|
Fotografujemy ptaki - edycja XIII (III 2010) |
|
 "Ciemno wszędzie, głucho wszędzie" - zabrzmiała we mnie w pierwszej chwili po obejrzeniu pierwszego zdjęcia znana strofa. Ale zaraz też przyszła refleksja: kto powiedział, że w przyrodzie mrok nie jest
 |
|
Czaple białe - Egretta alba.
© Mariusz Pomaski
Korpus Nikon D200, obiektyw Sigma 300mm 2.8 HSM, 5s, f/3.5, ISO 320 |
romantyczny i piękny, a czerń elegancka? Techniczni pedanci fotografii zakrzykną pewnie, że zdjęcie jest niedoświetlone. Niby prawda, ale popatrzmy, co by było, gdyby autor naświetlił je mocniej. Prawie na pewno "odezwałaby się" wizualnie woda, ujawniając zniekształcenia swej tafli - jakieś drobne fale, bliki, zanieczyszczenia. To niechybnie zniszczyłoby lub przynajmniej osłabiło efekt lustrzanego odbicia, które zapewnia mu kompozycyjną moc i wynikającą z niej nieomal kosmiczną magię. Toteż całkowicie podzielam decyzję autora i fakt, że nie rozjaśniał tego obrazu na komputerze. Dzięki temu "Magiczne uśpienie" naprawdę jest magiczne, a jego oglądanie bynajmniej nie usypia.
Przy drugim zdjęciu autor musiał się nieźle wymarznąć, a niewdzięczne ptaszyska i tak zrobiły mu kawał: młody bielik zasłonił sobie skrzydłem koniec dzioba. To typowy pech, jaki uparcie prześladuje każdego fotografa ptaków. Scena jest mimo to żywa i przyjemnie na nią popatrzeć. Jako dinozaur fotografii nie powinienem może zabierać głosu na temat miłości, ale prawdę mówiąc wątpię, by dorosły bielik z prawej strony rzeczywiście wyśpiewywał serenadę temu młodemu z lewej. Owszem, wyraźnie tokuje, ale jest to raczej imponowanie tamtemu i pokazywanie, kto tu będzie pierwszy w kolejce do przynęty, która, jak podejrzewam, leży gdzieś niedaleko poza granicą kadru.
Siłą trzeciego zdjęcia jest, obok miękkiego światła, symetria.
Jakże cenna w fotografii przyrody i jakże trudna do uzyskania, zwłaszcza w dynamicznych zdjęciach tego typu. Ale i tu spotkał autora drobny pech: jeden nieostry żuraw ulokował się w samym środku kadru, zasłaniając część gromadki ptaków ostrych. Dało to efekt niemiłego maźnięcia. Usunąć to w komputerze? Wolałbym nie usuwać. Nie przyzwyczajajmy naszych widzów, że przyroda jest jak reklamowy folder czy półka w markecie, gdzie wszystko uporządkowała czyjaś ręka. Odrobina naturalnego nieładu obrazowi nie zaszkodzi i uczyni go bardziej wiarygodnym, o ile tylko ma w sobie podstawowy ład, tutaj zapewniony przez symetrię.
Zdjęcie ślepowrona to klasyczna dziś fotka ornitologiczna na przyzwoitym poziomie. O takich obrazkach zwykłem mówić, że są czyste i pełne.
Ten uznam za czysty bo brak na nim zbędnych, zakłócających harmonię obrazu detali i niefortunnych zakłóceń, np. wzajemnego zasłaniania się istotnych elementów. Niewiele brakowało, aby nastąpiło to drugie: jedna z nieostrych traw pierwszego planu o mały włos nie zasłoniła ptakowi nóg. Obraz jest pełny - bo zawiera niezbędne informacje i czytelnie je przekazuje. Nie tylko od razu wiemy, jaki to ptak i jakiej płci. Rozkwitłe kosaćce, ładnie zamykające obraz, mówią wszystko o środowisku i o porze roku. Bohater zdjęcia został bardzo dobrze umiejscowiony w kadrze - ma dokąd lecieć i może się wzbijać, bo zostawiono odpowiednio dużo miejsca i przed nim, i nad nim. Linia grzbietu ptaka jest prawie równoległa do przekątnej kadru, linia wyznaczona przez przedni brzeg skrzydeł pozostaje do niej prostopadła. To zawsze wzmacnia geometryczną kompozycję zdjęcia. Miło popatrzeć, a i ślepowronów nie oglądamy przecież co dzień...
Sójka - ozdoba naszych lasów - po kąpieli wygląda tak szkaradnie, że aż uroczo. Autor pozwolił nam tu przekonać się o tym, a także porównać ze sobą sójkę mokrą i suchą. Szkoda tylko, że oba ładne ptaki siedzą na tak brzydkim, obskubanym konarze. O tym, kto tu w kim jest zakochany, nie będę się wypowiadał z powodów wymienionych wyżej, zdradzę tylko, że zawsze bardzo podobały mi się Włoszki, zwłaszcza zaraz po kąpieli.
Autor tych zdjęć wyraźnie nie zamierza zostać zaszufladkowany, szuka różnych rozwiązań i tematów. Pierwsze zdjęcie jest romantyczne, ostatnie - wręcz satyryczne. Widać odkrył już, że natura stwarza nam nieograniczone możliwości twórcze.
Mariusz Pomaski
e-mail: mariuszpomaski@op.pl
www: pomaski.pl/
fot. z archiwum autora.
Aparat fotograficzny towarzyszył mi od najmłodszych lat, ale fotografią przyrodniczą zajmuję się na poważnie dopiero od 2006 r. Moje zamiłowanie do przyrody zrodziło się jeszcze w latach dziecieństwa gdy przez kilka lat mieszkałem w Bieszczadach. Tam odkrywałem prawdziwe piękno rodzimej przyrody, jej różnorodność i tam zaraziłem się fascynacją i szacunkiem do jej siły, potęgi i zjawisk. Kilka lat temu doszedłem do wniosku, że chyba nadszedł czas i sposobność, kiedy mogę dwie moje życiowe pasje połączyć w jedno, i tak się zaczęło...
Zdecydowanie najwięcej miejsca poświęcam na fotografowanie ptaków i ssaków. I choć dla niektórych może zabrzmieć to paradoksalnie czy niedorzecznie, to niemal w każdy poniedziałkowy wieczór już marzę o weekend'owym dzwonku budzika o 3 nad ranem, oraz kreślę w myślach swój ptasi kadr życia, który kiedyś z pewnością nadejdzie.
|
|
|