• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Wydarzenia arrow Wydawnictwa arrow "Ptasie ostoje" - czyli Polska według ptasiarzy
 

Sonda

Sprzętu jakiej marki używasz najczęściej?


 

Czy fotografujesz ptaki?


 

Jak archiwizujesz zdjęcia?


 

"Ptasie ostoje" - czyli Polska według ptasiarzy Email
Autor: Tomasz Cofta   
„Ptasie ostoje”
Tomasz Cofta
Tomasz Cofta Ornitolog i ilustrator. Absolwent Uniwersytetu Gdańskiego, praco- wał 11 lat w Stacji Badania Wędrówek Ptaków i następne lat 11 w Ogólnopolskim Towarzy- stwie Ochrony Ptaków. Członek komisji Faunistycznej Sekcji Ornitologicznej Pol- skiego Towarzystwa Zoologicznego. Zaobrącz- kował blisko 78 tysięcy ptaków. Ma na koncie stwierdzenia trzech nowych dla Polski gatunków ptaków.
Książek i książeczek o „ostojach ptaków” ukazało się już chyba kilkanaście. A większość z nich to suche spisy, dane i naukowe wiadomości, więc sam tytuł jakoś nie wzbudził we mnie entuzjazmu. Natomiast to, co w środku – ucieszyło i przyznam, napełniło dumą.

Takiej książki jeszcze w Polsce nie było. Jest to jednocześnie przewodnik turystyczny, przegląd miejsc i obszarów o największych walorach przyrodniczych i poradnik dla obserwatorów ptaków. A miejscami po trosze przypomina panoramę firm, podając zdecydowaną większość adresów i kontaktów używanych w kręgach ludzi, na różne sposoby zainteresowanych ptasimi tematami. Jednak to nie zlepek informacji, a dobrze i czytelnie ułożony zasób aktualnej wiedzy potrzebnej każdemu, kto chce „wybrać się na ptaki” po raz pierwszy lub setny, a także pięćsetny, ale w miejsce, gdzie jeszcze nigdy nie był. Z „Ptasimi ostojami” można zaczynać swą przyrodniczą przygodę, ale i uzupełniać długoletnie doświadczenie o kolejne spotkania z ptakami. Mam wrażenie, że ktoś początkujący, kto skorzystałby z całej wiedzy zawartej w tej publikacji, miałby szansę szybko zostać niezłym ornitologiem, a na pewno wysokiej klasy ptasiarzem. Tylko dokupić dobry przewodnik do rozpoznawania ptaków i w drogę.

Od kilkudziesięciu lat przede wszystkim Brytyjczycy wydają książki opisujące, gdzie na świecie można obserwować ptaki. Mają one charakter przewodników turystycznych, niekiedy bardzo prostych, podających sposób dojazdu, mapkę pokazującą, którędy przejść i gdzie stanąć oraz spis ważniejszych gatunków do obejrzenia. „Ptasie ostoje” są ciekawsze i bogatsze niż tamte publikacje, dużo więcej w nich wiedzy o przyrodzie polecanych miejsc i okolic. Ale jeśli trzeba, czytelnik znajdzie dokładne wskazówki jak dotrzeć do pomurnika przy Jaskini Raptawickiej albo, gdzie jest najlepsze na świecie miejsce do oglądania wodniczek. Gdy po drodze można natknąć się na rzadkie rośliny, na żółwia błotnego, susła lub żubra – również o tym jest wzmianka.

Sądzę, że książka Marczewskiego i Maniakowskiego jest dowodem na wysoki poziom polskiego ptasiarstwa. (Stąd moja duma, o której wspomniałem na początku.) Zarazem stanowi czynnik podwyższający ten poziom. Dawniej „na ptaki” chodzili młodzi ludzie o przede wszystkim naukowych ambicjach. Teraz gdy ptasiarzy jest już znacznie więcej, proporcja „naukowców” wśród nich spadła, bo zaczynają przeważać „fotografowie” i świadomi tego, co chcą zobaczyć „turyści”. Uważam, że to bardzo dobrze. Kandydatów na profesjonalnych ornitologów i tak nie zabraknie. A coraz więcej jest ludzi zainteresowanych ptakami dla nich samych. Ptasiarstwo z niegdysiejszej „naukowej partyzantki” już przerodziło się w dziedzinę „kultury wypoczynku”. Dzięki Marczewskiemu i Maniakowskiemu jestem pewien, że owa dziedzina ma perspektywę rozwoju i będzie coraz bardziej kulturą. Mam nadzieję, że „Ptasie ostoje” przyczynią się do pomnożenia liczby Polaków zainteresowanych ptakami, przyrodą i w konsekwencji jej ochroną.

Aż dziw, że na 432 stronach zmieściło się tyle wiadomości. Owszem, można napisać więcej, o jeszcze innych miejscach wartych zobaczenia, ale wtedy książki nie dałoby się włożyć do plecaka (albo większej kieszeni). Musiałaby stać na półce, a nie po to powstała. To, co najważniejsze jest w niej na pewno. Na dodatek wygodnie się jej używa. Łatwo wyszukać potrzebną informację. Język choć skrótowy nie ma w sobie technicznej suchości. Jednej niedogodności nie udało się ominąć. Polega ona na tym, że mapka małej ostoi jest na tyle szczegółowa, że widać na niej wszystkie ważne punkty i szlaki, zaś podobnych rozmiarów mapka wielkiej ostoi z konieczności jest bardzo uproszczona. I wówczas trzeba zaopatrzyć się osobno w większą mapę, by znaleźć na niej wszystkie opisane przez autorów miejsca i drogi.

Warto wspomnieć, że wiedzę zawartą w „Ptasich ostojach” gromadziło przez lata kilkadziesiąt osób. Autorzy skrupulatnie je wymieniają i dziękują im na samym wstępie. Ja przyłączam się do tych podziękowań oraz gratuluję Antoniemu i Michałowi świetnego rezultatu ich pracy.

Czytelniku! Tę książkę trzeba kupić czym prędzej i zaraz wypróbować ją w praktyce, bo za kilka lat zacznie tracić na aktualności. Mam nadzieję, że wówczas autorzy i wydawcy przygotują dla nas następne wydanie.
 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif