• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Fotoopowieści arrow Chciałbym tam zamieszkać...
 

Sonda

Sprzętu jakiej marki używasz najczęściej?


 

Jak archiwizujesz zdjęcia?


 

Chciałbym tam zamieszkać... Email
Autor: Grzegorz Wróblewski   
Grzegorz Wróblewski
zobacz powiększenie w galerii
Lustracja terenu po wylądowaniu© Grzegorz Wróblewski
Tytułowe słowa powiedział kiedyś do mnie mój kolega Włodek, świetny fotograf przyrody, z którym miałem wielką przyjemność kilka razy spotkać się w terenie na wspólnych fotołowach. Bez mrugnięcia okiem przyznałem mu rację, bo - co właśnie wtedy doskonale mi uświadomił - czułem identycznie to samo. A rzecz dotyczyła pewnych stawów hodowlanych, które są doskonałą ostoją przeróżnego ptactwa, oczywiście głównie wodnego. To najbardziej znane miejsce dla wszystkich miłośników ptaków w mojej okolicy i nic dziwnego, że na nasze pierwsze spotkanie przed kilku laty, wybraliśmy właśnie te stawy. I dla mnie, i dla niego, była to pierwsza wizyta w tym miejscu, które do tej pory znaliśmy tylko z różnych legend i opowieści. O świcie, obładowani sprzętem, dumnie wkroczyliśmy w to ptasie eldorado, chłonąc zapachy mijającej lipcowej nocy. Życie na stawach właśnie się budziło i wśród mgieł leniwie unoszących się nad wodą, powoli rozróżnialiśmy sylwetki przeróżnego ptactwa. Różne odgłosy coraz natarczywiej wdzierały się do naszych uszu, choć dla prawdziwego miłośnika przyrody
zobacz powiększenie w galerii
Kilka szybkich okrążeń przed zajęciem żerowiska to obowiązkowy rytuał© Grzegorz Wróblewski
nawet przeraźliwe wrzaski śmieszek i rybitw, to po prostu piękna muzyka. Przeszliśmy już spory kawał (stawy są naprawdę ogromne) i zziajani postanowiliśmy chwilkę odpocząć, zastanawiając się, jak można by tu podejść zimorodka, którego właśnie przed chwilką spłoszyliśmy. Nagle z oddali usłyszeliśmy warkot samochodu, który już po chwili zbliżył się do nas. Z zielonej terenówki wyskoczył facet i idzie prosto do nas… Wymieniliśmy z Włodkiem spojrzenia i w ułamku sekundy obaj dostrzegliśmy w nich chyba to samo - nagłe olśnienie, że przecież weszliśmy na prywatny teren bez pytania o zgodę! No to pięknie, pomyślałem, ale z nas durnie! To faktycznie był właściciel stawów a nie inny miłośnik ptaków i nieźle się nam dostało. Zresztą słusznie. Na szczęście jednak cała ta przygoda skończyła się tym, że otrzymaliśmy nr telefonu od właściciela i teraz już zawsze mogę oficjalnie poprosić o pozwolenie na pobyt.

Zamarzyło mi się kiedyś sfotografowanie jakichś siewkowatych, tym bardziej, że właśnie wróciłem z urlopu nad jeziorem Łebsko, gdzie z daleka kilka razy
zobacz powiększenie w galerii
W czasie przerw w zdobywaniu pokarmu bekasy chroniły się w trzcinach© Grzegorz Wróblewski
obserwowałem żerujące na płyciznach różne brodźce. Wybór miejsca oczywiście nie mógł być inny - wspomniane wyżej stawy wydawały się do tego celu wprost idealne. Termin również - połowa sierpnia to czas, gdy wiele ptaków już rozpoczęło przygotowania do jesiennych wędrówek, przelatując niewielkie odcinki, często odpoczywając i intensywnie posilając się. Jeszcze przed świtem byłem w terenie, zwarty i gotowy do działania. Pozostało tylko znalezienie odpowiedniego miejsca, które dawałoby szansę na jakieś ciekawe zdjęcia. Mina mi trochę zrzedła, kiedy po przejściu wzdłuż trzech ogromnych stawów, dotarło wreszcie do mnie, że wszędzie jest pełno wody i raczej nici z brodźców, które przecież potrzebują płycizn do żerowania. Postanowiłem jednak się nie poddawać i w mokrej od rosy, sięgającej pasa trawie, brnąłem coraz dalej. Zupełnie nagle, gdy nieźle już spocony stanąłem na kolejnej grobli, oczom moim ukazał się widok, po który tu przyjechałem - właśnie rozpoczęło się opróżnianie jednego ze stawów, mała błotna łacha przy jednym z brzegów a na niej… bekasy kszyki! Całe stado! Był tylko
zobacz powiększenie w galerii
Bekasy w czasie żerowania są w ciągłym ruchu© Grzegorz Wróblewski
jeden mały problem - zaczynało już świtać i nie było szansy, abym zbliżył się do nich niepostrzeżenie. Trudno, trzeba spróbować, może jednak się nie spłoszą? Powoli zbliżałem się na z góry upatrzone stanowisko, gdy nagle ryms!, wpadłem do jakiejś dziury, której nie zauważyłem w tych przeklętych trawach. Na szczęście sprzęt nie ucierpiał a ja - z niemałym trudem - wygramoliłem się z tej pułapki. Przeklinając pod nosem, w końcu dotarłem nad brzeg stawu. Bekasy oczywiście odleciały i byłem przygotowany na wielogodzinne oczekiwanie na ich powrót. Znalezienie jakiegoś wygodnego miejsca graniczyło z cudem, w końcu jednak przycupnąłem na małym krzesełku przy pierwszej lepszej kępie trzcin i ustawiłem statyw, którego nogi natychmiast zaczęły topić się w błotnistej mazi. W ogóle już po chwili cały byłem utaplany w błocku. Nie zdążyłem jeszcze się zamaskować, gdy nagle, kilkanaście metrów ode mnie, wylądowało kolejne stadko bekasów, które spokojnie rozpoczęło śniadanie! Jak się okazało, bekasy to niezbyt płochliwe ptaki i byle siatka załatwia sprawę, wystarczy nie wykonywać żadnych gwałtownych
zobacz powiększenie w galerii
Niespodziewanie z trzcin wyskoczył młody wodnik© Grzegorz Wróblewski
ruchów. Już po godzinie ptaki żerowały dosłownie kilka kroków ode mnie, nawet nie mieściły się w kadrze i musiałem z mojej trzysetki ściągnąć konwerter. Aparat pracował jak szalony a karta pamięci w równie szalonym tempie się zapełniała. Co jakiś czas dolatywało kilka łęczaków, niekiedy na chwilę zajrzał brodziec samotny (oczywiście… samotnie) a raz w oddali wylądowała para jakichś innych ptaków, w których z trudem rozpoznałem parę batalionów w upierzeniu spoczynkowym. Dla takich chwil warto żyć!

Następnego dnia wszystko się powtórzyło (no, może poza wpadnięciem do tej nieszczęsnej dziury) a ponieważ byłem znacznie wcześniej, przyroda uraczyła mnie dodatkowo spotkaniem z rodzinką wodników, których niesamowite odgłosy słyszane o świcie wśród trzcin, nawet wyjątkowych twardzieli potrafią przyprawić o gęsią skórkę.

Tak, ja też chciałbym tam zamieszkać…
więcej zdjęć wykonanych podczas tej sesji

Grzegorz Wróblewski
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif