzydle, odcienia bieli na boku ciała, długości dzioba, długości pazura – są to cechy, które nieraz doświadczonym obserwatorom sprawiają wiele problemów. Najlepszym sposobem dla ich odróżnienia są głosy, choć spotkałem się z osobami, które twierdziły, że jeden gatunek może odzywać się głosem drugiego. Głos pełzacza leśnego jest serią bardzo wysokich dźwięków - treecreeper.htm, natomiast pełzacza ogrodowego można nazwać nawet piosenką, choć dosyć prostą - plik MP3. Co ciekawe, w mieszanych stadach sikor i pełzaczy wszystkie gatunki wydają podobne wabiące dźwięki na wysokiej częstotliwości. Przypuszczalnie ma to na celu utrzymanie kontaktu głosowego pomiędzy członkami stada, a być może służy również utrudnieniu zlokalizowania poszczególnych osobników (trudno jest często określić miejsce przebywania ptaka odzywającego się wysokimi dźwiękami).

Pełzacze przypominają upierzone myszy albo kawałki kory ze skrzydłami. Przyklejone niemal do pnia drzewa doskonale maskują się na jego tle, co sprawia, że nieruchomego pełzacza niełatwo jest zauważyć. Jednak ptaki te, z racji swoich rozmiarów, w zimie muszą bardzo intensywnie żerować żeby zapewnić organizmowi niezbędną energię (im mniejszy organizm, tym intensywniejsza jest przemiana materii). Żerują w bardzo charakterystyczny sposób – zaczynają u nasady pnia, następnie wspinają się ku górze przeczesując go po torze spiralnym, a kiedy dotrą odpowiednio wysoko zlatują z drzewa, przelatują na sąsiednie, zaczynają żerowanie tuż przy ziemi i wykonują bardzo podobną trasę.

Dzięcioł duży
Dzięcioł duży - Dendrocopos major © Grzegorz Kłosowski
Dzięcioł duży nie jest właściwie ptakiem, który byłby szczególnie związany z zimą, a wspominamy o nim raz dlatego, że może przebywać blisko stada sikor i innych ptaków, a dwa dlatego, że właśnie zimą zdarza się, że dzięcioł duży przyleci do wiszącego za oknem płata słoniny lub torby z orzeszkami. W zimie tego roku miałem okazję obserwować samicę dzięcioła dużego, która regularnie odwiedzała karmnik wystawiony przed siedzibą dyrekcji Parku Kultury w podwarszawskim Powsinie. Przy okazji warto zwrócić uwagę, szczególnie osobom odwiedzającym zimą sady lub ogródki działkowe w dolinie Wisły, gdzie można natknąć się na dzięcioła białoszyjego Dendrocopos syriacus. Jak sama nazwa wskazuje, ma on na szyi białą plamę, która powstała w wyniku braku czarnego połączenia między "wąsem" i tyłem głowy, obecnym u dzięcioła dużego. Oba gatunki są do siebie bardzo podobne i czasem może dochodzić nawet do lęgów mieszanych (taki przypadek stwierdzono np. w Białymstoku).
Dzięcioł duży
Dzięcioł duży - Dendrocopos major © Grzegorz Leśniewski
Dzięcioł białoszyi różni się również bardziej różowym niż czerwonym zabarwieniem podogonia i białymi skrajnymi sterówkami z niewielkimi czarnymi plamkami (u dzięcioła dużego jest odwrotnie). Ojczyzną dzięcioła białoszyjego, który w Polsce pojawił się stosunkowo niedawno, bo pod koniec lat 70., jest Bliski Wschód – zresztą wyraźnie wskazuje na to jego łacińska nazwa. Sam pierwszy raz w życiu obserwowałem osobnika tego gatunku w Turcji, jak szukał pożywienia drążąc pień…palmy. Warto wiedzieć, że dzięcioły, poza owadami i ich larwami, nie gardzą również pisklętami ptaków, którymi karmią własne pisklęta. Badania w Puszczy Białowieskiej pokazały, że tam, gdzie ptaki dziuplaste mogą wybierać między naturalnymi otworami a dziuplami wykutymi przez dzięcioły, wybierały te pierwsze. Prawdopodobną przyczyną takiego zachowania było ryzyko, że dzięcioł mógłby powrócić do raz wykutej dziupli i zjeść pisklęta jej nowego lokatora.

Kos
Kos - Turdus merula © Artur Homan
Kos Turdus merula i kwiczoł Turdus pilaris należą do rodziny drozdowatych. Kos jest powszechnie znanym i lubianym mieszkańcem lasów, parków i ogrodów, choć w miastach pojawił się dopiero w drugiej połowie XIX w. Co ciekawe, od tamtej pory wytworzyły się dwie "subpopulacje" tego gatunku – kosy "leśne" i kosy "miejskie". Pierwsze zachowały nieufność w stosunku do ludzi i na zimę odlatują, natomiast te z miast są bardzo ufne, nieraz żerują blisko człowieka (np. na przydomowym trawniku, co nie zawsze spotyka się z radością jego właściciela), a na zimę zostają w kraju, tworząc stadka liczące nieraz po kilkadziesiąt osobników. Samiec kosa jest smoliście czarny, a jedynymi kolorowymi elementami w jego wyglądzie są: żółta obrączka wokół oka i dziób, który z wiekiem staje się coraz bardziej pomarańczowy. Zimą najczęściej usłyszeć można alarmowy głos kosa przypominający nieco strzyżenie nożyczkami - plik WAV

Kwiczoł
Kwiczoł - Turdus pilaris © Artur Homan
Kwiczoł jest naszym najbarwniejszym drozdem. Kiedy zrywa się do lotu, łatwo go zidentyfikować na podstawie wyraźnej szarej plamy na kuprze kontrastującej z ciemnym ogonem. Głowa jest również szara ze słabiej lub mocniej zaznaczoną białawym paskiem nad okiem. Pierś pomarańczowa, intensywnie kreskowana, brzuch biały, na bokach ciała gęste ciemne cętkowanie, skrzydła brunatne.

Nazwa kwiczoł jest bardzo adekwatna do głosu, jaki ptak ten wydaje - plik MP3. Dawniej kwiczoły uchodziły za przysmak kuchni szlacheckiej, ponieważ jednym z ich ulubionych rodzajów pokarmu są owoce jałowca, przez co mięso było podobno bardzo aromatyczne. Do popularnych powiedzeń należało określenie "kwiczołami karmiony’, jakim obdarzano kogoś o bardzo wyszukanych upodobaniach kulinarnych, często grymaszącego przy prostszych posiłkach. Kwiczoły gnieżdżą się w Polsce, choć zimą nasza populacja zasilana jest również ptakami z północnej Europy. W styczniu br. podczas Zimowego Liczenia Ptaków w Parkach i Ogrodach był to najliczniej obserwowany gatunek, co związane było najprawdopodobniej z intensywnym przelotem kwiczołów. Akurat w ostatni weekend października spadło dużo śniegu i było mroźno, wobec czego mniejsze i rozproszone na dużym obszarze stada tych drozdów musiały się przemieścić w nowe miejsca w poszukiwaniu pokarmu – największe stado liczyło ponad 1200 osobników.

Wróbel
Wróbel - Passer domesticus © Grzegorz Kłosowski
Wróbel Passer domesticus jest gatunkiem, którego chyba za bardzo przedstawiać nie trzeba, ponieważ jest on powszechnie znany. Obecnie odnotowuje się stopniowy spadek liczebności tego ptaka w Polsce (od 2000 roku o około 14% w skali kraju), który w niektórych miejscach przybiera zatrważające rozmiary (w Warszawie przez 30 lat liczebność wróbli spadła o 1/3). Przyczyn może być wiele i wciąż nie do końca wiadomo, która z nich jest kluczowa. Na pewno dużą rolę odgrywa ubytek dogodnych miejsc do założenia gniazda – stropodachy, czyli puste przestrzenie między dachem budynku a sufitem ostatniej kondygnacji, są zamurowywane przy ociepleniach budynków, a właśnie w takich miejscach wróble bardzo lubią się gnieździć. Dodatkowym czynnikiem ograniczającym ich liczebność są ptaki krukowate – wrona i sroka. Zwłaszcza populacja tej ostatniej wyraźnie się zwiększyła, przez co wzrosła presja na wróbla (zagrożone są przede wszystkim pisklęta). Coraz mniej jest także w miastach owadów, a bez nich te drobne ptaki nie będą w stanie wykarmić piskląt. Jeśli owady są, to nieraz mogą być skażone w wyniku stosowania licznych środków chemicznych, dodatkowo skażających glebę, przy której powierzchni wróble żerują. Zimą lubią się one gromadzić w gęstych krzewach, gdzie znajdują schronienie przed drapieżnikami (np. koty, krogulce Accipiter nisus), a dodatkowo pod ich osłoną łatwiej jest im żerować. Niestety, również liczba takich krzewów z roku na rok jest coraz mniejsza.

Mazurek
Mazurek - Passer montanus © Paweł Wietecha
Bliskim krewnym, często mylonym z wróblem, jest mazurek Passer montanus. Nie jest tak ściśle uzależniony od człowieka jak wróbel – występuje często na polach, na granicy pola i lasu, a gniazda może zakładać w naturalnych dziuplach. W przeciwieństwie do drugiego przedstawiciela rodzaju Passer, u mazurków obie płcie nie różnią się wyglądem i u obu występuje czekoladowobrązowa czapeczka i czarna plama na białym policzku. Mazurek jest od wróbla nieznacznie mniejszy. W Wielkiej Brytanii populacja mazurków spadła o ponad 80% (dawniej bywało, że wyganiały modraszki z zajętych przez tamte dziupli) i obecnie jest tam gatunkiem zagrożonym wyginięciem.

Wśród odwiedzających zimowy karmnik wróbli i mazurków nieraz można spotkać również dzwońce Carduelis chloris. Zarówno nazwa łacińska (chloris oznacza zielony)
Dzwoniec
Dzwoniec - Carduelis chloris © Paweł Wietecha
jak i angielska czy fińska (Greenfinch, Viherpeippo – obie oznaczają "zielona zięba") wyraźnie wskazują, jakiego koloru jest to ptak. Dodatkową cechą jest rzucający się w oczy żółty pasek na skrzydle, szczególnie dobrze widoczny w locie. Samica jest mniej zielonkawa niż samiec, a bardziej szarawa, a u ptaków młodych dodatkowo na spodzie ciała występują obfite kreskowanie. Głos dzwońca w locie jest dość miękki - plik MP3, natomiast wiosną można usłyszeć jego mało dźwięczny śpiew przypominający metaliczny śpiew jera.

Ptaki te przy karmnikach zachowują się bardzo agresywnie. W czasie ostatniej zimy obserwowałem wróble żywiące się słonecznikiem, którym wypełniona była pusta butelka po wodzie mineralnej, zawieszona na haku na balkonie. Wróble podfruwały, siadały na krawędzi wyciętej dziury, brały kilka ziaren i odlatywały, żeby spokojnie zjeść, zanim przylecą po następną porcję. Dzwoniec podleciał i wcale nie miał ochoty dzielić z kimkolwiek, ponieważ co chwila odganiał wróble, które uznawały, że zajmuje dziurę w butelce za długo. Dopiero po pewnym czasie niepokornego stołownika przegoniła samica wróbla, a być może on sam postanowił, że już wystarczająco się najadł.

© Paweł Wietecha © Marcin Karetta
Dzwoniec Mazurek
Dzwoniec - Carduelis chloris Mazurek - Passer montanus

Grubodziób
Grubodziób - Coccothaustes coccothraustes © Marcin Karetta
Karmnikowe obserwacje sprzyjają również zobaczeniu grubodzioba Coccothaustes coccothraustes. Jak sama nazwa wskazuje, jego dziób jest bardzo potężny i służy mu do kruszenia m.in. pestek czereśni. W zależności od pory roku ta niewątpliwa ozdoba może być albo różowoperłowa (w zimie) albo stalowoszara (w okresie lęgowym). Na obozach obrączarskich uczestnicy zawsze starają się zachować wyjątkową ostrożność w kontaktach z tym ptakiem, ponieważ może on poważnie poranić palce, choć raczej między bajki należy włożyć informację, że jest w stanie połamać kości palca. W locie nawet bez dostrzeżenia szczegółów ubarwienia można rozpoznać gatunek na podstawie szerokich skrzydeł, dużej głowy z potężnym dziobem i wyjątkowo krótkiego ogona. Z bliska ptak pokazuje bogatą paletę różnych odcieni beżu, brązy i rdzy, a jego wielką ozdobą są fantazyjnie ukształtowane części lotek przypominające nieco falbany sukni.


 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif