• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
 

Sonda

Jakiego typu informacji szukasz tu najczęściej?


 

Jaki korpus uważasz za najlepszy do fotografowania ptaków?


 

Jaki obiektyw uważasz za najlepszy do fotografowania ptaków?


 

Brodźce Email
Autor: Antoni Marczewski   

Łęczak
Tringa glareola

Łęczak nastręcza wielu obserwatorom problemów
zobacz powiększenie
Łęczak - Tringa glareola © Bogusław Kotlarz
nie tylko z identyfikacją, ale również z nazewnictwem. Trudno się dziwić. Sam pamiętam jedną z "moich" pierwszych książek o ptakach, gdzie gatunek Tringa glareola podpisywano jako „trawnik”. Równolegle stosowana była nazwa „brodziec leśny”, mimo że zdecydowanie bardziej pasowała ona do samotnika, z racji zamieszkiwanego przez niego środowiska. W końcu przyjęła się nazwa „łęczak”, choć z pozostałymi również czasami można się spotkać. Ktoś mógłby się zapytać – skąd ten łęczak? Z tym pytaniem zwróciłem się do Witka Muchowskiego – przewodnika wycieczek przyrodniczych, a jednocześnie pasjonata badań nad etymologią nazw ptaków. Po pogrzebaniu w literaturze przesłał mi odpowiedź wyprowadzającą nazwę łęczaka od łąki, czyli po prostu od miejsca, gdzie w trakcie migracji łatwo go spotkać. Co ciekawe, okazało się, że dawne nazwy innych widywanych w Polsce brodźców również zawierają ten człon. Mieliśmy więc łęczaka brunatnego (brodźca śniadego), pręgowanego (krwawodzioba), zielononogiego (kwokacza), błotnego (pławnego). Żeby było jeszcze ciekawiej, sam łęczak znany był kiedyś jako…łęczak leśny.

Patrząc na nieznanego nam
zobacz powiększenie
Łęczak - Tringa glareola © Piotr Kierzkowski
brodźca, warto zacząć analizę jego wyglądu od głowy. Łęczak ma wyraźną białą brew, sięgającą daleko za oko. Pomiędzy nią a ciemnym paskiem przechodzącym przez oko oraz ciemnym wierzchem głowy widoczny jest wyraźny kontrast. Niezwykle istotne jest to, co pod głową. U łęczaka kreskowanie na szyi stopniowo staje się coraz słabsze skutkując łagodnym przejściem w biel brzucha (brak silnie zaznaczonej granicy między tymi dwiema częściami ciała). Płaszcz oraz wierzch skrzydeł są szarobrązowe. W szacie godowej dorosłe ptaki mają ciemnobrązowe pióra z jasnymi obrzeżeniami – w szacie spoczynkowej obrzeżenia nie są tak szerokie, a wierzch sprawia wrażenie bardziej brązowego (w tej szacie kreskowanie na szyi i piersi jest bardziej rozmyte, a na bokach zanika wyraźnie prążkowany wzór widoczny w upierzeniu godowym). Z kolei niezbyt wyraźny prążkowany wzór widoczny jest na bokach ciała u osobników młodocianych, u których, silniej niż u dorosłych w szacie spoczynkowej, zaznaczone jest kreskowanie na szyi i piersi. Ptaki młode na wierzchu ciała i skrzydłach mają ciemnobrązowe pióra z kremowymi obrzeżeniami.

U ptaków w locie warto zwracać uwagę na nogi – u łęczaka wystają za ogon znacznie dalej niż u samotnika. Ważną cechą jest również
zobacz powiększenie
Łęczak - Tringa glareola © Paweł Chara
prążkowanie ogona – łęczak ma 5-6 drobnych prążków (obserwator może odnieść wrażenie, że zlewają się ze sobą), podczas gdy na ogonie samotnika widoczne są przeważnie trzy szerokie, wyraźne prążki. Dużą pomocą w identyfikacji lecącego brodźca, którego podejrzewamy o bycie łęczakiem lub samotnikiem, jest ubarwienie pokryw podskrzydłowych. Łęczak ma białawy spód skrzydła, gdy u samotnika jest on bardzo ciemny, niemal czarny.

Jeśli chodzi o rozmiary łęczak ma 19-21 cm długości, a rozpiętość skrzydeł wynosi 35-39 cm. W trudnej sztuce rozpoznawania siewkowców nieraz bardzo pomocna jest znajomość wydawanych przez nie dźwięków. Brodźce i inne ptaki z tego podrzędu odzywają się bardzo chętnie – zazwyczaj w momencie podrywania się do lotu. Łęczak odzywa się serią wysokich, szybko następujących po sobie „pi-pi-pi”, pi-pi-pi”. Jednego z nagrań można posłuchać pod tym linkiem

Na terenach lęgowych, po powrocie z zimowisk, łęczaki „śpiewają” – tak to zachowanie jest określane przez naukowców, choć nie jest specjalnie podobne do śpiewu, jaki znamy np. z obserwacji zięb, drozdów czy
zobacz powiększenie
Łęczak - Tringa glareola © Piotr Kierzkowski
słowików. Głos wydawany jest w locie i brzmi jak „liroliroliro” (do posłuchania). Od niego zresztą w kilku językach europejskich pochodzi nazwa łęczaka (włoski – piropiro, fiński – liro). Śpiew łęczaka można usłyszeć również poza terenami lęgowymi – szczególnie wiosną, w czasie migracji, ptaki chętnie udzielają się wokalnie na podmokłych łąkach, jednak nie jest to jednoznaczne z zajmowaniem terytorium. Takie zachowanie wykazywać mogą zarówno samce, jak i samice. Bardzo dobry artykuł poświęcony sztuce odróżniania łęczaka od samotnika znajduje się na Forum Przyroda (bezpośredni link)

W Europie, poza Skandynawią oraz północną Szkocją, łęczak gnieździ się głównie na wschód od Polski. Zdecydowana większość europejskiej populacji tego gatunku gniazduje w strefach borealnej i subarktycznej – niewielka część zasiedla strefę umiarkowaną. Łącznie na Starym Kontynencie gniazduje ok. 400 tys. par łęczaków, z czego 350 tys. w krajach skandynawskich.

Łęczaki
zobacz powiększenie
Łęczak - Tringa glareola © Paweł Chara
zakładają gniazda na torfowiskach w strefie tundry. W warunkach Europy Środkowej ptaki wybierają torfowiska wysokie z niewielkimi oczkami wodnymi. Zdarza im się zajmować stare gniazda drozdów umieszczone na drzewach iglastych, jednak czynią to zdecydowanie rzadziej niż samotniki. Pokarm tych ptaków stanowią bezkręgowce (owady, robaki, pająki), a także drobne ryby.

Gniazdo łęczaka jest przeważnie znakomicie ukryte. Po złożeniu przez samicę ostatniego z czterech (rzadziej trzech) jaj rozpoczyna się wysiadywanie, w którym uczestniczą obydwoje rodzice przez 22-23 dni. Wysiadujący łęczak, w razie zagrożenia, stara się być jak najmniej widoczny i całkowicie ukryć przed intruzem swoją obecność. Po wykluciu pisklęta są gotowe do samodzielnego zdobywania pokarmu i podążania za opiekunem. Przez kilka dni cała rodzina trzyma się razem, po czym jako pierwsza znika samica, uznając swój obowiązek rodzicielski za spełniony. Samiec towarzyszy potomstwu jeszcze przez około tydzień, po czym sam również odlatuje w stronę zimowisk. Zanim jednak rodzice się oddalą, bardzo intensywnie bronią młodych przed intruzami. W obecności człowieka starają się go odwieść od miejsca przebywania piskląt, a nieraz pozorują nawet ataki. Obserwatorzy z Podlasia
zobacz powiększenie
Łęczak - Tringa glareola © Marcin Nawrocki
podają, że dorosłe łęczaki są agresywne również wobec innych ptaków – widziano na przykład, jak w powietrzu odganiały…zimorodka, który niemal został strącony do wody.

Młode łęczaki zdolność do lotu nabywają 30 dni po wykluciu – ich odlot z terenów lęgowych odbywa się najczęściej w lipcu. Łęczaki z Europy zimują głównie na południe od Sahary, podczas gdy osobniki z populacji azjatyckich spędzają zimę w południowo-wschodniej Azji, a także w Australii. W ciągu roku muszą pokonać dystans, który w jedną tylko stronę może dochodzić do 18 tys. km. Podróż odbywa się najczęściej w niewielkich grupach, choć zdarzają się koncentracje liczące kilka tysięcy osobników (w Polsce maksymalnie do 4 000). Jesienna migracja trwa od czerwca do września, przy czym młode osobniki zaczynają pojawiać się w naszym kraju na początku lipca. Podczas drogi powrotnej ptakom znacznie bardziej się spieszy – przelot jest mniej rozciągnięty w czasie (na południu Europy powracające łęczaki pojawiają się na początku kwietnia, a do Skandynawii przybywają pod koniec maja). Naukowcy obliczyli, że w maju „fala” tych brodźców przemieszcza się przez Europę ze średnią prędkością 100 km/dzień, jednak zdarzają się również znacznie szybsze osobniki. Przykładem
zobacz powiększenie
Łęczak - Tringa glareola © Michał Jonczyk
może służyć ptak, który po zaobrączkowaniu w Szwecji pokonał 1075 km i następnego dnia został schwytany we Włoszech. Badania wykazały, że łęczaki preferują strategię migracyjną zwaną „strategią małych skoków” (tzw. „hopping”). Oznacza to, że w drodze między zimowiskami i lęgowiskami pokonują stosunkowo niewielkie dystanse, często zatrzymując się w miejscach odpoczynku i żerowania. Taka strategia sprawia, że przed wyruszeniem w dalszą drogę nie muszą gromadzić bardzo dużych zapasów tłuszczu, które musiałyby im wystarczyć na pokonanie dystansu dzielącego od kolejnego punktu postojowego. Naukowcy badający łęczaki w północno-wschodniej Austrii zauważyli, że podczas wiosennego przelotu ptaki pojawiające się na obserwowanym terenie wcześniej przebywały tam dłużej niż osobniki „spóźnialskie”. Podają dwa wyjaśnienia tego zjawiska. Pierwsze opiera się na fakcie, że wraz ze zbliżaniem się początku sezonu lęgowego wzrasta „ciśnienie” na ptaki, by jak najszybciej dotarły na lęgowiska i zajęły najlepsze terytoria. Dlatego ptakom przybywającym do Austrii później tak się spieszy. Druga hipoteza mówi, że po prostu „spóźnialscy” wcześniej zatrzymali się „na popas” gdzieś indziej i mają wystarczające zapasy energetyczne, by po krótkim odpoczynku lecieć dalej.
zobacz powiększenie
Łęczak - Tringa glareola © Marcin Nawrocki

W naszym kraju łęczak gniazdował niegdyś w wielu regionach (na Mazurach, Lubelszczyźnie, Podlasiu i Pomorzu). W ostatnich latach ostatnie istniejące stanowisko lęgowe znajdowało się w rezerwacie „Bielawskie Błota” na Pomorzu, gdzie ostatnie zachowania wskazujące na obecność gniazdujących ptaków stwierdzono w roku 2006. W latach 90. XX w. notowano tu 4-5 par. W 1998 podejrzenie lęgu łęczaka zgłoszono z terenu torfowiska Roskosz koło Chełma. Co ciekawe, w roku 2009 na Podlasiu, na północ od Zbiornika Siemianówka, tamtejsi ornitolodzy zlokalizowali nowe stanowisko. Znajdowało się ono na terenie kopalni torfu założonej w miejscu, gdzie wcześniej istniało torfowisko wysokie. Ptaki przystąpiły tam do lęgów również w tym roku. Podczas kontroli przeprowadzonej 22 czerwca znaleziono 3 pisklęta przebywające pod opieką dwójki rodziców. W poprzednim sezonie samica szybko opuściła samca i scedowała na niego rodzicielskie obowiązki. Pisklęta chowające się pod rodzica można obejrzeć tutaj. Tegoroczny sezon przyniósł również obserwację lęgowego łęczaka w Dolinie Biebrzy (film dokumentujący zachowanie zaniepokojonego ptaka – potwierdzające lęgowość – został
zobacz powiększenie
Łęczak - Tringa glareola © Marcin Nawrocki
zamieszczony w internecie pod adresem)

Zmiany zachodzące w krajowej populacji mają z pewnością wiele przyczyn. Zanik na stanowisku pomorskim jest spowodowany głównie przez zmiany siedliskowe – przeprowadzone odwodnienie terenu spowodowało zmniejszenie potrzebnych łęczakom terenów otwartych, na które intensywnie zaczęły wkraczać brzoza i sosna. Sytuację dodatkowo pogorszyły lokalne pożary, podczas których spłonęła część torfu, a to zmniejszyło możliwości odtworzenia naturalnych procesów torfotwórczych. Poza tym przesuwanie południowej granicy areału tego gatunku na północ jest zjawiskiem obejmującym obecnie całą Europę. Rozwój populacji podlaskiej (mimo, że istniejącej w przeszłości), traktowany jest przez niektórych jako efemeryczny, z uwagi na różnice między siedliskami tam zajmowanymi a siedliskami optymalnymi.

Przyznam bez bicia, że podczas obserwacji terenowych nigdy specjalnie się łęczakom nie przyglądałem, stąd może brak jakichś specjalnie ciekawych historii z własnego doświadczenia. Wśród kilku obrazów, jakie zostały mi w pamięci, jeden pochodzi z Doliny Narwi koło miejscowości Grądy-Woniecko.
zobacz powiększenie
Łęczak - Tringa glareola © Marcin Nawrocki
Miłośnicy batalionów zapewne kojarzą te okolice – w maju jest to wspaniałe miejsce do obserwacji i fotografowania tokujących ptaków. Kilka lat temu wybrałem się tam ze znajomymi. Na rozległej podmokłej łące chodziło pewnie około tysiąca batalionów, ale było tam również niezwykle dużo łęczaków – tylu przedstawicieli tego gatunku nie widziałem chyba nigdy wcześniej. Inną przygodą związaną z łęczakiem (w której sam ptak nie był „fizycznie” zaangażowany”), przeżyłem na obozie „KULINGa” w Kwiecewie koło Olsztyna. Pomagaliśmy tam naszemu kierownikowi w badaniach nad składem pokarmu tego brodźca. W tym celu z pobliskiego rozlewiska, gdzie ptaki żerowały, przynosiło się do obozu próbkę mułu, a potem z pęsetą trzeba było siedzieć nad pojemnikiem i wygrzebywać z niego wszelkie bezkręgowce do dalszej analizy. Praca nie należała do najczystszych (generalnie ornitologia terenowa to „brudna robota”), ale w warunkach obozowych nie miało to specjalnego znaczenia. Pewnego dnia wybuchła lekka panika na wieść, że ma nas odwiedzić dziennikarka z lokalnej telewizji. Na chybcika wszystko zwijaliśmy, aby doprowadzić nasze obejście do jako takiego wyglądu. A okazało się, że dziennikarka była z radia i żaden odbiorca jej audycji nie miał okazji docenić naszych wysiłków.


 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif