• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Ptaki arrow Kaczki morskie
 

Sonda

Jakiego typu informacji szukasz tu najczęściej?


 

Jaki korpus uważasz za najlepszy do fotografowania ptaków?


 

Jaki obiektyw uważasz za najlepszy do fotografowania ptaków?


 

Kaczki morskie Email
Autor: Antoni Marczewski   

Edredon
Somateria molissima

Edredon
Edredon - Somateria mollissima © Antek Marczewski
Słowo edredon jest wyrazem nietypowym i nie łatwo rozszyfrować jego pochodzenie.

W dzieciństwie przez długi czas żyłem w błędnym przeświadczeniu, że ta piękna kaczka to „edrededon”. Później, w okresie krótkotrwałej fascynacji neologizmami, wniosłem do ich zbioru osobisty wkład w postaci „enerdona”, być może nieświadomie nawiązując do jego ważnych zimowisk zlokalizowanych u wybrzeży dawnych Niemiec Wschodnich. Pomimo lingwistycznych przygód z edredonem bardzo długo nie byłem w stanie natrafić na wiarygodne objaśnienie jego etymologii. Witold Muchowski – przyrodnik, podróżnik, a także znawca znaczeń ptasich symboli w wielu elementach ludzkiej twórczości (m.in. w herbach, monetach czy łacińskich przysłowiach), przedstawił mi ostatnio bardzo ciekawą hipotezę, która rzuca na sprawę trochę światła. Polskie słowo „edredon” wykazuje silne podobieństwo do angielskiego „eider”, które, według słowników, zostało zapożyczone z norweskiego „ejdar” lub islandzkiego „aedr” (w obu przypadkach wersje te są przekształconą wersją słowa „aethr” z języka staronordyjskiego, jakim od VIII do końca XII w. posługiwali się Wikingowie). Co jednak najciekawsze, geograficzny zasięg nazwy nie ogranicza się do Europy północnej i środkowej. Dla Włochów to „edredone”, dla Hiszpanów „eider”, „eder” dla Rumunów, a dla Francuzów „eider du duvet”. Lingwistyczną zagadkę wyjaśnia… sanskryt, czyli język staroindyjski. Funkcjonuje w nim słowo, którego transkrypcja to „aetr” i oznacza „płonący
Edredon
Edredon - Somateria mollissima © Adam Kumiszcza
płomień”. Określenie bardziej pasuje do mitycznego feniksa, jednak na upartego można dopatrywać się w bieli edredona barwy płomienia powstającego w wyjątkowo wysokiej temperaturze. Hipoteza ma silne podstawy, ponieważ mieszkańcy wszystkich wymienionych państw posługują się językami należącymi do grupy języków indoeuropejskich, które wywodzą się właśnie z sanskrytu. Edredon mógłby być więc ptasim symbolem jedności narodów europejskich, choć taką ideę oprotestowałyby nacje ugrofińskie - Węgrzy, Estończycy czy Finowie.

O ile dwie ostatnie używają nazw różnych od tych z pozostałej części Europy, ale niemal nie różniących się między sobą (odpowiednio „hahk” i „haahka”), o tyle nazwa węgierska („pehelyréce”) jest niepodobna do czegokolwiek. Termin stosowany jako nazwa naukowa wiąże się ściśle z jedną z właściwości fizycznych edredonów, o której szerzej mowa w dalszej części tekstu.

Teraz co nieco o wyglądzie samego ptaka. Są to kaczki dosyć duże, dorastające do 70 cm długości (więcej niż krzyżówki). Jak u zdecydowanej większości ptaków blaszkodziobych, w szacie godowej samiec silnie różni się od samicy. W jego upierzeniu dominują dwie barwy – czerń i biel. Pierwsza występuje w formie długiej plamy zaczynającej się przy dziobie i sięgającej tylnego brzegu skroni. Czarny jest również ogon i, co rzadkie u ptaków morskich, brzuch oraz boki. Regułą w tej grupie ekologicznej jest odwrotny schemat – jasny spód i ciemny wierzch. U pływającego ptaka można zauważyć
Edredon
Edredon - Somateria mollissima © Antek Marczewski
wydłużone białe pióra grzbietu opadające na skrzydła i białą plamę na tylnim boku.

Czarną barwę mają skrzydła, z wyjątkiem w postaci wąskich pasków na średnich (na wewnętrznej) i małych (na zewnętrznej części skrzydła) pokrywach. Pomiędzy karkiem i skronią, na wysokości oka, samiec posiada zielonkawą plamę, rozdzieloną pośrodku wąską ukośną białą linią. Dziób zielonkawy, u północnoamerykańskiego podgatunku borealis intensywnie żółty.

Samica nie prezentuje się równie okazale. Brak u niej jakiegokolwiek kontrastowego rysunku – cała jest szarobrązowa, z ciemniejszym prążkowaniem szczególnie dobrze widocznym na bokach ciała i na piersi. Dziób silniej zielonkawy niż u samca.

W trzecim roku życia młode samce po raz pierwszy uzyskują opisaną wyżej szatę. Początkowo są bardzo ciemne, a z wiekiem pojawia się na nich coraz więcej białych piór. We wszystkich szatach, u obu płci, bardzo charakterystyczną cechą jest dziób – od szczytu głowy dziób ten i czoło tworzą niemal równą prostą linię, co nadaje głowie silnie trójkątny kontur. Specyficzny kształt kaczka zawdzięcza gruczołom produkującym śluz chroniący drogi oddechowe przed drażniącym działaniem soli morskich. Na początku XX w. niemiecki ornitolog O. Heinroth przez pewien czas trzymał kilka edredonów na słodkowodnym stawie w ogrodzie zoologicznym i zauważył, że wspomniane gruczoły uległy znaczącej redukcji.

Podczas lotu u edredonów widać jasny spód skrzydeł, szczególnie wyraźnie kontrastujący z ogólnie ciemną
Edredony
Edredony - Somateria mollissima © Antek Marczewski
tonacją upierzenia samicy. Na przelotach przemieszczają się tworząc linię lub „chmurkę” ptaków lecących bez wyraźnego szyku, z kilkoma „sznurkami” ciągnącymi za nią.

Edredon poza Europą gniazduje również w Ameryce Północnej. Na naszym kontynencie przystępuje do lęgów od 840 tys. do 1,2 mln par, z czego najwięcej w Islandii oraz w krajach skandynawskich. Licznie zamieszkuje również Wielką Brytanię, Estonię i Holandię. Stosunkowo nowym zjawiskiem jest niewielka populacja (do ok. 100 par) na ukraińskim wybrzeżu Morza Czarnego. Sporo ptaków zasiedla Bornholm – teoretycznie stamtąd mógł przypłynąć młodociany samiec, nie posiadający jeszcze wyrośniętych lotek, którego pod koniec lat 70. znaleziono w Ustce. Jedyna pewna informacja o gniazdowaniu edredona w Polsce pochodzi z roku 1997, kiedy w rejonie Górek Wschodnich koło Gdańska znaleziono zrabowane przez drapieżnika jajo i obserwowano grupkę tokujących ptaków, przebywających na tym terenie od kwietnia do czerwca.

Tereny lęgowe zlokalizowane są na wybrzeżach morskich, szczególnie tam, gdzie linia brzegowa obfituje w wiele niewielkich wysepek. Chętnie zasiedlane są również brzegi rzek i jezior w strefie tundry. Edredony często tworzą kolonię, gdzie poszczególne gniazda mogą być użytkowane przez kilka sezonów. Powrót na lęgowiska zależy głównie od panujących aktualnie warunków atmosferycznych, ale przeważnie przypada na maj. Powracające samice szukają odpowiedniego miejsca na gniazdo, które powinno znajdować
Edredon
Edredon - Somateria mollissima © Mateusz Matysiak
się jak najbliżej punktu, w którym same przyszły na świat. Gdy wybór zostanie dokonany, kaczka wygrzebuje dołek w ziemi (robi to wykonując serię energicznych kopnięć), a odpowiednią średnicę zapewnia poprzez wielokrotne obracanie się wokół własnej osi. Kaczki nie słyną z bogatej wyściółki gniazda – stanowią ją elementy dostępne „pod dziobem”, czyli najczęściej fragmenty roślin. Samica składa 4-6 szarozielonawych jaj, choć maksymalnie może się ich pojawić nawet 8. Większa ilość wskazuje, że w jednym miejscu zniesienie ulokowało kilka samic. Bardzo rzadko, ale zdarza się, że wspólnie wysiadują – przeważnie spada to na barki tylko jednej z nich. To poważne obciążenie dla organizmu, ponieważ kaczka schodzi z gniazda tylko dla zaspokojenia pragnienia. Przez cały okres inkubacji (trwający od 25 do 28 dni) nie pobiera pokarmu i kiedy pisklęta się wykluwają, może ważyć nawet o 45% mniej niż na początku. W tym miejscu koniecznie należy wspomnieć o puchu, który pojawia się w gnieździe od momentu złożenia drugiego jaja i stanowi dla lęgu rodzaj „kołderki” (chroniącej głównie przed zimnem i wzrokiem drapieżników). Tereny lęgowe edredonów cechują się przeważnie występowaniem silnych wiatrów, które mogłyby zwiać z gniazda ochronną warstwę. Ta jednak, dzięki specjalnym mikroskopijnym haczykom, jest bardzo dobrze zbita i odporna na działania Eola. Profesor Jan Sokołowski w swoim znakomitym dziele „Ptaki ziem polskich” opisuje próbkę puchu, jaką zaprezentował mu
Edredon
Edredon - Somateria mollissima © Paweł Wacławik
H. Berlepsch. Nasz wybitny ornitolog był pod wielkim wrażeniem plastyczności tego materiału, który bez trudu dawało się formować w kulkę, następnie rozpłaszczać w stosunkowo cienką warstwę i znowu zbijać. Właściciel tego cuda powiedział mu, że od 25 lat pokazuje je znajomym i mimo upływu czasu nie traci ono nic ze swoich właściwości. Warto podkreślić, że naukowa nazwa edredona, Somateria mollissima, ściśle wiąże się z niezwykłymi piórami. Greckie „soma” to „ciało”, a „therion” – „wełna”. Z kolei łacińskie „mollissima” stanowi określenie najwyższego stopnia miękkości. Jakość edredoniego puchu znana jest ludziom od wielu lat i w wielu miejscach lokalne społeczności przez długi czas trudniły się jego zbiorem. Został opisany m.in. w książce „Anaruk, chłopiec z Grenlandii” Aliny i Czesława Centkiewiczów – w podstawówce była moją lekturą i do dziś pamiętam, jak na jednej z lekcji czytałem na głos klasie właśnie ten fragment. Najlepiej jest, gdy zbieranie odbywa się już po zakończeniu wysiadywania, jednak wówczas puch jest silnie zmieszany z grudkami ziemi i fragmentami roślin, dlatego często przystępowano do akcji wkrótce po złożeniu przez ptaki jaj, co nieraz prowadziło do porzucenia lęgu przez wysiadujące samice. W tej chwili na większości terenów edredony są zostawiane w spokoju.

Pisklęta wykluwają się równocześnie i po upływie doby są gotowe do podążania za matką. Nie przeszkadza im nawet to, że czasem kolonie zlokalizowane są w bliskim sąsiedztwie
Edredon
Edredon - Somateria mollissima © Adam Kumiszcza
urwistych brzegów – potrafią zeskakiwać do morza z wysokości kilku metrów. Jan Sokołowski podaje, że samce edredona towarzyszą wodzącym pisklęta samicom, jednak z moich własnych spotkań z edredonimi rodzinami nie pamiętam takiego widoku. Zetknąłem się z innym zjawiskiem, a mianowicie tworzeniem „przedszkoli”, w których kilka samic z przychówkiem łączy się w grupę, gdzie baczenie nad puchatą dziatwą sprawuje kilka par czujnych oczu. Schronienie mogą znaleźć tam również młode, które zgubiły naturalną matkę lub straciły ją w bardziej dramatycznych okolicznościach. Kaczęta z zapałem poznają otoczenie, ucząc się m.in. odróżniać rzeczy jadalne od niejadalnych. Do tych pierwszych w przypadku edredonów należą głównie skorupiaki, rzadziej małe ryby, małże i głowonogi. Podczas wizyty na Bornholmie, gdzie w niektórych portach rodziny edredonów zachowywały się niemal jak krzyżówki w warszawskich parkach, byłem świadkiem połknięcia przez pisklę m.in. malutkiego kawałka zapałki (na szczęście pozbawionego siarki) – prawdopodobnie ten ptak był na początkowym etapie swojej kulinarnej edukacji.

Samce i osobniki nie przystępujące do lęgów już w maju lub czerwcu udają się na pierzowiska i część z nich można w tym czasie oglądać na polskim wybrzeżu. W sierpniu dochodzi do wymiany piór, kiedy ptaki na pewien czas tracą zdolność lotu. U wybrzeży Islandii gromadzi się wówczas nawet 100 tys. osobników. Wiele przepierza się na bałtyckich brzegach Szwecji i Finlandii.
Edredon
Edredon - Somateria mollissima © Mateusz Matysiak
Na południu tej ostatniej, w rejonie półwyspu Hanko, można oglądać stada kilkunastu tysięcy ptaków, ciągnące się daleko w głąb rozlicznych zatok między kamienistymi wyspami. Bardzo istotne pierzowiska zlokalizowane są również na wodach należących do Niemiec i Danii.

Po uzyskaniu nowych piór edredony gotowe są do odbycia podróży na zimowiska zlokalizowane w pasie ciągnącym się od Grenlandii, przez Islandię, po kraje północno-zachodniej Europy. Przelot jest rozciągnięty w czasie i trwa od września do grudnia, ze szczytami w połowie października i pod koniec listopada. W Polsce w tym czasie obserwuje się łącznie do kilkuset osobników, głównie nad Zatoką Gdańską. Rzadko dochodzi do stwierdzeń liczniejszych skupisk – fakt taki miał miejsce m.in. w okolicach Rozewia, gdzie odnotowano ponad tysiąc tych kaczek. Główne zimowiska europejskich edredonów istnieją wzdłuż wybrzeży Norwegii oraz na Morzu Północnym i Morzu Bałtyckim. To drugie przyciąga do miliona ptaków, ale bardzo niewiele (1-2 tys.) decyduje się spędzić zimę na polskich wodach, choć znane są dane mówiące nawet o 23,5 tys. na samym odcinku między Władysławowem i Ustką. Połowa całej zimowej populacji bałtyckiej koncentruje się w Cieśninach Duńskich, a dalsze 30% wybiera Zatokę Kilońską. Podczas moich zimowych wyjazdów nad polskie morze, ograniczonych do rejonu Zatoki Gdańskiej, widywałem zimujące edredony m.in. w porcie w Helu i w rezerwacie „Ptasi Raj” koło Gdańska. Przebywają często w rejonie rozmaitych brzegowych umocnień, gdzie stosunkowo łatwo j je oglądać i fotografować.

Między marcem i majem trwa okres powrotów edredonów na lęgowiska i wtedy na Zatoce Gdańskiej pojawia się do kilkuset osobników.

Edredon
Edredon - Somateria mollissima © Paweł Wacławik
Edredon stosunkowo rzadko pojawia się na śródlądziu, szczególnie zimą. Większe szanse na spotkanie z nim mieszkańcy głębi Polski mają podczas przelotów, szczególnie jeśli mieszkają w Wielkopolsce lub na Śląsku, gdzie odnotowano dotąd odpowiednio 26 i 45 stwierdzeń. Na początku lat 60. młody samiec zapuścił się nawet nad Morskie Oko w Tatrach i przebywał tam prawie miesiąc. Przedstawicieli tego gatunku widywano również m.in. nad Wisłą (10 razy pod Toruniem, 20 razy poniżej zapory we Włocławku) i w Dolinie Baryczy (np. w kwietniu ubiegłego roku).

Moje ostatnie bliskie spotkanie z edredonem miało miejsce podczas ubiegłorocznego wrześniowego wyjazdu na wyspę Saaremaa w Estonii. Na jej kamienistym wybrzeżu w rejonie miejscowości Sorve natknąłem się na trzy odpoczywające samce. Nie miały one lśniącej godowej szaty, lecz powoli ją przybierały i wyglądały nadzwyczaj efektownie. Wpatrzone w morze lub w siebie nawzajem nie zwracały na mnie specjalnej uwagi i dopiero gdy znalazłem się dosłownie kilka metrów od nich leniwie zsunęły się z kamieni i odpłynęły, niezadowolone z przerwanego odpoczynku. Był to jeden z tych momentów w życiu, gdy naprawdę żałowałem, że zarówno moje fotograficzne zdolności, jak i poziom sprzętu, którym dysponuję, pozostawiają wiele do życzenia.


 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif