|
Fotografujemy ptaki - edycja XI (X 2009) |
|
W pierwszym zdjęciu Marcina dźwięczy nuta przewrotności. Na zdjęciu jest bowiem czapla biała, ale... kompletnie czarna! No, ale przecież doskonale widzimy, dlaczego ta "primabalerina", jak ją nie bez racji autor nazwał, wygląda tak a nie inaczej. To przecież klasyczne zdjęcie kontrowe pokazujące sylwetkę modela na jasnym rozjarzonym tle. Mimo to wprawne oko rozpozna, że to właśnie ta czapla, bo została uchwycona tak, że oddaje jej całą subtelność, lekkość jakiej spodziewamy się po baletnicy i stąd zapewne tytuł zdjęcia. Raczej powiedzmy - bardzo nastrojowego obrazu, w którym fotografia przyrodnicza wyraźnie przechyla się ku malarstwu czy wręcz grafice. Kompozycja bez zarzutu. Start ptaka z mocnego punku w jednej trzeciej długości kadru, pozostawienie mu dużej przestrzeni przed dziobem i pasemko ptaków scalają kompozycyjnie obraz. Widoczne w głębi sylwetki dzięki nieostrości nie robią konkurencji głównemu motywowi, a on - choć czarny, jest jasny co do treści. W sumie smakowity obrazek i chlubny przykład umiejętnego korzystania z wizualnych darów natury - mglistej, świetlistej aury i obecności ptaków.
To ostatnie możemy też powiedzieć o zdjęciu bielików, przy czym tu autor chyba musiał najpierw dać dar swoim bohaterom - czyli zanęcić je mięsem, aby w ogóle bohaterami zdjęcia się stali. Zdjęć bielików mamy w ostatnich latach niebywały wysyp, ptaki te stają się już chyba do przesady obowiązkowym tematem, a autor zdjęcia uważa je - nie on jedyny - za swój znak rozpoznawczy. Ale zaraz dodaje, że ucieka z tej szufladki w stronę innych ptaków. Zapewne słusznie, trzeba jednak przyznać, że ten temat ma wzięcie. Zdjęcie jest technicznie i kompozycyjnie bez zarzutu a przy tym efektowne i dynamiczne. Ważny szczegół: aparat patrzył na tę scenę niemal z poziomu ziemi dzięki czemu tłem zdjęcia nie jest wyłącznie śnieg, ale też odległa i tym samym malowniczo zamglona ściana lasu.
Przy tytułowaniu zdjęć częściej liczą się dla nas skojarzenia, niż faktyczna treść obrazu. Z pewnością gwałtowny start kaczek nie jest żadnym nalotem na czaple lub na kogokolwiek, ale takiego możemy doznać wrażenia. Często wśród setek naświetlonych klatek - dynamicznych i pełnych klimatu - szukamy tej jednej, która budzi jakieś dające się zręcznie wyrazić słowami skojarzenia i wtedy dopiero zdjęcie uważamy za dobre, a zwłaszcza godne pokazania. Tak było chyba w tym wypadku, a zatem obrazek ten może być dobrą ilustracją subtelnej zależności między obrazem fotograficznym a wspomagającym go słowem.
To samo można powiedzieć o obrazie następnym i jego zatytułowaniu.
Na pierwszy rzut oka trudno o większego "narcyza" niż ten, niby to wpatrzony we własne odbicie, łęczak, choć tak naprawdę nie ono go zachwyca, a co najwyżej dorodniejsze okazy różnych bezkręgowców, które ma złowić. Samo zdjęcie, jak i pozostałe, w formie i treści bez zarzutu. Jasna smuga fal wokół nóg ptaka, ściągnięta przez teleobiektyw dodatkowo wzmacnia ład kompozycyjny obrazu, niejako zszywa górę z dołem. Światło nisko stojącego słońca barwi postać ptaka na żółto, odbierając jej naturalny szary kolor, przez co to zdjęcie robi mały kroczek od ornitologicznej rejestracji do malarstwa. I dobrze...
W zdjęciu żołn pod tytułem "II śniadanie" na pierwsze miejsce
obok urody samych ptaków wybija się rytm. Obie żołny siedzą nie tylko głowa w głowę ale i "osa w osę". Mamy tu więc poniekąd rytm zarówno formy jak i treści. Przy statycznych ujęciach to jedna z najważniejszych szans na uzyskanie obrazka, który ujmuje harmonią i będzie przykuwał uwagę - a ten takim jest. Rozumiem, że nadanie śniadaniu numeru drugiego jest próbą nawiązania do "podwójności" zdjęcia, bo tak na prawdę u ptaków nie ma podziału doby na posiłki, jest ciągłe jedzenie, a wiosną nawet ciągłe karmienia.
Autor tych zdjęć, trzeba przyznać, zapewnił nam niezły posiłek dla oka i wybrał starannie ze swych zbiorów zdjęcia dobre warsztatowo i jasne w treści. Stąd prawie same pochwały.
Marcin Nawrocki
e-mail: marcin@fotolens.pl
www: www.fotolens.pl
fot. z archiwum autora.
Fotografuję od 10lat na początku były to krajobrazy, rośliny, owady ale od kilku lat zajmuję się głównie fotografią zwierząt. W tej fotografii szczególne miejsce mają ptaki, które urzekają swoją gracją i tym że potrafią bez większego wysiłku wzbić się w niebo i po prostu poszybować. Największy sentyment w mojej galerii mam do zdjęć bielika, który w pewnym okresie stał się moim znakiem rozpoznawczym, staram się wyrwać z tej szufladki fotografując inne gatunki ptaków. Coraz więcej czasu spędzam w czatowniach czekając na ten jeden magiczny moment, pomiędzy nocą a dniem o świcie. Wiele już takich momentów udało się złapać ale czekam wciąż na te kolejne. Fotografia przyrodnicza stała się dla mnie swojego rodzaju "chorobą", która się pogłębia z każdym naciśnięciem spustu migawki. Więcej informacji o mnie i moje zdjęcia można znaleźć na mojej stronie internetowej www.fotolens.pl.
|
|
|