• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Ptaki arrow Kaczki morskie
 

Sonda

Jakiego typu informacji szukasz tu najczęściej?


 

Jaki korpus uważasz za najlepszy do fotografowania ptaków?


 

Jaki obiektyw uważasz za najlepszy do fotografowania ptaków?


 

Kaczki morskie Email
Autor: Antoni Marczewski   

Markaczka
Melanitta nigra

Przedrostek „mar” w nazwie polskiej prawdopodobnie pochodzi od łacińskiego „mare” („morze”), gdyż rzeczywiście w naszym kraju o spotkanie z tym ptakiem najłatwiej właśnie na wybrzeżu. Jednak gdy przyjrzeć się nazwie naukowej, zobaczymy, że oba jej człony są ściśle związane z barwą. Greckie „melanitta” to zbitka słów „melas” („czarny”) i „netta” („kaczka”). Z kolei łaciński przymiotnik „nigra” znaczy po prostu „czarna” – gdyby spróbować przetłumaczyć całość dosłownie, wyszłaby „czarna kaczka czarna”. Nie tylko naukowcy zwrócili uwagę na ubarwienie markaczki – jedna z jej dawniej stosowanych, regionalnych nazw, to „węglica”, co ma wydźwięk dość jednoznaczny.

Żałobny kolor występuje tylko u samców (dorosłe są całkowicie czarne, pierwszoroczne posiadają pióra w brązowawym odcieniu, a na brzuchu mają białą plamę). Samice są całe ciemnobrązowe, z jaśniejszym policzkiem i bokiem szyi. Dziób markaczki jest duży i szary, u samców dodatkowo zaopatrzony w narośl u nasady i wąski pomarańczowy pasek na wierzchu. U męskich przedstawicieli sporadycznie spotykanej w Polsce markaczki amerykańskiej Melanitta americana narośl jest zdecydowanie większa i jaskrawopomarańczowa, przez co wygląda, jakby ktoś przykleił ptakowi do dzioba mandarynkę. Prawdopodobnie z tego powodu markaczkę, uhlę i gatunki pokrewne zaliczano niegdyś do nie istniejącego już rodzaju Oidemia, gdyż słowo to oznacza „nabrzmiała” i znakomicie pasuje do wyglądu dziobów całej grupy.

W locie sylwetka markaczki charakteryzuje się m.in. bardzo okrągłą głową, a ubarwienie jaśniejszymi od reszty ciała lotkami pierwszorzędowymi. Rozpiętość skrzydeł (70-84 cm) - mniejsza niż u blisko spokrewnionej uhli, podobnie jak długość ciała (44-54 cm u pierwszej i 51-58 cm u drugiej). W literaturze znalazłem informację, że samce markaczek dzięki zwężonej i twardej pierwszej lotce wydają w locie charakterystyczny świst (podobnie jak samce gągołów), jednak sam nigdy nie miałem okazji tego sprawdzić (ptaki zawsze były zbyt daleko, by „nausznie” przekonać się o prawdziwości tej informacji). Nurkując markaczka wykonuje lekki podskok i ze złożonymi skrzydłami schodzi pod wodę.

Zwarty areał lęgowy markaczek rozciąga się od Skandynawii do Kamczatki, a niewielkie populacje zamieszkują również Islandię, Irlandię i Wielką Brytanię. Poza Rosją na naszym kontynencie lęgnie się 5-14 tys. par, co stanowi ułamek populacji rosyjskiej szacowanej na 100-120 tys. par. Kaczki te występują nad jeziorami i strumieniami w strefie tundry oraz lasotundry, a w górach również w piętrze alpejskim. Nie tworzą kolonii i o ile to możliwe starają się budować gniazda w rozproszeniu. Do tworzenia tej prostej konstrukcji (podobnej do tych tworzonych przez inne kaczki morskie) ptaki z Irlandii przystępują na początku maja, ale w Finlandii i Rosji - dopiero miesiąc później. Samica markaczki składa do 11 jaj, choć średnia wielkość lęgu waha się od 6 do 8. Wysiadywanie trwa około 30 dni, a po kolejnych 40-50 młode są zdolne do lotu i razem z matkami kierują się na pierzowiska. Samce udają się tam wcześniej – z reguły pod koniec czerwca. W przeciwieństwie np. do lodówek, które wymieniają pióra gromadząc się często na jeziorach blisko terenów lęgowych, markaczki wybierają w tym celu otwarte wody morskie, m.in. u wybrzeży Danii i Niemiec. W sierpniu stada migrujących w region Cieśnin Duńskich samców można oglądać z polskiego wybrzeża (liczą przeważnie około kilkudziesięciu osobników). Kiedy wszystkie lotki zostaną wymienione, może rozpocząć się faktyczna podróż na zimowiska. Na europejskich wodach w sezonie zimowym przebywa do 1,6 mln markaczek, z czego połowa gromadzi się na Bałtyku. Wyjątkowo duże koncentracje tworzą się na Zatoce Pomorskiej (maksymalnie do 200 tys.) i w cieśninie Kattegat (do 500 tys.). Łączna liczba ptaków gromadzących się u naszych wybrzeży dochodzi do 100 tys. Szczyt wędrówki jesiennej obserwowany jest na przełomie listopada i grudnia, gdy widuje się łącznie do 3 tys. osobników (głównie wzdłuż Półwyspu Helskiego i Wyspy Sobieszewskiej). U ubiegłym roku razem z dwojgiem znajomych postanowiliśmy świętować 90-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości wyjazdem na Półwysep Helski. Nie udało nam się osiągnąć głównego celu („90 gatunków na 90-lecie”), ale za to mogliśmy napatrzeć się na markaczki, które z pomocą lornetek i lunety łatwo było oglądać z plaży od strony morza między portem we Władysławowie i Chałupami.

Wiosną, podczas powrotów na lęgowiska, markaczka jest mniej liczna i widuje się wtedy do 1 tys. tych kaczek, głównie w marcu. Na Pomorzu Zachodnim bywa częstsza od uhli - w marcu 1993 na odcinku od Świnoujścia do Niechorza odnotowano ponad 3,8 tys. ptaków, które przypuszczalnie stanowiły część ogromnego zgrupowania spędzającego zimę na Zatoce Pomorskiej.

Gatunek jest związany z wodami o głębokości 10-15 m, przez co liczenia prowadzone z brzegu mogą nie oddawać rzeczywistego stanu liczebnego. Np. wyobrażenie o tym, ile osobników koncentruje się na wysokości Rozewia, dało stado 4,2 tys. markaczek, zepchnięte bliżej wybrzeża, przez pola dryfującego lodu, pod koniec lutego 1985.

Wyjątkowo markaczki spotykane są nad naszym morzem jeszcze w maju i czerwcu, aczkolwiek nie są to częste przypadki i maksymalnie w tym okresie występuje do 400 osobników.

A co z osobami, które nie dysponują czasem na wyjazd nad morze? Nie powinny załamywać rąk, bowiem gatunek ten regularnie jest notowany również na śródlądziu. Na Zalewie Zegrzyńskim, który na Nizinie Mazowieckiej stanowi najlepsze miejsce do obserwowania ptaków o morskim pochodzeniu, pojawia się corocznie, choć z reguły mniej licznie niż uhla. W połowie grudnia ubiegłego roku pojedyncze markaczki widziałem z grupą znajomych nad Zbiornikiem Jeziorsko w województwie wielkopolskim. Zresztą przełom listopada i grudnia to najlepszy czas, by wypatrywać tych kaczek – zwłaszcza jeśli możemy wybrać się w Dolinę Dolnej Wisły, gdzie największe szanse na wypatrzenie markaczki są na Zbiorniku Włocławskim. W głębi lądu nie widuje się raczej dużych stad – dominują pojedyncze ptaki lub grupki do kilkunastu osobników. Zimą trudno spotkać markaczkę poza wybrzeżem (np. w Wielkopolsce odnotowano dotąd zaledwie 7 stwierdzeń z okresu styczeń-luty).

Pokarmem markaczek są przede wszystkim małże i drobne skorupiaki, w poszukiwaniu których nurkują na głębokość do 30 m. Choć mogłoby się wydawać, że kaczka nie poradzi sobie z twardą skorupą małży, jest inaczej – ofiara połykana jest w całości, a miażdżona dopiero przez bardzo silne mięśnie żołądka.


 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif