• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
 
Magia miłosnej pieśni Email
Podlasie, Roztocze, Lasy Janowskie - marzec - kwiecień 2008

Pod koniec marca zmieniam diametralnie perspektywę na bardziej płaską i wybieram się na Podlasie. Zamierzam odwiedzić swoje dawne tokowisko cietrzewi, na którym nie byłem już 3 lata. Jestem bardzo ciekaw, jak radzą sobie ptaki od mojej ostatniej wizyty.

Niestety, rankiem na tokowisku panuje martwa cisza. Najmniejszego śladu cietrzewia. Jedyne stworzenie jakie obserwuje, to skradający się w półmroku ryś. Chyba brzmi to trochę niedorzecznie, ale nic nie mogę na to poradzić. Ostatnio za mało śpię, za dużo piję i za często myślę o drapieżnikach. Dlatego najchętniej zaliczyłbym to spotkanie do zaburzeń obsesyjno-maniakalnych, tylko czy omamy można fotografować?

© Grzegorz Leśniewski
Ryś© Grzegorz Leśniewski
© Grzegorz Leśniewski
Cietrzew© Grzegorz Leśniewski

Tak czy owak, po tokowisku pozostało jedynie wspomnienie. Może mój tajemniczy gość przyłożył do tego łapę? Tego tak na prawdę, już nigdy się nie dowiem.

Pozostaję na łące jeszcze jedną noc, aby mieć zupełną pewność, ze nic już się nie wydarzy. Odreagowuję stres dnia poprzedniego pstrykając kilka atlasowych zdjęć naszych pospolitych drozdów, żerujących w pobliżu ukrycia - kwiczoła i śpiewaka.

© Grzegorz Leśniewski
Kwiczoł© Grzegorz Leśniewski
© Grzegorz Leśniewski
Śpiewak© Grzegorz Leśniewski

Pomimo cietrzewiowej porażki nie odpuszczam i korzystając z zaproszenia kolegi Michała Piekarskiego, odwiedzam kolejne, pobliskie tokowisko. Tutaj sytuacja wygląda trochę lepiej, lecz również nie napawa optymizmem. Szczęśliwie udaje mi się sfotografować pierwszego od 3 lat cietrzewia. Oby nie ostatniego na Podlasiu.

Kwiecień w moim fotograficznym kalendarzu od kilku lat oznacza niezmiennie to samo – wyprawę na głuszca.

Głuszcowe toki to najpiękniejszy, wiosenny spektakl w polskiej przyrodzie. Choć widziałem tokowiska wielu rodzimych gatunków, to jednak nic nie dorówna atmosferze godowej pieśni niosącej się przez bagienny bór o poranku. Widowisko to jest równie czarowne co tajemnicze, skrzętnie skrywane przez knieję przed okiem postronnego obserwatora. Każdy, kto choć raz próbował zaobserwować dzikie głuszce, wie jak trudne to zadanie.

© Grzegorz Leśniewski
Głuszec© Grzegorz Leśniewski

Ruszam na Roztocze, w miejsce, gdzie zeszłej wiosny udało mi się wykonać kilka upragnionych fotografii. Niestety głuszce tokują tym razem w bardzo gęstym drzewostanie. Kilka dni siedzenia w wodzie okazuje się zupełnie bezowocne. Pomimo to próbuję jeszcze przez jakiś czas bawić się z „chłopakami” w ciuciubabkę, lecz w końcu daję za wygraną.

Podejmuję desperacką decyzję, aby spróbować szczęścia w zupełnie nowym miejscu. Pomysł jest na tyle ryzykowny, iż rozpracowanie nowego tokowiska może zająć cały sezon bez najmniejszej gwarancji na powodzenie. Pomimo to w połowie kwietnia przenoszę się w odległe Lasy Janowskie, w miejsce, gdzie jeszcze za czasów pisania pracy magisterskiej, znajdowałem sporo głuszcowych śladów.

Miejscówka jest nie tylko nowa, ale również mocno niedostępna. Aby dotrzeć na tokowisko, muszę pokonać prawie dwa kilometry grząskiego, bagiennego boru.

© Tomasz Kobylas
Ekspedycja© Tomasz Kobylas
© Tomasz Kobylas
Ekspedycja© Tomasz Kobylas

Gdy w końcu udaje mi się zainstalować w ukryciu oddycham z ulgą.

© Grzegorz Leśniewski
Czatownia© Grzegorz Leśniewski

Sprzyja mi szczęście. Już pierwszego ranka głuszce tokują w zasięgu mojego obiektywu. Jest ich co najmniej kilka. Po dwóch dniach pojawiają się również kury i tokowisko rozkręca się na dobre.

© Grzegorz Leśniewski
Głuszec© Grzegorz Leśniewski
© Grzegorz Leśniewski
Głuszec© Grzegorz Leśniewski
© Grzegorz Leśniewski
Głuszec© Grzegorz Leśniewski
© Grzegorz Leśniewski
Głuszce© Grzegorz Leśniewski

Dojeżdża do mnie Marek z kamerą. Przez 10 dni żyjemy wśród tych niesamowitych kuraków. Staramy się praktycznie nie wychodzić z ukrycia, aby niepotrzebnie nie niepokoić głuszców, które cały czas są w pobliżu.

© Marek Kołodziejczyk
W czatowni© Marek Kołodziejczyk
© Grzegorz Leśniewski
W czatowni© Grzegorz Leśniewski

Po zakończonych tokach, jeszcze przez jakiś czas dochodzimy do siebie delektując się peklowaną golonką i zimnym piwem z pobliskiej, leśnej zakapiorni. Smak tej „gluszcowej” golonki na długo pozostanie w moje pamięci...

© Tomasz Kobylas
Chwila wytchnienia© Tomasz Kobylas


<< W krainie wilka i niedźwiedziaI znowu w góry >>
 
zobacz również:
Galeria
Galeria w formie pokazu slajdów
Fotorelacje
Tak naprawdę, nie lubię fotografować (wywiad)
http://www.GrzegorzLesniewski.pl/

wybrane fotografie:
zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii

zobacz powiększenie w galerii

Wild Wonders of Europe
Na początku roku 2008, Grzesiek, jako jedyny Polak, zaproszony został do udziału w programie Wild Wonders of Europe (Dzikie Cuda Europy). Wild Wonders of Europe to największe na świecie przedsięwzięcie związane z fotografią przyrodniczą. W ramach projektu przez prawie 2 lata 55 wybitnych fotografów przyrody będzie poznawać i uwieczniać bogactwo natury, ale nie ich rodzimych stron, lecz innych zakątków kontynentu. Ich celem jest ukazanie niezwykłego dziedzictwa natury Europy i rozbudzenie większej troski o jej ochronę. W ramach projektu Grzesiek odbyl dotychczas dwie wyprawy w Alpy Tyrolskie i na Stepy Akermańskie.
 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif