• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Fotoopowieści arrow Bocianie klekotanie
 

Sonda

Sprzętu jakiej marki używasz najczęściej?


 

Jak archiwizujesz zdjęcia?


 

Bocianie klekotanie Email
Autor: Grzegorz Szkutnik   
© Grzegorz Szkutnik
Czerwcowe zgromadzenie - fragment© Grzegorz Szkutnik

Okres Świąt Wielkanocnych przywodzi mi na myśl ciekawe wspomnienia z dzieciństwa. Każde święta spędzałem wówczas rodzinnie na wsi. Dla mnie były to dni ganiania to na pole za stodołą, to do lasu za chałupą dziadków... Wspomnień czar...
Pewnego roku święta przypadły na marzec, a wiosna przychodziła wówczas bardzo nieśmiało. W tamte dni śnieżyce nachodziły kilkukrotnie,
© Grzegorz Szkutnik
W powietrzu© Grzegorz Szkutnik
a drogę do najbliższego przystanku autobusowego (ok. 5 km) trzeba było pokonać pieszo. Z perspektywy kilkuletniego chłopca wydawało się to dużo. Początkowo szło się lasem, a następnie drogą wśród wilgotnych łąk porośniętych kępami brzóz i olszyn. To właśnie na tych łąkach, w trakcie powrotu, rodzice zauważyli kilkanaście bocianów stojących na tle jednego z takich zagajników olszynowo-brzozowych. Stałem wtedy jak wryty, a widok ten przelatuje mi zawsze przez głowę, gdy corocznie widzę pierwszego bociana białego. Czerwone dzioby i nogi bocianów na „szaroburym” tle zagajnika i jeszcze ta śnieżna zadymka wryły mi się w pamięć tworząc jeden z piękniejszych obrazów jaki widziałem. W ten sposób wybór gatunku/bohatera kolejnej fotoopowieści właściwie nasunął się sam.

Kolejne i może bardziej aktualne spotkania z bocianem białym nie wyryły w mojej pamięci aż tak głębokich wspomnień i wrażeń, ale nie oznacza to wcale, że nie były ciekawe.
© Grzegorz Szkutnik
Na żerowisku© Grzegorz Szkutnik
Przeważnie widywane, ganiające w trakcie orki na polach ptaki, wydawały się czymś rzeczywistym i tak zwyczajnym, że z reguły skupiałem się na czymś innym w otoczeniu. Jednak wspomnienie szczególnie o jednym z zeszłorocznych spotkań do dziś wywołuje na mej twarzy przyjemny uśmiech. Jadąc samochodem drogą prowadzącą chyba przez najbardziej rozległą dolinę rzeczną Roztocza (dolina Gorajca), w oddali wśród łąk zauważyłem, jak mi się na początku wydawało, duże stado owiec. Szybko zdałem sobie jednak sprawę, że nigdy wcześniej owiec tu nie widywałem. Po zatrzymaniu samochodu, dopiero przez szkło teleobiektywu udało mi się określić z czym moje oczy mają do czynienia. Były to bociany białe, które stłoczone ze sobą na pierwszy rzut oka owcami zostały. Nie zważając na cel mej podróży zboczyłem z głównej trasy w drogę gruntową by zbliżyć się do bocianiego zgromadzenia. W międzyczasie zbitą grupę, jak się potem okazało, blisko 200 ptaków „rozbił” przejeżdżający drogą przez miejsce postoju tej gromady ciągnik. Zacząłem żałować, że nie zrobiłem z
© Grzegorz Szkutnik
Bociany białe© Grzegorz Szkutnik
daleka chociaż kilku zdjęć tej biało-czarnej bocianiej masy. Teraz ptaki pozostawały w dużym rozproszeniu. Niezrażony tym jednak, po wyjściu z samochodu, zacząłem powolne podchody ze sprzętem „nadzianym” na statyw i starając się „wykroić” z krajobrazu jakieś ciekawe grupki zacząłem robić pierwsze zdjęcia. Od samego początku zachowywałem się bardzo ostrożnie, gdyż w trakcie podchodów moja sylwetka nie miała żadnej naturalnej osłony. Otwarta przestrzeń, dzięki której dostrzegłem to zjawisko, w tym momencie mi nie sprzyjała. Bogatszy w doświadczenia sprzed lat wiedziałem, że jeśli metodą podchodów mam coś zdziałać, to tylko przez spokojne, nie gwałtowne w stosunku do ptaków zachowanie. Wyzwalam co chwilę migawkę i niczym kaczka człapię w kuckach po gruntówce dalej, by uzyskać jak najlepszą perspektywę do robienia kolejnych zdjęć. Fotografowanie tak licznej grupy nie należy to łatwych, ciężko jest skadrować na żywo dobry obraz bez obcięcia to szyi, to ogona któregoś z ptaków. Kręcąc swoim telezoomem to w prawo, to w lewo i na odwrót staram się wychwycić tak sceny, aby w kadrach zamknąć całe bocianie sylwetki. Ptaki, natomiast jakby niczym się nie przejmując robiły swoje, spacerując po łące, czyszcząc i
© Grzegorz Szkutnik
Czerwcowe bociany© Grzegorz Szkutnik
strosząc swoje pióra. Tu i ówdzie dochodziło do drobnych utarczek. Wydawały mi się momentami bardzo rozleniwione, czyżby to duszne popołudnie i im dawało się we znaki? Zafascynowany tym co widzę nie zdałem sobie nawet sprawy, że swoją zgiętą tuż przy ziemi sylwetką zablokowałem drogę woźnicy i jego pojazdowi konnemu. Człowiek ten szybko wdał się w rozmowę twierdząc, że już dawno tu tylu bocianów nie widział i że na pewno będzie dziś wieczorem burza, bo ptaki te tak często kiedyś na burzę się schodziły. Nasycony tematem, po blisko 2 godzinnym, jak się później okazało, kucaniu, wróciłem do samochodu. Tuż przed moim odjazdem w oddali usłyszałem pierwszy grzmot. Kolejny etap mej podróży kontynuowałem już w strugach deszczu, myśląc o tym, co jeszcze niedawno mnie spotkało. Szczerze mówiąc to czerwcowe zgrupowanie nie dawało mi spokoju, przecież na sejmy było jeszcze dużo za wcześnie.
Zresztą sejmy sejmami, ale tu było zgromadzonych prawie 200 bocianów i to najbardziej mnie ciekawiło. Szperając po „mądrych książkach” poznałem przyczynę - były to ptaki, którym z różnych powodów nie udało się odbyć lęgów. Rozległa dolina rzeczna z mozaiką pól i łąk (w przewadze) działała wręcz jak magnes i przywabiała bociany do siebie... No i z tą burzą może też było trochę prawdy?

Wydarzenie to sprawiło, że postanowiłem w miarę możliwości
© Grzegorz Szkutnik
Z przychówkiem© Grzegorz Szkutnik
czasowych zainteresować się jeszcze bocianem białym w trwającym właśnie sezonie. Była przecież dopiero połowa czerwca i nie miałem jakichś specjalnych planów fotograficznych. Przemierzając okolice nowego miejsca zamieszkania udało mi się odnaleźć kilka ciekawie położonych gniazd tych ptaków, a nawet uzyskać przychylność właścicieli posesji, na których owe platformy się znajdowały lub ich sąsiadów. Szczególnie przypadło mi do gustu towarzystwo ptaków, których gniazdo zlokalizowane zostało na kominie najwyższego we wsi nie zamieszkałego domu. Korzystając z gościny zaprzyjaźnionych gospodarzy mieszkających po sąsiedzku, wysiadywałem kilka popołudni na balkonie niedawno wypiętrzonego w górę nowego domu.
Bociany wybierając miejsce na gniazdo szczególnie zwracają uwagę na możliwości swobodnego dolotu do gniazda i odlotu z niego. W przypadku tej lokalizacji nigdy nie wiedziałem, z której strony ptaki nadlecą. Wielokrotnie zaskoczony pojawieniem się rodziców przy dorastającym już przychówku przegapiałem ciekawe momentu dolotów. Ale również, jak się później okazało, z powodów zawodowych, planowany fotograficznie moment opuszczenia gniazda przez młodzież.

© Grzegorz Szkutnik
Bociany białe - młodzież© Grzegorz Szkutnik
© Tomasz Piotrowski
Razem a jednak osobno© Tomasz Piotrowski


























Lato upływało dość szybko, zbliżał się termin bocianich sejmików. Wolny czas przed lub po pracy spędzałem na przeszukiwaniu łąk i pól mogących służyć za miejsca tych spotkań. Niestety bociany wyjątkowo szybko zniknęły z krajobrazu, nawet wizyty w dolinie rozległej rzeki nie przyniosły efektu. W krajobrazie tu i ówdzie majaczyły sylwetki gromadzących się już żurawi,
© Grzegorz Szkutnik
Gniazdo - fotograficzna nadzieja na przyszły sezon© Grzegorz Szkutnik
a ich donośny klangor coraz bardziej przykuwał uwagę i przypominał mi, że trzeba przygotowywać się już do planowanej przygody na noclegowisku. Wracając jednak z jednej z popołudniowych wypraw i spoglądając w kierunku zachodzącego słońca dostrzegłem duże gniazdo na starej podsychającej olszy. Niezwłocznie udałem się do gospodarza. Jak się okazało gniazdo zajmowane jest co roku, natomiast na przeciwko znajduje się budynek ze schodami na pierwsze piętro, co znacznie poprawia perspektywę do fotografowania. Ukształtowanie korony drzewa dodatkowo sprawia, iż dolatujące bociany „spadają” na gniazdo z jednego kierunku. Co za wyjątkowa perspektywa na przyszły sezon – pomyślałem sobie wtedy! Może uda się przeżyć wiosenne chwile z bocianami, uwiecznić gody i delektować się donośnym bocianim klekotaniem!?
 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif