• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Konkursy arrow Konkurs: Jak fotografować cietrzewie
 
Konkurs: Jak fotografować cietrzewie Email
Autor: Kazimierz Pańszczyk   

Cietrzew
Cietrzew - Tetrao tetrix © Kazimierz Pańszczyk
Korpus Contax 167MT, obiektyw MTO 1100mm, slajd
Niemal każdy kto tylko zasmakował fotografii przyrodniczej, wie jak ogromną frajdę sprawia fotografowanie ptaków. Kiedy już nasze fotograficzne archiwum zostanie wzbogacone zdjęciami kaczek, sikor, mazurków, czapli i innych śpiewających przyjaciół, zaczniemy myśleć o tak zwanych ornitologicznych rarytasach. Tak naprawdę każdy z nas ma jakiś tam w duchu wymarzony gatunek, którego prędzej czy później chciałby sfotografować. Jeśli tylko nadarzy się ku temu okazja, jesteśmy w stanie pokonać niemal wszystkie trudności, aby tylko mieć fotograficzny kontakt z wymarzonym bohaterem. Niemniej jednak musimy pamiętać o tym, że jeśli chcemy fotografować ptaki sporadycznie występujące, musimy się do tego naprawdę solidnie przygotować. Chodzi o to, aby nie wyrządzać mimowolnych szkód wśród gatunków rzadko występujących. W artykule tym będzie mowa o fotografowaniu cietrzewi, gatunku, którego liczebność w ciągu ostatnich 20 lat zmniejszyła się niestety aż o 95%. Jeśli wierzyć statystykom to liczba kogutów w naszym kraju na dzień dzisiejszy nie przekracza 2000 osobników! Ptak ten znalazł się na liście ptaków zagrożonych, w związku z tym, abyśmy mogli fotografować ten gatunek zgodnie z obowiązującym w naszym kraju prawem, musimy uzyskać odpowiednie zezwolenie. Mówiąc szczerze zezwolenie takie potrzebne będzie nie tylko na fotografowanie cietrzewi lecz wszystkich gatunków, których liczebność, czy też stan ogólny jest niestety niezadowalający. Drodzy państwo,
Cietrzew
Cietrzew - Tetrao tetrix © Kazimierz Pańszczyk
Korpus Contax 167MT, obiektyw MTO 1100mm, slajd
musimy przyjąć zasadę, że lepiej nie wykonać żadnego zdjęcia, jeśli miałoby to mieć jakikolwiek ujemny wpływ na gatunek, którego liczebność i tak stoi pod ogromnym znakiem zapytania. A zatem nasuwa się pytanie - czy jakikolwiek instruktaż w tym wypadku ma uzasadnienie etyczne?

Przyznam, że długo się nad tym zastanawiałem, jednak zdaję sobie sprawę, że spora grupa osób prędzej czy później i tak podejmie fotograficzne wyzwanie. W zawiązku z tym na pewno mniejsze zło wyrządzimy dając pełny i treściwy instruktaż, jak ma zachować się dana osoba w obliczu gatunków naprawdę rzadkich, niż suchy, nie chroniący przed niczym zakaz fotografowania. Stając niejako w obronie foto-przyrodników muszę podkreślić, że większość to osoby naprawdę oddane sercem i duszą dzikiej przyrodzie. Znacznie większy problem stanowi chociażby wzmożony i chyba już przez nikogo nie kontrolowany ruch turystyczny w obrębie tatrzańskich hal czy masywu Babiej Góry, gdzie jeszcze koguty na szczęście tokują. Odrębny problem, choć sprowadzający się do tego samego punktu, stanowią okoliczni rolnicy wyjeżdżający o stosunkowo wczesnej porze do wiosennych prac polowych w obrębie tokowisk. Każdy odpowiedzialny foto-przyrodnik musi również odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie, czy swoim zachowaniem nie wpływa ujemnie na losy ptaków, które fotografuje. Drodzy państwo, wspaniała przygoda jaką niewątpliwie jest fotografia przyrodnicza to nie zawody sportowe. Niejednokrotnie kiedy
Cietrzewie
Cietrzewie - Tetrao tetrix © Kazimierz Pańszczyk
Korpus Contax 167MT, obiektyw MTO 1100mm, slajd
zabieramy w plener nasze „magiczne skrzynki”, w których „zamykamy” nasze małe mikro światy, najczęściej nie zastanawiamy się nad losem naszych fruwających przyjaciół. Dlatego chciałbym uczulić, zwłaszcza osoby młode, które dopiero wkraczają na ścieżki fotografii przyrodniczej, aby nigdy nie zapomniały o etycznych aspektach tej wspaniałej przygody. Postępując zgodnie z etycznymi zasadami z czasem na pewno zrobimy wymarzone zdjęcie, a niewątpliwie ogromną satysfakcją dla nas będzie fakt, że ptak nie był świadom tego, iż był przez nas fotografowany. Zgodnie z zasadą „bądź niewidzialny, a więcej zobaczysz, bądź niesłyszalny, a więcej usłyszysz”.

Zamykając etyczny rozdział przejdźmy do zasadniczej sprawy, a mianowicie do technicznej strony fotografii cietrzewi na tokowisku. Na większości tokowisk, gdzie ptaków tokuje od 8 do15, myśliwi stawiają tak zwane budki obserwacyjne. Przez długie lata taka budka, a właściwie pasterska koliba stała na Puściźnie Rękowiańskiej, gdzie w końcu lat 90-tych były jeszcze największe tokowiska na pograniczu Podhala i Orawy. Można w porozumieniu z kołem łowieckim wykorzystać ich własne konstrukcje, ale myślę, ze można też pokusić się o tak zwany własny projekt. Na terenach Orawy w wielu miejscach porozstawiane są stojaki do suszenia siana. W powiększeniu taki stojak wygląda mniej więcej jak wielka litera „A”. Owe stojaki gospodarze pozostawiają na zimę na polach i wykorzystują dopiero latem w okresie sianokosów, mniej
Budowa czatowni
Budowa czatowni © Kazimierz Pańszczyk
Korpus Contax 167MT, obiektyw MTO 1100mm, slajd
więcej po 15 czerwca. W związku z tym po złożeniu czterech takich stojaków i owinięciu siatką maskującą robi się nam coś na wzór wigwamu. (Na zdjęciu ukrycie myśliwych wykonane właśnie z takich stojaków, może niezbyt eleganckie, ale z moich obserwacji wynika, że jednak skuteczne). Co ważne ptaki wzrokowo są do nich przyzwyczajone, ponieważ widzą dziesiątki takich stojaków wzdłuż pól orawskich przez cały rok i nie budzi to u nich żadnego niepokoju.

Zanim jednak podejmiemy jakiekolwiek przedsięwzięcie fotograficzne proponowałbym najpierw przyjrzeć się dokładniej samemu tokowisku. Robimy to oczywiście bardzo dyskretnie przez lornetkę ze znacznej odległości; jak tylko warunki terenowe pozwalają, powinna to być odległość nie mniejsza niż 250-300m! Pierwsze zloty na tokowiska odbywają się już w końcu lutego. Nie są to jeszcze toki właściwe, jednak na podstawie takich obserwacji możemy z grubsza określić miejsce ustawienia naszego ukrycia. Ukrycie oczywiści budujemy kiedy ptaków nie ma na miejscach tokowych, najlepiej w godzinach południowych. Przy czym zwracamy uwagę na padające światło, nierówności terenu itd. Takie szczegóły dla fotografa przyrody są bardzo istotne. Musimy dokładnie przyjrzeć się miejscu, w którym ustawimy naszą konstrukcję, ponieważ będzie ona naszym stałym miejscem fotograficznych zasiadek. Przenoszenie czy też modyfikowanie naszego ukrycia w trakcie okresu tokowego trwającego od marca do, co najmniej, połowy maja nie powinno
Cietrzew
Cietrzew - Tetrao tetrix © Kazimierz Pańszczyk
Korpus Contax 167MT, obiektyw MTO 1100mm, slajd
mieć miejsca. A jeśli już, to powinniśmy robić to sukcesywnie po kilka metrów, co kilka dni, w czasie kiedy ptaków na tokowisku już nie ma. Bardzo istotną sprawą jest czas przybycia do miejsca, z którego robić będziemy zdjęcia. Otóż musimy tam być, gdy jest jeszcze ciemno. Co najmniej półtorej godziny przed wschodem słońca. Ostatnim takim sygnałem, kiedy musimy być już rozlokowani wewnątrz naszego ukrycia będzie w wilgotniejszych miejscach głos czajki, a na łąkach i pastwiskach - trel skowronka. Czajka odzywa się pierwsza, kilka minut później skowronek, a po mniej więcej 10 minutach zaczynają zlatywać się pierwsze koguty na tokowisko. Kiedyś W. Cejrowski w jednym z programów telewizyjnych powiedział, że biali mieli zegarki, a Indianie mieli czas! My również musimy kierować się przyrodniczym zegarem, a nie czasem numerycznym. Przybycie zbyt późno na tokowisko spłoszy ptaki i w efekcie miesza całą hierarchią w tokującym stadzie (być może kiedyś opiszę następstwa takiego postępowania). Oczywiście coś takiego nie może mieć miejsca. Co za różnica czy wstaniemy o 2:15, czy o 2:30 i tak nie będziemy wyspani, dlatego na czasie, w tym wypadku, absolutnie nie możemy oszczędzać.

Istotną sprawą jest odległość, w jakiej ustawiamy nasze ukrycie. Otóż, na pewno nie możemy znaleźć się w środku areny tokowej. Ptaki muszą mieć tak zwaną wizualną swobodę, czyli muszą mieć komfort wzrokowy chociażby na wypatrzenie w porę naturalnego wroga. Jeśli natomiast
Cietrzew
Cietrzew - Tetrao tetrix © Kazimierz Pańszczyk
Korpus Contax 167MT, obiektyw MTO 1100mm, slajd
wkroczymy zbyt głęboko w arenę tokową, naruszymy hierarchię stadną. I koguty, zwłaszcza terytorialne, zmuszone będą do szukania nowego miejsca nawet kilkadziesiąt metrów dalej, co w pewnym sensie deformuje całokształt tokowiska. A przypomnę, że kogut terytorialny przywiązany jest trwale do swojego miejsca. Ktoś, kto obserwował toki cietrzewi raz może dwa, odnosi wrażenie, że panuje tam wielki chaos i zamieszanie. Otóż nie. Każdy kogut oczywiście chce wypromować własne atrybuty siły i piękna poprzez gulgot i czuszykanie, wszczynając przy tym, co jakiś czas, zażarte potyczki z rywalami. Niemniej każdy na swoją pozycję musi solidnie zapracować. Najsilniejszy, o najlepszych atrybutach, jest tak zwany kogut terytorialny. Właściwie kogutom terytorialnym zawdzięczamy to, że możemy obserwować toki zawsze w tym samym miejscu. Inaczej mówiąc taki „koguci guru” w stadzie jest nie tylko zapalnikiem, ale także motorem napędowym całych toków. Z kolei młode ptaki, nazwijmy je satelitarnymi, tokują gdzie popadnie i wszczynają boje niemal z każdym przeciwnikiem, który im się nawinie. Jak już wcześniej wspomniałem, kogut terytorialny przywiązany jest natomiast trwale do swojego miejsca. I zawsze w tym samym miejscu, niemal przez dwa miesiące, „gra” swoją miłosną pieśń. Obserwując tokujące ptaki, staramy się wyodrębnić tak zwanego mocnego osobnika, który po wygranej potyczce wraca na swoje miejsce i tokuje nadal. Może to oznaczać, że mamy do czynienia właśnie
Cietrzew
Cietrzew - Tetrao tetrix © Kazimierz Pańszczyk
Korpus Contax 167MT, obiektyw MTO 1100mm, slajd
z kogutem terytorialnym. Jak się później okaże może to mieć niebagatelne znaczenie, a być może nawet zadecyduje o naszym sukcesie zdjęciowym. A zatem jak zachowuje się taki osobnik i po czym możemy go rozpoznać?

Kogut terytorialny przylatuje o świcie wraz z innymi ptakami, z tym, że zapada za każdym razem dokładnie w to samo miejsce (dlatego musimy wyjść, co najmniej, kilka razy w teren; błędem jest jednorazowe wyjście). Natomiast koguty satelitarne zapadają przeważnie w miejsca dosyć przypadkowe i tu błąd może wynosić nawet kilkadziesiąt metrów od miejsca, w którym były dzień wcześniej. Już po chwili, mówiąc językiem łowieckim, wszystkie zaczynają „grać”. O świcie będzie jeszcze na tyle ciemno, że trudno prowadzić jakąkolwiek obserwację. Musimy cierpliwie poczekać, wraz z nastaniem świtu widoczność szybko się poprawi. Wówczas na spokojnie obserwujemy zachowanie ptaków, przy czym staramy się, jak już wcześniej wspomniałem, wyodrębnić po zachowaniu i sylwetce koguta terytorialnego.

Kogut terytorialny ma mocno sierpowato wygięte sterówki ogona do tego stopnia, że czasami szoruje końcami po podłożu. Z kolei młode osobniki, zwłaszcza w tak zwanym drugim piórze, mają wyraźnie mniej wygięte pióra ogonowe. Białe podbicie ogona (koper) dominator ma nakrapiany w ciemne nieregularne cętki. Natomiast młode koguty satelitarne mają śnieżno białe podbicie ogona bez nakrapianych szaroczarnych elementów. Dalej, kogut terytorialny w sile wieku ma
Cietrzew
Cietrzew - Tetrao tetrix © Kazimierz Pańszczyk
Korpus Contax 167MT, obiektyw MTO 1100mm, slajd
metalizująco szklący wól i szyję, a od ramienia skrzydła przechodzą w bardzo ciemny odcień brązu. Z kolei młode koguty np. dwuletnie są niemal jednolicie czarne z małą tylko domieszką opalizującą na szyi. Na ogół młode osobniki walczą bardziej zaciekle i stosują mniejsze przerwy między potyczkami, niemniej trudno jest przewidzieć dokładne miejsce ich zmagań. Przemieszczają się po tokowisku dosyć chaotycznie, nawet na odległość kilkuset metrów, co oczywiście dla osoby fotografującej ma kolosalne znaczenie. Natomiast kogut terytorialny, nawet po oddaleniu się na inne miejsce tokowe, a może ich mieć nawet trzy w promieniu 1000m, powraca za każdym razem dokładnie w te same miejsca z dokładnością niemal do 1m! Tokując, przemieszcza się mniej więcej na odległość 8-12m, od miejsca na którym zasiadł o brzasku dnia. Co ważne, kończy najczęściej w miejscu, w którym rozpoczął. I to jest druga ważna wskazówka dla fotografa, ponieważ pod koniec toków mamy najlepsze światło. Poza tym istnieje duże prawdopodobieństwo, że do koguta terytorialnego, prędzej czy później, zbliży się kura, co jest kolejnym atutem przemawiającym za tym, aby jednak podjąć trud ustalenia hierarchii na danym tokowisku. Samo tokowisko, na którym tokuje, powiedzmy, kilka czy nawet kilkanaście ptaków jest z reguły większe od stadionu piłkarskiego, może mieć 1,5-2ha. Zatem ustawienie naszej czatowni gdziekolwiek, może okazać się, z fotograficznego punktu widzenia, po prostu porażką.
Cietrzew
Cietrzew - Tetrao tetrix © Kazimierz Pańszczyk
Korpus Contax 167MT, obiektyw MTO 1100mm, slajd
Jeśli już uda nam się ustalić osobnika terytorialnego, myślę, że za trzecim, czwartym wyjściem jest to jak najbardziej możliwe, mamy sporo czasu na stopniowe przestawienie naszej czatowni i zrobienie udanych zdjęć w danym sezonie. Odległość naszego ukrycia od koguta terytorialnego, tak aby się swobodnie czuł, nie powinna być mniejsza jak, powiedzmy 35-40 metrów, przy czym minimalny dystans nie może być mniejszy jak 20-25m. Jeśli zmniejszymy odległość, istnieje obawa, że kogut porzuci arenę i przeniesie się na inne miejsce. Cały aspekt techniczny, jak wysoko umieścić obiektyw nad ziemią, w głównej mierze uwarunkowany jest od tak zwanych przeszkód terenowych. Najbardziej korzystną wysokością wydaje się być poziom oczu ptaka, tj. ok. 30-40 cm nad ziemią, oczywiście wszystko zależy od ukształtowania terenu, wysokości traw itd. Używamy aparatu oczywiście z wymienną optyką. Obiektyw, najlepiej jasny, o stosunkowo długiej ogniskowej, optimum wydaje się tu być optyka 500-600 mm, a nawet dłuższa.

I na zakończenie jeszcze kilka wskazówek praktycznych.

Do samego już tokowiska zbliżamy się bez użycia latarki. Zdarza się, że czasami ptaki zwłaszcza w noce księżycowe przychodzą nawet na piechotę jeszcze w ciemnościach. Również podpinanie sprzętu w czatowni nie powinno odbywać się przy silnym świetle w zupełności wystarczy światło z breloczka kluczyków samochodowych, telefonu itd.

W jaka pogodę wybieramy się na toki? Otóż koguty nalepie tokują przy
Cietrzewie
Cietrzewie - Tetrao tetrix © Kazimierz Pańszczyk
Korpus Contax 167MT, obiektyw MTO 1100mm, slajd
wyżowej i ustabilizowanej pogodzie. Natomiast w czasie złej pogody tokują sporadycznie, a w czasie deszczu zaprzestają tokować zupełnie.

Kolejna rzecz bardzo istotna, a mianowicie, o której definitywnie schodzimy ze stanowiska?

Toki przeważnie kończą się około godz. 9:00, jednak nie może to być ostateczna godzina o której powinniśmy wychodzić z ukrycia. Może się zdarzyć, że ptaki odlecą już o godz. 7: 00 i nie ma ich przez dłuższy czas. Pozostajemy nadal w ukryciu, ponieważ jedno tokujące stadko może mieć nawet trzy miejsca tokowe, pomiędzy którymi przemieszcza się co jakiś czas. Po mniej więcej 30-40 minutach ptaki w całej grupie powracają na tokowisko, z którego wcześniej odleciały. Z upływem dnia, czyli mniej więcej około godziny 8;00, tokujące koguty wyciszają się niemal zupełnie. Kręcą się wokół co jakiś czas tokując, jednak już nie tak intensywnie jak rano. Mniej więcej około godziny 9:00 odlatują na miejsca odpoczynku. Podobnie ma się sprawa z tak zwanym szabasem czyli porą, kiedy koguty milkną zupełnie. Szabas zaczyna się mniej więcej piętnaście minut przed wschodem słońca, natomiast kończy się - gdy następuje wschód. Przy czym wschód nie koniecznie wzrokowy; czasami w gęstej mgle, nawet kiedy ptaki nie widza realnego wschodu, szabas kończy się o tej samej porze. Pod koniec toków, w okresie maja, szabasy mogą się przedłużać. Co oczywiście nie oznacza końca toków, a jedynie dłuższą przerwę, dlatego nadal powinniśmy cierpliwie czekać
Cietrzew
Cietrzew - Tetrao tetrix © Kazimierz Pańszczyk
Korpus Contax 167MT, obiektyw MTO 1100mm, slajd
na dalszy rozwój wydarzeń. A zatem jak wygląda definitywny koniec toków? Koguty z upływem dnia zaczynają gulgotać i czuszykać coraz ciszej do tego stopnia, że nawet z odległości 20m ich rezonatory głosowe dla człowieka są bardzo słabo słyszalne. Walk już nie wszczynają, większość kogutów już się tylko pasie, jedynie co jakiś czas młode osobniki wykonują już tylko krótkie podrygi z cichym czuszyknięciem. W pewnym momencie niemal wszystkie zaczynają jakby patrzyć w jedno miejsce, stojąc bez ruchu około 2-3 minut, po czym nagle, wszystkie jak na komendę, podrywają się i odlatują w kierunku z którego przybyły o świcie. Niejednokrotnie oglądałem się za siebie, czy aby ktoś nie idzie, ponieważ ptaki sprawiały wrażenie spłoszonych. Jednak za każdym razem oznaczało to właśnie koniec toków w owym dniu. Wówczas możemy już bez obaw wyjść z naszego ukrycia.

Istotną sprawa jest stworzenie sobie na tyle komfortowych warunków (o ile możemy mówić o komforcie przy
-3°C),
Cietrzew
Cietrzew - Tetrao tetrix © Kazimierz Pańszczyk
Korpus Contax 167MT, obiektyw MTO 1100mm, slajd
aby wytrwać te kilka godzin aż do zakończenia toków. Niestety podejmując się tego typu wyzwania, musimy przygotować się na niewygody, zimno a nawet początkowy brak sukcesów. Z resztą nie obiecywałem, że będzie łatwo.

I na koniec już aspekt prawny. Na początku wspomniałem o tak zwanym zezwoleniu na fotografowanie gatunków chronionych. Odpowiednio wcześniej (początek danego roku) powinniśmy wystosować pismo z prośbą do Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody o wydanie zezwolenia na fotografowanie gatunków chronionych. Jest cała lista takich zwierząt i myślę, że niebawem z taką listą będzie można zapoznać się chociażby na stronie foto-ptaki.pl. Ja osobiście otrzymałem na ten rok takowe zezwolenie od Wojewody Małopolskiego, zatwierdzone przez Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody, o nr SR.V.TC.6639-2-48-08.
Nagrodą w tej edycji konkursu był monitor komputerowy EIZO S1910.
monitor EIZO S1910

Dlaczego tyle zachodu, jeśli idzie o zdjęcia cietrzewi? Większość z osób fotografujących te wspaniałe ptaki, niestety nie może pochwalić się zbyt dużą wiedzą na ich temat. Brak takowej wiedzy w połączeniu z usilnym zdobyciem wymarzonego zdjęcia, najczęściej kończy się spłoszeniem ptaków i w efekcie - fotograficzną klapą. Dlatego namawiałbym gorąco nie tylko do samego fotografowania, ale przede wszystkim do wnikliwej i cierpliwej obserwacji. Poznania ich niezwykłego rytuału godowego, który jest jednym z najpiękniejszych zjawisk przyrodniczych naszej ornito-fauny. Należy przy tym pamiętać, że to nie my uczestniczymy w tym wiosennym spektaklu, nawet nie jesteśmy nań zaproszonymi. A zatem nasze zachowanie w żaden sposób nie może zakłócić tej wspaniałej sztuki, jaką rok rocznie wystawia natura. Trzeba też podkreślić, że zdjęcia czy to w formie elektronicznej czy na kawałku celuloidu są jedynie wycinkiem naszych snobistycznych obrazów z dzikiego świata przyrody. Drodzy państwo, zdjęcie nie może powstać za wszelką cenę. Tylko etyka połączona z wiedzą i doświadczeniem może być gwarantem, że wkradając się w arkana dzikiej przyrody naprawdę nie wyrządzimy jej żadnej krzywdy.




Kazimierz Pańszczyk
e-mail: Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

Kazimierz Pańszczyk
fotografia z archiwum autora
Już we wczesnych latach szkolnych przejawiałem zainteresowania przyrodnicze. Kolejne lata jeszcze bardziej ugruntowały moją ciekawość, choć nie do końca zdawałem sobie sprawę jak złożony jest to świat. Z czasem "zamieniłem" lornetkę na aparat fotograficzny dzięki czemu mogłem rejestrować przyrodnicze bogactwo ziemi nowotarskiej. W głównej mierze to torfowiska wysokie i bogactwo tych wspaniałych uroczysk sprawiło, że mogłem poznawać i cieszyć się tą piękną krainą. A są to miejsca niezwykłe, gdzie zwierz bez obaw może odpocząć, a ptak bez przeszkód może delektować się własną pieśnią. Miejsca gdzie wiosenne mgły rozdziera chrapliwe czuszykanie cietrzewi, bębnienie bekasów i piskliwe nawoływanie czajek. To wreszcie kraina w sercu której rozgrywa się nieustanna walka o przetrwanie, codzienne dramaty dużych jak i zupełnie małych mieszkańców. Kraina pyszniąca się wiosenna bielą kwitnącego bagna, soczystą zielenią lata i wspaniałą czerwienią jesieni. Taką ją zapamiętałem od dziecka i taką pokochałem. To w tym cudownym miejscu w bardziej prześwietlonych miejscach, gdzieś pośród karłowatych sosen, mieszka jeden z najwspanialszych przedstawicieli kuraków leśnych, cietrzew. To z tymi ptakami dane mi było od ponad ćwierćwiecza spotykać się każdej wiosny na ich wspaniałym "turnieju". W zasadzie to te ptaki zrodziły we mnie chęć rejestracji przyrodniczego bogactwa. Pierwsze fotograficzne kroki, miłe wspomnienia, ale i pierwsze niespodzianki i niepowodzenia. Jednak z czasem poznałem zarówno warsztat jak i samych bohaterów dzięki którym, mam tyle wspomnień.

Później przyszły wystawy, współpraca z Wydawnictwami Przyroda Polska, Łowiec Polski, Brać łowiecka. To właśnie dzięki tym ptakom zdobyłem II miejsce w konkursie Wł. Puchalskiego w Łowcu bodaj w roku 2000. Nieco wcześniej II w braci Łowieckiej nagroda specjalna w konkursie CIC Photo prizes "Migratory Birds and Wildlife" w 2006 i kilka jeszcze innych mniej ważnych konkursów i wystaw. Nadal jestem zauroczony tymi wspaniałymi ptakami i mam nadzieję, że tak już pozostanie.

Kazimierz Pańszczyk



 

Konkursy:
Informacje o konkursach

Fotografujemy ptaki:
Regulamin konkursu

Laureaci:

- edycja XVIII (XII 2011) - Karolina Myroniuk
Karolina Myroniuk
- edycja XVII (X 2011) - Jacek Drozda
drozda_jacek_211_bw_30
- edycja XVI (IV 2011) - Miłosz Kowalewski
Miłosz Kowalewski
- edycja XV (XII 2010) - Tomasz Skorupka
- edycja XIV (X 2010) - Marcin Łukawski
- edycja XIII (II 2010) - Mariusz Pomaski
- edycja XII (XII 2009) - Krzysztof Stępień
- edycja XI (X 2009) - Marcin Nawrocki
- edycja X (VI 2009) - Mariusz Pawelec
- edycja IX (IV 2009) - Grzegorz Sawko
- edycja VIII (II 2009) - Leszek Lubicki
- edycja VII (XII 2008) - Michał Piekarski
- edycja VI (X 2008) - Piotr Mączyński
- edycja V (VIII 2008) - Bogusław Kotlarz
- edycja IV (VI 2008) - Mariusz Pawelec
- edycja III (III 2008) - Maciej Rębiś
- edycja II (II 2008) - Waldemar Krasowski
- edycja I (XII 2007) - Paweł Wacławik



Jak fotografować...
Regulamin konkursu

Laureaci:
- edycja XII (XII 2011) - Hubert Gajda
- edycja XI (IV 2011) - Zbigniew Maćko
- edycja X (XII 2010) - Zbigniew Maćko
- edycja VIII (VI 2010) - Zbigniew Maćko
- edycja VII (IX 2009) - Zbigniew Maćko
Jak fotografować wilgi

- edycja IX (X 2010) - Maciej Szymański
Jak fotografować jerzyki

- edycja VI (VI 2009) - Grzegorz Sawko
Jak fotografować dudki

- edycja V (IV 2009) - Piotr Dombrowski
- edycja IV (II 2009) - Zbigniew Maćko
- edycja III (XII 2008) - Bogusław Kotlarz
- edycja II (VIII 2008) - Waldemar Krasowski
- edycja I (VI 2008) - Kazimierz Pańszczyk



Fotorewiry

Laureaci:
- edycja II (XII 2011) - Karolina Myroniuk
- edycja I (XII 2010) - Ryszard Jasiński



Nagrody dla aktywnych użytkowników:
Album Wojciecha Misiukiewicza "Czapla. Siwa eminencja." - Tomasz Rusinek.
Książka Tadeusza Kłosowskiego "Co w dziczy kwiczy" - Edyta Kotik.
Książka Jana Walencika "Smak białowieskiego miodu" - Michał Kasprowicz.
Przewodnik "Ptasie ostoje": Aleksander Wiluś, Norbert Siegmund, Arkadiusz Makowski.
Książka Grzegorza i Tomasza Kłosowskich "Fotografujemy ptaki" - Jacek Adamczak, Andrzej Pietruszczak, Przemek Skwiercz, Karol Woźniakowski.
Album Grzegorza i Tomasza Kłosowskich "Biebrza. Sześć pór roku" - Olgierd Nowakowski, Piotr Dziełakowski, Katarzyna Gubrynowicz.
Album fotograficzny "Nasze Ptaki" wyd. Zagroda) - Robert Cichocki, Jolanta Lipska, Andrzej Cyganowski, Piotr Dombrowski, Krystian Jainta.
Poziomica fotograficzna Hama - Leszek Lubicki.
 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif