• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
 

Sonda

Sprzętu jakiej marki używasz najczęściej?


 

Jak archiwizujesz zdjęcia?


 

Kraska Email
Autor: Tomasz Kłosowski   
Tomasz Kłosowski
© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
Kraska© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
Dziś mam wrażenie, że to był tylko sen. Oto pokaźne, nie ogławiane, a więc potężnymi konarami objuczone wierzby, rozsiadłe przy wąskiej asfaltowej drodze, zasłaniające widok na niewielką podlaską wioskę nad rzeczką. Na jednej niżej podpisany z aparatem Praktika uzbrojony w potężny obiektyw lustrzany MTO 1000mm produkcji radzieckiej. Obiektyw tak ciemny, jak dziuple, w których czeluści na zmianę celował. A celował, bo w obu, umieszczonych na sąsiednich wierzbach gniazdowały kraski. Dwie pary obok siebie. Niebieskie ptaki co rusz przysiadały na suchych kikutach odrastających od rosłych konarów. Tylko fotografować! Nawet na filmie ORWO UT 18 o zawrotnej czułości 18 ASA, bo tylko taki był wtedy w moim posiadaniu, i to w aptekarskiej dawce kilku rolek. Właśnie. Nie było wtedy kolorowych filmów, kupowanych w sklepach FOTO-OPTYKI i wystanych w kolejkach, ale za to były... kolorowe ptaki! Czaty na wierzbie, które tu wspominam, miały miejsce w 1978 roku. Trzydzieści lat temu! Dziś w tym miejscu stoi przydrożna knajpa,
© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
Kraska© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
nie ma już wierzb, a przede wszystkim od dawna nie ma krasek. A w owym czasie były tutaj nieledwie pospolite. Prawie każda, słoneczna i wśród łąk położona wioska miała swoją parę krasek albo i dwie. Lekceważyliśmy je, bo jakże artystyczna dusza fotografa miałaby się łaszczyć na coś tylko dlatego, że jest kiczowato kolorowe. A do tego jeszcze pospolite. Nasza uwaga była skupiona na tak wtedy rzadkich i legendarnych gatunkach, jak bocian czarny, żuraw, bielik, orliki. Tymczasem wymienione ptaki pozostały w krajobrazie, zaś kraski zniknęły. I nagle odkryliśmy, że to przecież prawdziwe klejnoty natury, a my nie mamy ich przyzwoitych zdjęć. Nie wstyd?

Zaprzyjaźniony ornitolog w 20 lat po naszych pierwszych sesjach przewiózł nas po Podlasiu, pokazując stanowiska krasek, było ich już ledwie kilka. Patrząc na ich otoczenie trudno było doprawdy dojść, dlaczego ptaki są akurat tylko tutaj, a nie w stu podobnych miejscach obok.
© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
Kraska© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
Ale to zagadka, której wciąż ornitolodzy nie potrafią rozwikłać. Jedno z tych miejsc, podobnych do setek innych, szczególnie utkwiło nam w pamięci. Rosochata wierzba na skraju wsi przy rozwidleniu dwóch piaszczystych dróg, pod nią trzy prawosławne krzyże. I dziupla krasek, tak nisko, że można było do niej zajrzeć podsadzając jeden drugiego. Na razie nie było potrzeby, bo kraski kręciły się wokół znosząc pokarm młodym. Należało więc ewakuować się stąd jak najszybciej. Kraska nie była jeszcze wtedy tzw. gatunkiem strefowym, ale dziś już jest i jej fotografowanie w pobliżu dziupli wymaga zezwolenia od ważnych urzędów. My jednak pomimo braku zakazu baliśmy się od razu przystąpić koło dziupli do akcji. Ale przecież można było inaczej. Oddaliwszy się, zaczęliśmy z samochodu śledzić poczynania krasek. Przy tej okazji zacząłem pojmować, jakie jest naprawdę ich środowisko lęgowe. Przynajmniej tak mi się wydało. Oto piaskowe, słoneczne wzniesienia, luźne zadrzewienia marnych sosen sąsiadują z niżej
© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
Kraska© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
Kraska© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
położoną, wyraźnie podmokłą enklawą łąk i pastwisk, przeciętą rowem z płytką wodą. I obowiązkowo przeciętą linią energetyczną średniego napięcia. Dzięki niej to właśnie poznaliśmy sposoby polowania krasek i zdobyliśmy pierwsze zdjęcia w locie. To naprawdę niebieskie ptaki, lubiące leniwie przesiadywać na drutach. Ale tylko z pozoru leniwie. Są czujne i jak niebieskie błyskawice spadają na zdobycz.
© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
Kraska© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
Nieomal dosłownie spadają, bo wypatrują zdobyczy na ziemi. W mokre lata są to często żaby. Nieraz prawie wyłącznie. Gdy taką żabę kraska złapie, leci z nią najpierw na słup i tłucze zdobyczą o kant stalowego dźwigara, podtrzymującego sieć, aż roztłucze i z takim to dopiero "kotletem" podąża do dziupli. Jak więc widać, konstrukcje linii energetycznych spełniają w życiu krasek taką rolę, jaka w naszym przypada kuchennej desce, tłuczkowi czy tasakowi. Obarczona przyciężkim żabim mięsiwem kraska leci dość wolno i nisko. Można ją znakomicie chwytać średniej długości teleobiektywem (bystrzejsi mogą próbować dłuższym, 500-600 mm). I wiadomo, gdzie się ulokować, bo linia wyznacza nam linię strzałów. Nasz praktykant Mateusz Kowalski, znany z tej witryny, uzyskał na takich łowach znakomite zdjęcie lecącej ze zdobyczą kraski, a zdjęcie bodaj "doleciało" do jakiejś konkursowej nagrody.

Znajomy ornitolog, pokazawszy nam dziuplę radził, by przybyć tu na ostateczną rozprawę dopiero pod koniec lęgu, tuż przed wylotem młodych.
© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
Kraska© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
Tak też zrobiliśmy. Ale przy wierzbie powitała nas podejrzana cisza. Tylko przez chwilę, gdy zaniepokojony wpatrywałem się w ciemną plamę dziupli, wydawało mi się, że słyszę jakiś pisk. Ale to częste złudzenie: słyszymy coś, co chcielibyśmy usłyszeć, choć tego faktycznie nie słychać. Tak było chyba i tym razem. Zwłaszcza, że po dłuższym lornetowaniu ukazało się naszym przerażonym oczom pięć krasek, karnie przesiadujących w oddali na linie elektrycznej. A więc rodzina już wyleciała! Mimo tej konstatacji postanowiliśmy jeszcze jakiś czas poobserwować otoczenie, zwłaszcza, że z sąsiedniego pola zbliżał się miejscowy rolnik. Oświadczył, że nie jesteśmy tu pierwsi, bo w poprzednie dni było kilka samochodów, i to przeważnie z zagraniczną rejestracją. Cóż, niby tajne wiadomości o położeniu gniazd ptaków, niosą się w tempie - lecącej kraski. A czy same ptaki jeszcze tu są? A jakże, nawet wczoraj kręciły się koło drzewa. Na tę wiadomość znów doznałem halucynacji, że coś w dziupli pisnęło. Tak czy owak, po tej wiadomości postanowiliśmy poczekać jeszcze z godzinę siedząc w dusznym samochodzie. Ten okrutnie nudny czas mijał właśnie, gdy wśród listowia zabłysnęła błękitna iskra i nagle kraska zawisła u wylotu dziupli! Jednocześnie z wnętrza rozległ się pojedynczy pisk. A więc w środku siedziało jeszcze jakieś pisklę, może nawet dwójka, nadal pozostając pod opieką skrzydlatych rodziców.

Nigdy chyba nie działaliśmy tak szybko. Ledwie stary ptak odfrunął, rozłożyliśmy pstrokaty namiot i mój brat zanurkował w jego wnętrze,
© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
Kraska© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
wystawiając zeń "pięćsetkę", ja zaś odjechałem nieco wozem, by jednak ustawić się niedaleko i mieć całą akcję na oku. Nim jednak zdążyłem zawrócić i zająć stanowisko, a już ujrzałem naszego niebieskiego ptaka uczepionego zewnętrznej gałązki tuż przy dziupli. I to z gryzoniem w dziobie! Siedziała dłuższą chwilę, jakby czekając, aż ją młodszy Kłosowski łaskawie sportretuje. I zrobił to, zarazem zdobywając jedno z najciekawszych zdjęć w sezonie!

Zaś nasza dwuosobowa ekipa została po raz kolejny utwierdzona w przekonaniu, że fotograf ptaków może ostatecznie wszystko stracić, nawet sprzęt, ale nigdy nie wiarę i nadzieję, że jednak uda się zrobić to jedyne, wymarzone zdjęcie. A dziś - jeszcze lepiej ich serię!
 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif