• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
 

Sonda

Sprzętu jakiej marki używasz najczęściej?


 

Jak archiwizujesz zdjęcia?


 

Czajki dwie Email
Autor: Tomasz Kłosowski   
Tomasz Kłosowski
zobacz powiększenie w galerii
Czajki© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
"Czajka latała, czajka krzy- czała, nie mam gniazdeczka, com zbudowała" - śpiewała nam mamusia do snu przy kołysce. Nie wiedzieliśmy, że są to w pewnym sensie słowa prorocze. Że nasze życie upłynie wśród krzyczących czajek, gniazdeczek, których nie ma albo których nie sposób znaleźć, w ogóle - wśród ukrywających się przed nami i krzyczących na nas ptaków. Ale czajki, trzeba przyznać, zaistniały w naszym życiu wyjątkowo mocno.

Oto siedzimy w samochodzie, zaparkowanym na grobli, do której sięgają wody nadrzecznego rozlewiska. W tym pejzażu w oko wpadają większe i mniejsze wysepki wyłaniających się z wody szarozielonych łąk. Nad nimi koziołkują czajki. Tu są w swoim żywiole. My też. Celujemy do ptaków teleobiektywami z obu okienek pojazdu. I na celowaniu zwykle wszystko się kończy. Szaleńcze łamańce
zobacz powiększenie w galerii
Czajka© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
tych ptaków w powietrzu, gwałtowne zwroty o 180 stopni, udawane lądowania - to wszystko sprawia, że już wycelować do takiego lotnika trudno, jeszcze trudniej utrzymać go choć przez chwilę w kadrze, a o ustawieniu ostrości to już lepiej nie mówić. Przewidujemy, że zdobędziemy dziś tutaj - wedle słów mojego brata - samą "nieostrzyznę". Niby światło dziś nie najgorsze, ale tylko pod względem wartości ekspozycji. Niebo jest blade i coraz bledsze, zapowiadając rychłą niepogodę. Zaś zdjęcia czajek wymagają dość ostrego i czystego światła, wydobywającego ich subtelne kolory. Poza tym - szare niebo równie szarą czyni wodę, w której się odbija. Ale nie składamy optycznej broni. Efekt, to kilka ostrych zdjęć, które obejrzymy sobie w domu po skończonej sesji, gdy się już na dobre zachmurzy i rozpada.

Gdy wracamy tu po kwietniowych deszczach - świat wygląda już całkiem inaczej. Nie tylko dla
zobacz powiększenie w galerii
Czajka© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
tego, że pozieleniał. Na łąkach, gdzie do niedawna czajki zdecydowanie wiodły prym, teraz zaczynają przykuwać uwagę bataliony. Obsiadają wyłaniające się z przerastających już młodym szuwarem zalewisk błotniste placyki. Zasadziłem się w czatowni koło jednego z nich.

Ale bataliony nie lubią czatowni, zwłaszcza wystających mocno w górę i zasłaniających im horyzont, który zawsze lubią mieć przed oczami. Więc siadają tu niechętnie i na krótko. Natomiast wierny pozostaje tej małej, błotnistej posesji ładnie wypierzony samczyk czajki. To, że stadka cudacznie upierzonych batalionów przyciągają do siebie inne ptaki siewkowe, często brodźce i właśnie czajki, nie było dla mnie nowością. Ale tu najwyraźniej chodziło o coś innego. Czy bataliony przylatywały, czy nie - a raczej nie przylatywały - ów samiec tkwił tu i tak. Choć właściwie niezupełnie tkwił, bo co rusz odlatywał w jakichś ważnych dlań, tajemnych sprawach.

Lubiłem zwłaszcza momenty, gdy wracał. Przysiadał zwykle
zobacz powiększenie w galerii
Czajka© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
najpierw na niedalekim, zazielenionym wyniesieniu łąki, z którą ciągnął się rów pełen rozkwitających kaczeńców. Teleobiektyw zamieniał je dzięki swej nikłej głębi ostrości w żółty, rozmyty dywan, stanowiący doskonałe tło. Lądujący tu samiec trzymał też chętnie przez chwilę - zwyczajem wielu siewkowych - rozłożone skrzydła. Miałem okazję, by najspokojniej uchwycić kilka nader smakowitych obrazków. Zresztą - także ze złożonymi skrzydłami, w najzupełniej statycznej pozie prezentował się doskonale. Czarny, półkolisty śliniak, długi rozwidlony czubek, a nade wszystko subtelne, tęczowe, tylko z bliska dobrze widoczne barwy na skrzydłach, należycie czytelne jedynie na zdjęciach robionych w odpowiednio jaskrawym oświetleniu, czyniły zeń prawdziwego ptasiego eleganta. Ale strój nie przeszkadzał mu przenosić się szybko na ów placek czarnego błocka, na którym najwyraźniej miał coś ważnego do załatwienia nasz skrzydlaty kawaler. Właśnie, czy rzeczywiście jeszcze kawaler?

Bo oto co na skraju błotnistego placyku
zobacz powiększenie w galerii
Czajka© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
zaczęła pojawiać się samica. Na ten widok gospodarz tego miejsca, jakby za nic mając swój staranny strój, wtulał się piersią w błoto i mościł zawzięcie. Przyjmował przy tym tak karkołomną pozę, że kuper i ogon sterczały mu pionowo w górę. - Aha, przygotowuje dołek gniazdowy! - pomyślałem, pamiętając, że wiele takich dołków widywałem zawsze w miejscu toków czajek i innych siewkowych. Ale tylko wyjątkowo znajdowaliśmy w nich potem jajka. Wszystko wskazywało, że ich tworzenie - to nie tyle budowa gniazd, ile popis zaradności i sprawności samca, który ma przy tym okazję pokazać całą swą urodę i szyk. Mówiąc językiem ewolucjonisty - pokazać, że ma dobre geny. Będę miał za chwilę okazję obejrzeć i zarejestrować jego pokaz.

Najpierw więc samiec wtula się tylko lekko w dołek i zautomatyzowanymi ruchami kiwa w przód i w tył, wydając przy tym przymilne dla naszego ucha, subtelne ni to jęki, ni skrzeczenia. W stosunku do tych przenikliwych głosów, jakie wydaje tokując w powietrzu, brzmią jak czułe szepty. Najwyraźniej
zobacz powiększenie w galerii
Czajka© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
wabi, uchylając przy tym nieco skrzydła, by pełnią bieli zabłysło podbrzusze. Pokazanie tego, co białe, to stała część zachowań godowych ptaków siewkowych. Rozmaite, śnieżno białe detale ich upierzenia są na tle zieleni łąk i czerni błota doskonale widoczne. Jakby natura mówiła tym ptakom: chcesz, by cię zobaczono i podziwiano, zapal białe światełko, które masz na swoim ciele!

Później czajczy samiec głęboko wtula się w dołek, zadziera niebotycznie ogon i zaczyna w osobliwy sposób manipulować skrzydłami. Te ruchy są stale takie same, jakby były wykonywane według scenariusza. Ukazują to zaostrzony kształt prawie złożonych skrzydeł, to biel ich spodów, to ruchliwość. Można wyczuć, że niewiele tu budowlanej roboty przy urządzaniu gniazda, a dużo popisu.

Ale mojemu aparatowi w to graj. Mam świadomość, że już nie tylko oddaję urodę ptasiego modela. Sięgnąłem oto do jego tajemnic. Łapczywie rejestruję kolejne fazy łąkowego popisu. Ale, właśnie... Skąd pewność, że
zobacz powiększenie w galerii
Czajka© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
to są kolejne fazy, a nie tylko kolejne klatki? Tej pewności nie mam. I w gruncie rzeczy nie będzie jej miał także ktoś, kto w trybie wielokrotnym wystrzela tu całą serię dwudziestu czy trzydziestu zdjęć. Musiałby na wszystko patrzeć po ptasiemu, a ściślej - oczami czajczej samicy.

Bo oto właśnie znów się pojawiła. Samiec opuszcza dołek, robi głęboki ukłon, znów wypinając kuper oraz ogon w górę, po czym czeka w naprężeniu. Ona przymierza się do dołka, mości, ale zaraz wychodzi i odlatuje. On tym razem - za nią.

Moja buda jest szczelna, bo czajki mają dobry wzrok i są nadzwyczaj czujne, ale mimo to próbuję przez nieliczne szpary śledzić, co ptaki robią, gdy nie mam ich przed obiektywem. Jakieś sto metrów na lewo widnieje druga ciemna, błotnista wysepka. Nawet rano myślałem, czy to nie przy niej się ustawić. Co jakiś czas ląduje tam garstka batalionów. Ale, co najważniejsze, tam też tkwi czajczy samiec! Wyraźnie widzę przez szparę, że i on wykonuje dziwne ruchy, zupełnie takie same, jak ten mój. I co rusz odwiedza go samica. Po godzinie obserwacji miarkuję: zagląda ona do rewirów obu czajczych panów na zmianę i porównuje sobie ich w błocie wygniecione dzieła!

zobacz powiększenie w galerii
Czajka© Grzegorz i Tomasz Kłosowscy
No, to już wreszcie rozumiem, dlaczego co rusz słyszę nad budą straszliwy łopot czajczych skrzydeł. To rywale zacięcie walczą ze sobą! Jeszcze nie wiem, że zaraz przekonam się o tym naocznie.

Bo oto na raz wprost z nieba niczym czarno-biała piłka spada na placyk przede mną dwójka kłębiących się samców. W ruch idą dzioby i nogi. Leci pierze. Niestety, mój toporny obiektyw o ogniskowej 500 mm idzie w ruch zbyt powoli. Nim zdążam wycelować w miotające się ptaki, walka ustaje, a obaj po trosze powietrzni, a po trosze błotni rycerze opuszczają zdrowi i cali plac boju.

A ja po raz kolejny odkrywam z niejaką goryczą, że najdłużej zachowuje się w pamięci i najżarliwiej wspomina te zdjęcia, których... nie udało nam się zrobić.
 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif