• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Ptaki arrow Cietrzew - ginąca legenda
 

Sonda

Jakiego typu informacji szukasz tu najczęściej?


 

Jaki korpus uważasz za najlepszy do fotografowania ptaków?


 

Jaki obiektyw uważasz za najlepszy do fotografowania ptaków?


 

Cietrzew - ginąca legenda Email
Autor: Kazimierz Pańszczyk   

Toki dawniej i dziś

zobacz powiększenie w galerii
Druga faza, walka właściwa. © Kazimierz Pańszczyk
Wiosenne toki cietrzewi to niewątpliwie jeden z najbardziej widowiskowych spektakli jakie możemy jeszcze oglądać w naturze. Niestety ubywa tokowisk, a te, na których jeszcze rozgrywają się te wiosenne „przedstawienia”, kurczą się w zastraszającym tempie. Zupełnie nie tak dawno, bo zaledwie kilkanaście lat temu, w całym pasie Kotliny Nowotarskiej cietrzewie tokowały wyłącznie na dobrze wykoszonych łąkach. Zazwyczaj w sąsiedztwie rowu, drogi polnej czy na niewielkim terenowym podwyższeniu. W ostatnim czasie tj. od kilku już lat daje się zauważyć, że ptaki coraz chętniej tokują na mocno zachwaszczonych polach. Co ciekawe, tokują między wysokimi chwastami mimo, że nieopodal można jeszcze spotkać pojedyncze łąki o stosunkowo dobrze utrzymanej, niskiej roślinności. Od stuleci cietrzewie tokowały na wykoszonych łąkach. A zatem co wpłynęło na tak odmienne zachowanie w ostatnim czasie?

Otóż jedynym rozsądnym wyjaśnieniem może być to, że na wskutek szybko zachodzących zmian w rolnictwie ptaki przystosowały się do takiego terenu na jakim codziennie przyszło im bytować,
zobacz powiększenie w galerii
Efektowne podfruwanie odbywa się zaraz po kilkukrotnym czuszyknięciu. © Kazimierz Pańszczyk
a więc porośniętego wszelakim zielskiem. Na tak pozarastanych terenach tokowały prawdopodobnie setki lat temu, zapewne długo przed tym jak pojawił się tu pierwszy osadnik. Późniejsze zmiany jakie systematycznie wprowadzał człowiek na przestrzeni dziejów zachodziły bardzo wolno, zanim obszary te definitywnie przekształcono w obszary o charakterze pastersko-rolnym. Ptaki miały po prostu czas dostosować się do zmian, jakie wówczas zachodziły w ich biotopie. Czworonożny drapieżnik też nie miał łatwego życia w czasach, kiedy wszystko było regularnie koszone. Na dobrze wykoszonym tokowisku lis w zasadzie pozostaje bez szans. Tylko raz widziałem próbę podejścia lisa rowem do tokujących kogutów. Polowanie rzecz jasna spaliło na panewce, ponieważ ptaki w porę wypatrzyły podchodzącego lisa i kilka z nich od razu przyjęło charakterystyczną postawę przypominającą pękatą butelkę. Taka postawa oznacza niebezpieczeństwo, z reguły jeśli po chwili ono nie minie, ptaki jeden po drugim opuszczają tokowisko. Oczywiście, kiedy już niebezpieczeństwo się oddali, ponownie powracają na te same miejsca tokowe.

Jak już wspomniałem, przez lata człowiek gospodarzył na tych
Czyszykanie.
Czyszykanie. © Kazimierz Pańszczyk
terenach kosząc niemal każdy skrawek zieleni. Dlatego jeszcze do niedawna toki odbywały się tylko na miejscach jesienią wykoszonych, innych po prostu nie było. Jednak w ostatnim czasie nastąpił radykalny zwrot i zaledwie w ciągu kilkunastu lat niemal wszystko co niegdyś uprawiały wcześniejsze pokolenia, puszczono odłogiem. Adaptacja nastąpiła szybko, ptaki zaczęły tokować w miejscach coraz mocniej zachwaszczonych. Trudno powiedzieć czy dla samych cietrzewi ma to jakieś większe znaczenie, niemniej dla kogoś kto obserwuje te wiosenne zaloty od ponad ćwierćwiecza takie zjawisko na pewno jest czymś zupełnie nowym. Jednakże elastyczność i łatwość adaptacyjna tych ptaków, w pewnym momencie najwyraźniej się kończy. Widać to zwłaszcza w miejscach gdzie pojawiły się zakrzewienia brzozy, osiki i wierzby. Nie wykluczone, że jest to kolejna przyczyna mająca niekorzystny wpływ na kurczącą się populację cietrzewia. Również coraz częściej daje się zauważyć tokowania na drzewach. Zdarza się to przeważnie w miejscach, gdzie liczebność kogutów znajduje się już w tak zwanym odwrocie, czyli głównie tam, gdzie ptaków z roku na rok coraz bardziej ubywa. Nie bardzo wiadomo jakie czynniki decydują o tym, że jedne ptaki
zobacz powiększenie w galerii
Bulgotanie i stroszenie piór przed przeciwnikiem. © Kazimierz Pańszczyk
przenoszą się, a inne pozostają. Te, które przemieszczają się na nowe obszary, robią prawdopodobnie rozpoznanie terenu z wysokich drzew. Ponieważ w okresie wiosny podniecenie u tych ptaków jest duże, zdarza się, że często koguty nie mając własnych aren tokowych tokują w najbardziej nieprzewidywalnych miejscach: jak, chociażby na wierzchołkach wysokich drzew, obok ruchliwej drogi, czy górskich nartostrad. Trafiają się też i samotne koguty nie mające w pobliżu zarówno rywala ani samicy. Takie „uparciuchy”, nie wiedzieć czemu, potrafią tokować w tych samych miejscach codziennie rano i po południu (w godzinach 15-17), niekiedy nawet do połowy czerwca. Obserwowaliśmy kilka lat temu taki przypadek na pasie startowym nowotarskiego lotniska. Takie zachowanie można w pewnym sensie uznać za coś patologicznego, albowiem nie są to typowe zachowania tokowe. Dlaczego tak się dzieje, że ptak tokuje samotnie, a nie dołączy do innych grup tokowych, nie bardzo wiadomo. Być może jest to podyktowane niedostateczną liczbą kur. Nie wykluczone, że decyduje o tym ogromne przywiązanie do upatrzonego przez ptaka miejsca, a być może powód jest jeszcze zupełnie inny.

Pewnej wiosny, a mógł
zobacz powiększenie w galerii
Przerwa między walkami. © Kazimierz Pańszczyk
być to rok 1994 lub 1995, obserwowaliśmy tuż po szabasie przelot trzech kur i pięciu kogutów z okolic Długopola w kierunku Czarnego Dunajca. W kolejnych dniach na tokowisku pozostało już tylko sześć z czternastu ptaków. Jednak w następnych latach kogutów ponownie na opuszczonych miejscach zaczęło stopniowo przybywać, co zapowiadało optymistyczne rokowania na przyszłość. Jednak krytyczny moment nadszedł w roku 2002, wówczas ptaków pozostało już tylko pięć. I od tej chwili tokowisko z roku na rok powoli zaczęło „umierać”. Dwa lata później kilka ostatnich cietrzewi przeniosło się i dołączyło do innych tokujący grup. Co wpływa na takie zachowanie, do końca nie wiadomo. Tymczasem tam gdzie pojawiają się nowi przybysze czasami tworzą się nowe tokowiska obok starych, lub, jeśli ptaków nie jest dużo, zostają wchłonięte przez pozostałe i tworzą jedno kilkunastoosobowe stadko. Taki zlepek nowo przybyłych kogutów sprawia wrażenie tokowiska nieregularnego, płynnego, a nawet wręcz rozbitego. Oczywiście nowo przybyłe ptaki, które dołączyły do istniejącego już wcześniej tokującego stadka, muszą obrać własne areny tokowe. Rzecz jasna postawą, jak i własnym zachowaniem muszą wywalczyć pozycję wśród tokujących rywali.
Kura w pierwszej sukni (młodociana).
Kura w pierwszej sukni (młodociana). © Kazimierz Pańszczyk
Wszystko jednak zależy od indywidualnych cech osobowych każdego ptaka. Mówiąc najprościej, im więcej jest mocnych kogutów, tym całokształt tokowiska staje się bardziej regularny i zwarty. Natomiast gdy liczebnie przeważa młodzież, tokowisko staje się płynne i rozlazłe, a co za tym idzie ptaki są mniej przywiązane do stałego miejsca tokowego. Siłą napędową każdego tokowiska są tak zwane koguty terytorialne. To właśnie one nadają charakter tokowisku i to w zasadzie im zawdzięczamy możliwość obserwowania toków zawsze w tych samych miejscach. Gdyby nie koguty terytorialne walki, zaloty i cały ten miłosny spektakl, raz byłby w jednym, a drugi raz w zupełnie innym miejscu. A tak cały spektakl, jak przystało na prawdziwy miłosny "turniej", zawsze ma swoją arenę, miejsce i czas. Natomiast jeśli z takich czy innych względów zabraknie kogutów dominujących tworzy się mniejszy lub większy chaos. Tokowisko rozciąga się niczym guma i tak naprawdę trudno dokładnie przewidzieć, w którym kierunku ostatecznie się przesunie. Właśnie coś takiego mieliśmy przyjemność obserwować minionej wiosny z właścicielem tej znakomitej strony, Pawłem Wietechą. Tokowisko liczące kilkanaście osobników, jak na warunki polskie, na
Dorosła kura na uprawach rolnych.
Dorosła kura na uprawach rolnych. © Ludwik Krzeczkowski
pewno można zaliczyć do znaczących. Jednak koguty zupełnie nie trzymały się od wieków „napisanego” przez naturę scenariusza. Pierwsze czuszykania rozpoczynały jeszcze na noclegowiskach, kilka, a nawet kilkanaście minut przed porannym trelem skowronka, co jeszcze kilka lat temu zaliczyłbym raczej do rzadkości. Jedynie przypomnę, że na regularnym tokowisku, tak zwany tokowik (dominator), odzywa się o brzasku dnia. Zaraz po tym, jakieś dziesięć minut po skowronku, następują kolejne odzywki (czuszykania) pozostałych ptaków, po czym następuje przylot na miejsca tokowe. Z tym, jak pamiętam, bywało już różnie, jest to uzależnione w znacznej mierze od odległości jaką ptaki muszą pokonać. Na niektóre tokowiska ptaki przychodziły niemal na piechotę lub krótkimi podlotami pokonując dystans ok. 100-200m, zazwyczaj jak było jeszcze ciemno. Natomiast na inne zlatywały się nawet z odległości 2-3km. Mocne koguty dominujące, niemal zawsze, jeśli nie było to niczym zakłócone, przylatywały w te same miejsca. Natomiast koguty satelitarne, czyli te poruszające się po zewnętrznych obrzeżach tokowiska, o wyraźnie słabszych atrybutach, zapadały różnie, czasami nawet obok kogutów dominujących. Różnica jedynie polegała na
zobacz powiększenie w galerii
Taniec kogutów przy lęgowej samicy. © Kazimierz Pańszczyk
tym, że na drugi dzień dominator był ponownie w tym samym miejscu (niemal z dokładnością do 1-2m), natomiast kogut młody lub ten o słabszych atrybutach już niekoniecznie. Dla niewprawnego obserwatora odróżnienie koguta dominującego od osobnika o przeciętnej budowie nie jest rzeczą prostą. Zwłaszcza, że na tokowisku bez przerwy coś się dzieje. Pod pojęciem areny tokowej należy rozumieć obszar jaki upodobał sobie dany osobnik. Jest to kawałek łąki w zasadzie nie wyróżniający się niczym szczególnym. Zazwyczaj nie jest to arena przypominająca klasyczne koło, skłaniałbym się raczej do twierdzenia, że kształtem bardziej przypomina elipsę. Punktem odniesienia czasami może być wydatnej wielkości chwast, mały krzaczek, kretowina, fragment rowu itd. Ustalenie centrum tokowiska, gdzie według relacji książkowych miałyby tokować najsilniejsze osobniki, jest przeważnie fikcją stworzoną na potrzeby publikowanej książki lub artykułu. W poprzednich latach tokowiska były bardziej regularne, dlatego też mogłem to dokładnie sprawdzić. Po latach nabrałem już takiej wprawy, że po lusterkach rozpoznawałem poszczególne osobniki na tokowisku. Oczywiście, ze zrozumiałych względów zawsze „dosiadaliśmy” się do dominujących
Dorosłe kury gotowe do lęgów (widoczne lusterka naramienne).
Dorosłe kury gotowe do lęgów (widoczne lusterka naramienne). © Kazimierz Pańszczyk
ptaków. Aczkolwiek zawsze staraliśmy się utrzymywać dystans nie mniejszy jak 18-20m od tokującego ptaka. I co się w efekcie okazało? Obserwowany przez nas kogut tokował dokładnie w tym samym miejscu przez dwie wiosny. Z tym, że faktycznie przylatywał o brzasku i zasiadał na upatrzonym przez siebie miejscu, po czym po 25 minutach „grania” odlatywał na południe ok. 150m. Tam tokował mniej więcej 20 minut, po czym wracał na swoje miejsce i tokował, wszczynając potyczki, aż do szabasu. Po przerwie szabasowej ponownie tokował ok. 30 minut tocząc w międzyczasie potyczki z rywalami i odlatywał tym razem na wschód jakieś 350-400m! Tam najprawdopodobniej również tokował na swoim upatrzonym miejscu i ponownie wracał na miejsce, w którym zaczynał rytuał godowy o świcie. Regularność była tak zadziwiająca, że można było według tego schematu ustawiać zegarek. Działo się to w latach, gdy na obszarze około 200ha było kilka tokowisk. Ptaki przelatywały z jednych aren tokowych na drugie, pokonując odległość nawet 1km, wszczynając między sobą czasami zażarte potyczki. Tak więc mówienie o ścisłym terenie jako arenie tokowej jest poniekąd błędem. Jednak w chwili obecnej oddalone od siebie o kilka lub nawet kilkadziesiąt
Dorosła kura z wyraźnie zaczerwieniona brwią (oznaka podniecenia i gotowości do lęgu).
Dorosła kura z wyraźnie zaczerwieniona brwią (oznaka podniecenia i gotowości do lęgu). © Kazimierz Pańszczyk
kilometrów tokowiska muszą wyglądać inaczej. Tokowik, zwany też dominatorem, to najczęściej kogut 2-3 letni o znakomitych predyspozycjach fizyczno-zdrowotnych. Widać to zarówno po zachowaniu jak i nienagannym upierzeniu takiego osobnika. Wydatna i wyraźnie zaznaczona broda, szkląca opalizująco czarna szyja, na piersi w trakcie czuszykania schodkowo układające się upierzenie (u osobników młodych tej cechy nie zauważyłem), wydatnie zakrzywione skrajne sterówki, ciemne elementy na białym podbiciu kupra. To wszystko sprawia, że taki osobnik z całą pewnością pretenduje do tego, aby stać się reproduktorem własnych genów. U kogutów, mniej więcej w 3 roku, pojawia się za okiem czerwony znacznik. Natomiast u ptaków młodych jak i u osobników już starszych ten element ulega zanikowi. Ponadto każdy dominator, poza nienagannym upierzeniem, musi wykazać się też sprawnością fizyczną broniąc obranej przez siebie areny tokowej. Wszystkie te cechy sprawiają, że kogutem o takich atrybutach na pewno zainteresuje się płeć przeciwna.

Całość toków dzieli się na dwie fazy. Mniej więcej piętnaście minut przed wschodem
Portret koguta w wieku 3-4 lat posiadający wspomniany czerwony punkcik za różami.
Portret koguta w wieku 3-4 lat posiadający wspomniany czerwony punkcik za różami. © Kazimierz Pańszczyk
słońca następował tak zwany szabas, czyli pora absolutnej ciszy. Szabas jest w tym wypadku wyznacznikiem i zarazem przerwą między jedną, a drugą fazą toków. Jedne koguty w tym czasie poprawiały upierzenie, inne się pasły, a jeszcze inne przysiadały i obserwowały teren, nie robiąc w tym czasie zupełnie nic. Tymczasem na tegorocznym tokowisku ptaki w ogóle nie przestrzegały szabasu. Co prawda większość osobników jakie gościły w tym miejscu była młoda, niemniej na dobrze uformowanym tokowisku szabas zawsze był przestrzegany. Być może szabas należy do bardziej zwyczajowych nawyków, niż jakiejś konieczności (np. odpoczynku, zgromadzeniu sił, poprawie upierzenia itd.) Czy zatem testosteron wymieszany z młodzieńczym temperamentem w ostatnim czasie przeważa i szabas, jako ta zwyczajowa chwila przerwy dla podekscytowanej młodzieży, nie odgrywa już większej roli? Być może coś w tym jest. Faktem jednak jest to, że na tokowiskach, gdzie przeważa liczba młodych osobników w pierwszym i drugim piórze, częściej dochodzi do walk i potyczek. Natomiast koguty o tak zwanych mocnych atrybutach (przeważnie seniorzy), bardziej trzymają się swoich miejsc i częściej akcentują popisy tokowe efektownymi podskokami, czuszykaniem
Płużący kogut w obecności dwóch dorosłych kur.
Płużący kogut w obecności dwóch dorosłych kur. © Kazimierz Pańszczyk
i donośnym bulgotem. Głos jaki wydaje samiec zwany potocznie bulgotaniem, co jakiś czas przerywany jest czuszyknięciem. Zaś sam bulgot dźwiękowo zbliżony jest do gruchania gołębia grzywacza.. Czasami daje się słyszeć też krótko brzmiący głos (kriokiwit..), będący prawdopodobnie oznaką niezadowolenia. Dzieje się tak tuż po potyczce lub kiedy ptak jest przeganiany przez innego rywala. Siła, jak i częstotliwość wydawanych dźwięków, zarówno u samców dominujących jak i kogutów młodych, nie różni się, przynajmniej dla ucha ludzkiego. Natomiast młodzież, jak już wspomniałem, częściej wszczyna boje i potyczki. Można śmiało powiedzieć, że koguty w pewnym wieku stają się raczej tradycjonalistami, natomiast młodzież jak to młodzież, jest bardziej wylewna i mniej przywiązuje się do stałego miejsca. Preferuje raczej potyczki, przeradzające się czasami w groźnie wyglądające walki. Jednak, poza utratą kilku mniej znaczących piór, do poważniejszych okaleczeń, mimo wszystko, nie dochodzi. Najwyraźniej młode koguty kładą mniejszy nacisk na atrybuty własnego piękna, a bardziej skupiają się na prezentowaniu siły i waleczności. Jak ostatecznie oceniają te zaloty kury, trudno jednoznacznie stwierdzić, niemniej kura
Portret mocnego koguta w wieku ok. 4-5 lat, znakomita broda, pojawiają się już czarne elementy na podbiciu ogona, brak kropki zaocznej (u młodych jak i u zupełnie starych kogutów czerwona kropka zanika).
Portret mocnego koguta w wieku ok. 4-5 lat, znakomita broda, pojawiają się już czarne elementy na podbiciu ogona, brak kropki zaocznej (u młodych jak i u zupełnie starych kogutów czerwona kropka zanika). © Kazimierz Pańszczyk
gotowa do rozpłodu wydaje się być bardziej zainteresowana partnerem o doskonałej kondycji i raczej w sile wieku. To jednak jeszcze nie oznacza, że dobrze zapowiadający się młody kogut pozostaje bez szans. O ile natura w pełni przygotowała rocznego koguta do pokrycia, o tyle kura wyprowadza pierwszy lęg dopiero w wieku dwóch lat. Kurka w tak zwanej pierwszej sukni najczęściej nie posiada jeszcze bocznych, znajdujących się na barkach, białych plamek (zwanych potocznie lusterkami), co przynajmniej w naszym rozumieniu mogłoby być oznaką dorosłości. Natomiast w drugim roku, po letnim pierzeniu, u kur lusterka już się pojawiają. Przy czym zarówno u kogutów jak i u kur wielkość jak i sam kształt lusterka jest cechą raczej indywidualną. Coś na wzór linii papilarnych u człowieka. Inną cechą gotowości rozrodczej kur jest czerwona brew jaka uwidacznia się w trakcie silnego podniecenia, jednak nie jest tak silnie zaznaczona jak np. róże koguta. Z kolei u młodych kur zaczerwienionych okolic brwi, jak do tej pory, nie zauważyłem. Być może jest to oznaką braku gotowości lęgowej lub niedojrzałego wieku. W okresie kiedy kury są gotowe do lęgów, zaczynają donośnie kwokać (15-25 kwietnia). Na tokowisku są to przeważnie
Odchody koguta nieco większe jak kury i odmiennie zabarwione (wpływ na to ma nieco odmienne menu pokarmowe).
Odchody koguta nieco większe jak kury i odmiennie zabarwione (wpływ na to ma nieco odmienne menu pokarmowe). © Kazimierz Pańszczyk
krótkie kwokania typu (jook..jook..jook.) odbywające się na ziemi. W powietrzu, w czasie przelotów, słychać krótkie (jog..jog..jog). Natomiast już po tokach, kiedy kura ma zasiąść na jajach, słyszy się nieco inne głoszenie, zbliżone do (jok..jok..jok,korok jok..jok jok,korok). Ten rodzaj kwokania jest tak wyraźny, że daje się słyszeć z odległości ponad kilometra, a w dobrych warunkach czasami i dalej. Dzieje się to raczej w godzinach dopołudniowych, przeważnie po skończonych porannych tokach. Aczkolwiek samo krycie kur, lub deptanie jak inni nazywają, odbywa się w różnych porach. Czasami na samym tokowisku, chociaż osobiście widziałem to tylko raz lub dwa, w umownym centrum tokowiska, ale najczęściej dzieje się to już poza arenami tokowymi. Z kolei tak zwane płużenie, jakim popisuje się kogut przed kurą, daje się zauważyć w momencie poprzedzającym samą kopulację i tylko w obecności kury w pełni gotowej do lęgu. Zainteresowanie kogutów wobec młodych kur jest wyraźnie mniejsze, a w większości wypadków zauważa się nawet całkowity jego brak. Samo płużenie przed kurą, nazwijmy ją lęgową, jest jedną z najmniej opisanych cech tokowych zalotów. To bez wątpienia poważne niedopatrzenie, ponieważ czuszykanie,
Odchody kury.
Odchody kury. © Ludwik Krzeczkowski
bulgot, podfruwania czy wreszcie, najbardziej chyba obfotografowane, sekwencje walk, są co najwyżej grą wstępną w tym wiosenno-miłosnym spektaklu. Natomiast płużenie jest już jedną z ostatnich popisowych postaw jakie kogut przybiera przed pokryciem kury. Jest to bodaj jeden z najważniejszych elementów gry miłosnej na tokowisku. Co prawda krótkotrwały, niemniej jednak kogut w tej podniosłej chwili rzuca na szalę wszystkie atrybuty męskości jakimi został obdarzony przez naturę. A zatem ten etap zalotów nie jest bynajmniej jakimś mało znaczącym dodatkiem, tylko bardzo ważnym elementem toków. Poniekąd szkoda, że poświęcono akurat tej fazie cietrzewich zalotów tak mało uwagi. Co prawda inaczej płuży tak zwany dominator, a inaczej osobnik młody, któremu notabene, na pierwszy rzut oka, nic przecież nie brakuje. Doskonale widać różnicę po śladach na świeżym śniegu. Dominator nie dosyć, że chybocząc się na boki ciągnie lotkami po podłożu, to jeszcze szoruje co jakiś czas krańcowymi sterówkami tak, że pod koniec sezonu tokowego końce sterówek są zeszlifowane jakby zostały przycięte nożycami. Tymczasem młody kogut nie ma jeszcze tak mocno sierpowato wykształconej liry, a zatem nie ma możliwości szorowania
Tokujący kogut we mgle.
Tokujący kogut we mgle. © Kazimierz Pańszczyk
ogonem po podłożu. Dawno ktoś trafnie zauważył, że stary kogut lirą ziemię orze, a młody zbiera plon i zboże. Czyli zapewne chodziło o to, że stary przed kurą przedłuża pokaz swoich wspaniałych atrybutów, a młody w tym czasie kopuluje. No cóż, w zasadzie nic innego jak tylko samo życie.

Przez ponad ćwierćwiecze fascynacji tymi ptakami parokrotnie zetknęliśmy się z czymś, co w pewnym sensie przeczy ogólnie przyjętym standardom upierzenia, a mianowicie z kogutami na tokowisku w szacie młodocianej. Są to młode koguty w szacie kolorystycznie zbliżonej do takiej, jaką mają kury w okresie lata (jaśniejszej). Skąd się biorą na początku kwietnia tak ubarwione koguty? Bez wątpienia są to ptaki zeszłoroczne, ale z jakiegoś powodu nie zmieniły minionego lata upierzenia. Automatycznie nasuwa się pytanie - skoro mają już niemal rok i nie zdążyły się „wybarwić”, czy są w pełni gotowe do pokrycia kur? Nikt, jak do tej pory, nie zechciał podjąć tego tematu. Być może jesteśmy pierwsi, którzy wzmiankują o takich obserwacjach.

Jedyne wytłumaczenie jakie przychodzi mi do głowy brzmi mniej więcej tak - najprawdopodobniej kura z takich czy innych
Nie wybarwione osobniki wiosną.
Nie wybarwione osobniki wiosną. © Ludwik Krzeczkowski
względów utraciła lęg, a że nie była to jeszcze późna pora przystąpiła do powtórnego lęgu (widywaliśmy pojedyncze tokujące koguty jeszcze pod koniec czerwca). Ponieważ opóźnienie było znaczne i młode nie wykluły się na początku czerwca jak to zazwyczaj bywa, tylko przykładowo w sierpniu, nie zdążyły się pozbyć maskującego młodocianego upierzenia. Patrząc z ekonomicznego punktu widzenia przyroda nie uznaje marnotrawstwa, czyli jeśli jakiś organizm włożył ogromny wkład w produkcję upierzenia „spóźnionego” ptaka, to nie po to, aby za miesiąc czy dwa beztrosko się go pozbyć. Być może ptak, którego zastają już jesienne przymrozki w jakiś sposób jest w stanie zahamować proces pierzenia i zatrzymać młodzieńcze pióra przez okres zimy. Nie wiem czy ta teoria jest możliwa, niemniej jak inaczej wytłumaczyć nie wypierzone kogutki wczesną wiosną (marzec). Na tokowisku, jakakolwiek próba tokowania przez takiego kogutka kończyła się natychmiastową reakcją „czarnych” pobratymców. Czuszykanie wyglądało nieco śmiesznie, sprawiało wrażenie jeszcze bardziej ochrypłego i krócej brzmiącego. Wól przy próbach bulgotu wydawał się tak nabrzmiały jak u ptaków czarnych. Podobnie broda dosyć wyraźnie zaakcentowana, lira
zobacz powiększenie w galerii
Dominator. © Kazimierz Pańszczyk
kształtem zbliżona raczej do skrzekociej, lecz krótsza, natomiast róże ledwo zauważalne. Jak już wspomniałem te osobniki były niemal natychmiast przeganiane i tylko raz widziałem próbę przeciwstawienia się przeciwnikowi, która zakończyła się definitywną porażką nie wybarwionego jeszcze młodziana. W późniejszych latach podobne ewenementy widywaliśmy już coraz rzadziej. Ostatnie tego typu spostrzeżenie miało miejsce w okolicach Długopola w roku 2006 w połowie kwietnia.

Toki cietrzewi są bez wątpienia jednym z piękniejszych ptasich spektakli jakie możemy jeszcze oglądać w naturze. Niestety, obserwacja ze względu na zatrważająco niski stan nie należy do łatwych, a przyszłość, jeśli tak dalej pójdzie, bynajmniej nie zapowiada się różowo. Również od strony fotograficznej sprawa staje się coraz trudniejsza. Nie chodzi tu bowiem tylko o efektowne zdjęcia walk, podlotów czy podskoków, lecz o oddanie nastroju jaki towarzyszy na tokach tym ptakom przez okres niemal dwóch miesięcy. Być może ktoś podejmie się również trudu przygotowania fotoreportażu, ukazującego roczny cykl życia tych ptaków. Byłaby to na pewno praca zasługująca na wielkie uznanie.

Wpływ pogody na toki

zobacz powiększenie w galerii
Stary kogut wieku około 5-6 lat, mocno wygięte stówki, zmieniające się podbicie ogona ze śnieżno białej na brudno szarą z dodatkami czarnych elementów, mniejsze róże o blednącej czerwieni, słaba broda. © Kazimierz Pańszczyk
Wpływ księżyca zdaje się nie mieć większego znaczenia jeśli chodzi o intensywność toków, natomiast bez wątpienia ciśnienie baryczne odgrywa już decydującą rolę. Koguty najlepiej tokują przy dobrze wyklarowanej, długotrwałej wyżowej pogodzie. W czasie załamania pogody i opadów deszczu tokują sporadycznie i zazwyczaj bardzo krótko, a czasami zaprzestają tokować zupełnie. Po długotrwałych deszczach, kiedy dopiero powraca wyżowa pogoda, tokowisko z każdym dniem nabiera coraz większego rozpędu. Mniej więcej w trzecim, czwartym dniu dobrej pogody nasilenie toków jest największe. Co prawda pierwsze tokowania koguty rozpoczynają już w lutym, niemniej toki właściwe rozpoczynają się dopiero po połowie marca i trwają gdzieś do połowy maja. Jednak największe nasilenie przypada od 15 kwietnia do około 10 maja. Później toki co prawda jeszcze trwają, ale intensywność najwyraźniej z każdym dniem coraz bardziej słabnie. Podobnie ma się sprawa z wyglądem róż koguta. W początkowej fazie toków nie są one jeszcze bardzo nabrzmiałe, dopiero w późniejszym okresie, kiedy tokowisko nabierze już większego impetu, róże znacznie mocniej się odznaczają. Róże, lub jak kto woli korale, zależnie od
zobacz powiększenie w galerii
Sterówki ogona potocznie zwane lirą. © Kazimierz Pańszczyk
stopnia podniecenia nabrzmiewają mocniej lub słabiej. Wnikliwy obserwator zapewne zauważy jakie róże ma kogut przylatujący o świcie na tokowisko, a jakie ma po mniej więcej 30 minutach tokowania. Fałdy skórne u zdrowego i niezbyt starego ptaka potrafią w ciągu kilkunastu minut zwiększyć objętość niemal dwukrotnie. Zarówno lira jak i róże są dosyć dobrym odzwierciedleniem kondycji danego osobnika. W pewnym okresie życia, mniej więcej po czwartym roku, róże ulegają powolnemu uwstecznieniu, podobnie jak poroże u jeleniowatych. U byka szczytowym okresem jest wiek 10-12 lat. W kolejnych latach wieniec nasadza się już coraz słabszy. Podobnie ma się sprawa z różami koguta. Najmocniej uwydatniają się u samców 2-3 letnich. Z każdym kolejnym rokiem barwa nie jest już tak intensywnie czerwona jak u osobników młodszych, zmienia się też wielkość i rozstaw. U kogutów starszych coraz wyraźniej uwydatnia się tak zwany gwizd, czyli prześwit między różami. Natomiast u kogutów młodych, o mocnych atrybutach, róże przylegają do siebie i nabrzmiewając sprawiają wrażenie bardziej mięsistych.

© Kazimierz Pańszczyk
Tokujący osobnik na szczycie sosny.
Tokujący osobnik na szczycie sosny.
© Kazimierz Pańszczyk
Dwa pierwsze od góry rysunki przedstawiają skrajną sterówkę koguta jednorocznego i trzyletniego, natomiast ostatnie trzecie jest naturalnym piórem koguta ok. pięcioletniego.
Dwa pierwsze od góry rysunki przedstawiają skrajną sterówkę koguta jednorocznego i trzyletniego, natomiast ostatnie trzecie jest naturalnym piórem koguta ok. pięcioletniego.





























Różnica wiekowa uwydatnia się również w skrajnych sterówkach ogona. Kogut młody ma jeszcze mały kąt wygięcia sterówek. Natomiast
zobacz powiększenie w galerii
Stary kogut prawdopodobnie w wieku 5-6 lat. © Kazimierz Pańszczyk
z wiekiem sterówki stają się dłuższe i cieńsze, za to bardziej sierpowato zakrzywione. Podobnie też zmienia się z wiekiem białe podbicie ogona. Koguty młode mają śnieżno białe podbicie liry, po czym z czasem białe pióra lekko żółkną, a następnie zaczynają pojawiać się szaroczarne elementy, których po kolejnych pierzeniach przybywa. Na podstawie różnic, które są dobrze widoczne, można określić, oczywiście w przybliżeniu, wiek jak i ogólną kondycję danego osobnika.

Jesienne toki

Jesienne toki nie są tokami właściwymi, a zatem dlaczego w ogóle występują i jakie mają znaczenie? Ten jesienny ceremoniał nie do końca jest wyjaśniony, podobnie jak szabas. Możemy jedynie się domyślać i co nieco pospekulować na ten temat. Być może młode ptaki, po tak zwanej przemianie z szaty młodocianej na dorosłą, maja większe poczucie męskości. Lub też zwiększa się ilość testosteronu w organizmie dojrzewających samców. A może jest to bardziej zwyczajowa zależność, przygotowująca młodzież do wejścia w etap życia dorosłego samca? Tak czy inaczej to niezwykłe zachowanie czeka na naukowe wyjaśnienie. Tymczasem na jesiennych tokowiskach nie pokazują się kury, a jeśli już, to w grę wchodzi
Ślady na śniegu świadczą o mocnym kogucie, widać ciągnięcie sterówkami po podłoży w kształcie rozwleczonych liter SS im większy odstęp miedzy znakami (SS) tym kogut starszy.
Ślady na śniegu świadczą o mocnym kogucie, widać ciągnięcie sterówkami po podłoży w kształcie rozwleczonych liter SS im większy odstęp miedzy znakami (SS) tym kogut starszy. © Ludwik Krzeczkowski
raczej przypadek niż celowe spotkanie. Jesienne toki są trudniejsze do obserwacji a to z tej racji, że odbywają się już nie tak regularnie i nie zawsze w tych samych miejscach co toki wiosenne. Biorą w nich udział w większości ptaki młode, niedawno wypierzone. Można śmiało powiedzieć, że jesienny „turniej” jest w głównej mierze młodzieżowym sprawdzianem męskości.

Mniej więcej pod koniec października następuje tak zwane grupowanie jednopłciowe. Czyli koguty i kury tworzą oddzielne stadka, w których spędzą zimę. Taka jest mniej więcej definicja książkowa. Natomiast w praktyce niejednokrotnie widywałem dwa koguty i siedem, osiem ptaków w brązowo szarym upierzeniu. Trudno z odległości ok.100-120 metrów stwierdzić czy były to kury, czy ptaki nie do końca wypierzone. Ale też widywałem zarówno ja, jak i mój kompan fotograficznych wypraw, odwrotne kombinacje. Czyli sześć, siedem kogutów i dwa brązowo upierzone ptaki, nie wykluczone, że były to właśnie kury. Któregoś roku widzieliśmy na Puściźnie Rękowiańskiej nakładające się dwa stada liczące łącznie 43 ptaki. Niestety takie widoki należą obecnie już do historii, choć nie tak odległej.

Zaśnieżanie

Zaśnieżenie koguta, po lewej widzimy przylot i miejsce wygrzebania jamki pod kątem ok. 130 stopni, następnie moment rannego wylotu, wewnątrz odchody świadczące o tym jak długo ptak tam przebywał.
Zaśnieżenie koguta, po lewej widzimy przylot i miejsce wygrzebania jamki pod kątem ok. 130 stopni, następnie moment rannego wylotu, wewnątrz odchody świadczące o tym jak długo ptak tam przebywał. © Ludwik Krzeczkowski
W okresach śnieżnych zim, gdy ptaki mają możliwość tak zwanego zaśnieżania się, chętnie spędzają noc pod śniegiem. Prawdopodobnie znacznie lepiej utrzymać im w ten sposób korzystny bilans energetyczny i być może czują się tam znacznie bezpieczniej niż na drzewie. Tam, gdzie ptaki nie są nękane przez drapieżniki, zwłaszcza lisy, zaśnieżają się co noc w innych miejscach, jednak w niewielkiej odległości od poprzednich zaśnieżeń. Z kolei tam, gdzie pojawi się lis, zmieniają okolicę oddalając się nawet o kilka kilometrów. Miejsca zaśnieżeń przeważnie są dobrze osłonięte od wiatru, lecz w miejscach słabo zarośniętych sosną i brzozą. Jedne ptaki przylatują pod koniec dnia i siadają na śniegu, a następnie szukają dogodnego miejsca na nocleg. Inne z kolei lądują i bez zbędnego spaceru już po kilku metrach wygrzebują jamki w śniegu i spędzają w nich noc. Po wylądowaniu w odpowiednim miejscu ptaki najczęściej wygrzebują jamkę pod kątem 90-130 stopni w stosunku do kierunku lotu z jakiego przybyły. W tak wygrzebanym pod śniegiem miejscu szczelnie zasypują wejście, dzięki czemu utrzymują najprawdopodobniej dosyć wysoką temperaturę. Widać to po niewielkich zapadnięciach w śniegu na skutek podwyższonej
Miejsce zaśnieżenia, u góry widzimy odbity ogon następnie ptak przemierzył kilka metrów i pod odpowiednim kątem wygrzebał jamkę, a po przespanej nocy rano ją opuścił.
Miejsce zaśnieżenia, u góry widzimy odbity ogon następnie ptak przemierzył kilka metrów i pod odpowiednim kątem wygrzebał jamkę, a po przespanej nocy rano ją opuścił. © Ludwik Krzeczkowski
wewnątrz temperatury. Samo miejsce noclegowe prawdopodobnie daje tak zwany mały odwiatr, czyli zapach, dzięki szczelnie zasypanemu wejściu. Gdyby zdarzyło się jednak, że lis wetknie tam nochal i zacznie rozgrzebywać śnieg, odpoczywający cietrzew dwa metry dalej zdąży przebić wierzchnią warstwę śniegu i opuścić miejsce wypoczynku. Chyba, że trafi na lisa spryciarza, to może wówczas mieć już mniej szczęścia. Doświadczony lis skacze w okolicy takiego zaśnieżenia jak na rozgrzanej blasze, podobnie jak w trakcie polowania na gryzonie i rozgląda się wokoło. Gdy tylko ptak wychyli się spod śniegu niemal natychmiast naskakuje na niego z góry dezorientując ofiarę zupełnie. Zaśnieżone ptaki przesypiają noc w odległości ok. 10-25m od siebie, przy czym im stado jest większe tym bardziej jest zgrupowane. Cietrzew doskonale słyszy pod śniegiem. Jeden chociażby ptak, który się zerwie, automatycznie daje sygnał kolejnym do natychmiastowego opuszczenia tego miejsca. Jak widać, takie zachowanie wynika właśnie z faktu przebywania w stadzie. Grupa na pewno ma większe szanse na przetrwanie niż ptaki pojedynczo rozlokowane. Z kolei w mniej śnieżne zimy, gdy opad śniegu jest niewielki, ptaki,
Trop tokowy typowy dla młodego koguta nie ma odbitych zarówno lotek jak i sterówek.
Trop tokowy typowy dla młodego koguta nie ma odbitych zarówno lotek jak i sterówek. © Ludwik Krzeczkowski
widocznie bardziej z nawyku niż bezpieczeństwa, zaśnieżają się tylko częściowo. Wygląda to mniej więcej tak, jak w czasie letnich piaskowych kąpieli. Obsypują się śniegiem i tak na wpół zasypane przeczekują noc, stając się automatycznie bardziej narażone na niebezpieczeństwo ze strony drapieżników. W ostatnie dwie zimy spotykałem zaśnieżenia, zarówno koguta jak i kury, w jednym miejscu. Prawdopodobnie było to podyktowane zbyt małą ilością ptaków. Być może na skutek ginącej populacji rozgrupowanie jesienne, czyli dwa odrębne stada jednopłciowe, będzie już coraz rzadziej spotykane. Zresztą trudno wymagać, aby schemat zachowań był identyczny zarówno w licznej, jak i ginącej już populacji.

Konkludując tę część rozważań, należy podkreślić, że marny początek lata, czyli deszczowy czerwiec i równie marna zima (mało śnieżna), może przynosić bardzo duże straty w populacji cietrzewi. Straty mogą być nawet znacznie większe niż się powszechnie przypuszcza. Zaśnieżony częściowo tylko ptak staje się łatwym celem ataku lisa, kuny czy puchacza. Podobnie wyziębione czerwcowymi deszczami pisklaki mogą, jak już wcześniej wspomniałem, ginąć nawet masowo.

© Ludwik Krzeczkowski
Również miejsce zaśnieżenia, lecz ptak przywędrował tam na piechotę.
Również miejsce zaśnieżenia, lecz ptak przywędrował tam na piechotę.
© Ludwik Krzeczkowski
Tropy kogutów spacerowe nie związane z tokami, Babia Góra ok. 1600m n.p.m.
Tropy kogutów spacerowe nie związane z tokami, Babia Góra ok. 1600m n.p.m.




























 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif