• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
 

Sonda

Jaki parametr zestawu do fotografowania ptaków ma najważniejsze znaczenie? (1)


 

Jaki parametr zestawu do fotografowania ptaków ma najważniejsze znaczenie? (2)


 

Jaki parametr zestawu do fotografowania ptaków ma najmniejsze znaczenie? (1)


 

Jaki parametr zestawu do fotografowania ptaków ma najmniejsze znaczenie? (2)


 

Czatownia na bagnach Email
Autor: Zbigniew Maćko   
Zbigniew Maćko W poprzednich artykułach omówiliśmy zagadnienie lokalizacji, konstrukcji i budowy czatowni stacjonarnych przeznaczonych do fotografowania drapieżników i krukowatych w sezonie jesienno-zimowym.
Wodnik - Rallus aquaticus © Zbigniew Maćko
Korpus Canon EOS 1D Mark III, obiektyw Canon EF 300mm f/4L Non IS USM, 1/1000s, f/5, ISO 250
Dziś chciałbym zaprosić Państwa do lektury artykułu dotyczącego budowy podobnego ukrycia, jednak tym razem na bagnach lub podmokłych terenach. Ten model kryjówki różni się zarówno budową jak i środowiskiem, w którym powstaje. Każdy z nas zna takie zbiorniki wodne, które otoczone szerokimi pasami trzcin na pierwszy rzut oka wydają się puste i ciche, natomiast w rzeczywistości aż kipią wszelakim życiem. Niestety, znajdą się tacy, którzy przy bliższym zapoznaniu się z takim terenem dojdą do wniosku, że nie da się w tych miejscach przygotować sensownej zasiadki ze względu na zbyt wysoki poziom wody. Zdecydowanie tak nie jest, istnieje wiele różnych metod budowania odpowiednich schronień, nawet w głębokiej wodzie, co w tym artykule postaram się Państwu zaprezentować. Omówię temat przygotowania kryjówki i podpowiem Państwu na co trzeba szczególnie zwracać uwagę przygotowując tego typu zasiadkę. Każdy, kto podejmuje się
Wybrane miejsce na czatownie © Zbigniew Maćko
tego zadania musi być przygotowany na spory, niekiedy, nakład pracy, a w niektórych przypadkach - na długofalowe działanie. Trzciny i przybrzeżny pas szuwarów to idealne miejsce do przygotowania zasiadek na różne ptaki wodno-błotne, jak: wodniki, kropiatki, bąki, kaczki, czaple czy perkozy. Dlatego uważam, że takie miejsca, mimo sporego nakładu pracy w przygotowanie odpowiedniej konstrukcji, są bardzo atrakcyjne od strony fotograficznej, warto więc się do tego solidnie przyłożyć. Metoda jaką zastosujemy przy budowie podstawy naszego schronienia uzależniona jest zawsze od głębokości do stabilnego dna, w miejscu, w którym znajdować się będzie nasza czatownia. Pozostałe elementy budowy są wspólne dla wszystkich metod, przygotowanie przedpola i maskowanie naszego schronienie są prawie takie same. W tym artykule omówię budowę stacjonarnej bagiennej czatowni, w przyszłości można pokusić się o budowę pływającej platformy, ale zastosowanie tego rozwiązania opiszę już innym razem.

Na wstępie kilka słów odnośnie naszego bezpieczeństwa. Bagienne środowisko bywa bardzo niebezpiecznym miejscem. Każda
Drewniana konstrukcja czatowni © Zbigniew Maćko
wywrotka może skutkować zalaniem i zniszczeniem naszego zestawu fotograficznego. Podczas brodzenia po zdradliwych często terenach zapadamy się głęboko w muł. W przypadku zapadnięcia się powyżej ud bardzo ciężko jest o własnych siłach wybrnąć z grzęzawiska, należy bezwzględnie położyć się płasko na powierzchni bagna i spokojnie kolejno wydobywać nogi, w innym przypadku nasze ruchy będą powodować jeszcze głębsze zapadanie się w bagnie, co może być dla nas bardzo niebezpieczne. Starajmy się zawsze asekurować długą tyczką wbijaną głęboko w dno i poruszać się po trzęsawisku podkładając sobie szerokie deski pod nogi. Sensownym rozwiązaniem dla naszego bezpieczeństwa w początkowej fazie lokalizacji i budowy czatowni jest wsparcie osoby towarzyszącej, która w trudniejszych momentach posłuży szybką pomocą.

Wracając do naszego głównego tematu, bardzo ważną kwestią jest wybranie konkretnego zbiornika wodnego, który musi spełniać kilka podstawowych warunków. Po pierwsze, najlepiej jeśli zbiornik otoczony jest sporym trzcinowiskiem, dającym schronienie ptakom. Dobrze byłoby gdyby ten zbiornik był dosyć
Czatownia obita plandeką © Zbigniew Maćko
płytki bo ułatwi nam to zadanie. Może to być jezioro bądź staw hodowlany, o ile uzyskamy zgodę właściciela. Pamiętajmy, że właściciela zbiornika należy powiadomić o naszych zabiegach, aby ten nie był zaskoczony naszymi poczynaniami, a już bezwzględnie sprawę trzeba przedyskutować, jeśli zamierzamy wbijać pale w dno. Stawy hodowlane w wielu przypadkach nie nadają się do tego typu przedsięwzięć ze względu na swój stromy brzeg. Każdy zapewne zna takie zbiorniki, czasami nawet w sąsiedztwie naszego domu, na których widujemy spore ilości ptaków. Nie musimy obawiać się tu nieproszonych gości, bo bardzo rzadko ktokolwiek takie tereny odwiedza. Myśliwi również nie stanowią problemu, gdyż zawsze polują z brzegu, rzadko zapuszczając się w gęste trzcinowisko. Przed rozpoczęciem prac proponuję przyjrzeć się ze wszystkich stron zbiornikowi i nakreślić pobieżnie przyszłe położenie czatowni. Pobieżnie, ponieważ i tak czekają nas długie spacery w trzcinowisku, aby już precyzyjnie wybrać odpowiednią lokalizację. Dobrym rozwiązaniem jest krótki rekonesans łodzią lub pontonem, opływając zbiornik łatwo dostrzeżemy plusy i minusy wybranych miejsc.
Dla lepszego kamuflażu przykryta siatką maskującą © Zbigniew Maćko
Starajmy się wyszukiwać miejsca płytsze i pozbawione szuwarów aby oszczędzić wysiłek na oczyszczanie przedpola. Nie jest problemem wybranie odpowiedniej lokalizacji naszej czatowni, bowiem musi ona spełniać tylko kilka podstawowych warunków. Musi być położona w miejscu obfitym w ptactwo, odpowiednio usytuowana względem światła oraz o odpowiednim naturalnym przedpolu. W pierwszej kolejności proponuję zbadać głębokość od stałego dna, będziemy wówczas wiedzieli jaką metodę wykorzystamy do skonstruowania podstawy naszej czatowni. Kolejnym elementem jest wyznaczenie odpowiedniej ścieżki prowadzącej do naszego przyszłego schronienia. Zazwyczaj jest tak, że aby dotrzeć do tego miejsca, w którym postawimy nasze schronienie musimy przebyć spory odcinek drogi wśród trzcin czy szuwarów. Na bagiennym terenie dobrym rozwiązaniem jest ułożenie na ścieżce prowadzącej do ukrycia kilku desek, tak aby ciężar naszego ciała rozłożył się na większą powierzchnię, co zapobiegnie zapadaniu się w dno. Wędrówki przez trzcinowisko, zwłaszcza po ciemku nie należą do przyjemnych. Każdy krok trzeba stawiać uważnie, aby nie zboczyć ze ścieżki, dlatego
Gotowa zamaskowana czatownia na ptaki wodno-błotne © Zbigniew Maćko
jej przygotowaniu należy poświęcić trochę czasu, by te krótkie wędrówki nie przynosiły niespodziewanych wydarzeń, zwłaszcza że tę drogę pokonywać będziemy wielokrotnie.

Jeśli stwierdzimy, że głębokość w wybranym miejscu nie przekracza kilku centymetrów, mamy ułatwione zadanie. Wystarczy w tym miejscu umieścić spore ilości konarów, desek lub podobnego materiału. Na to narzucić szuwary i trzciny. Uformowane w ten sposób „gniazdo” w zupełności wystarczy do naszych celów. W sytuacji kiedy głębokość przekracza kilka centymetrów zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest ułożenie na dnie palety transportowej, a nawet kilku, ułożonych jedna na drugiej. Dla naszej wygody całość również pokrywamy warstwą szuwarów. Jeśli głębokość wyklucza zastosowanie palet transportowych kolejnym wyjściem będzie skonstruowanie platformy w kształcie stołu, o zdecydowanie grubszych nogach, do których przybijamy szersze deski w kształcie nart. Wykorzystamy w tym celu cztery belki i kilkanaście desek. Aby zrobić to precyzyjnie proponuję wykonać te czynności na „suchym” lądzie, a dopiero całość konstrukcji przenieść we
Kszyki wykonane z czatowni © Zbigniew Maćko
Korpus Canon EOS 1D Mark III, obiektyw Canon EF 300mm f/4L Non IS USM, 1/320s, f/5, ISO 250
właściwe miejsce. Długość „nóg” naszej platformy uzależniona będzie oczywiście od zastanej głębokości w danym miejscu. Całość umieszczamy w bagnie nogami do dołu, utworzona w ten sposób platforma wystaje tuż nad poziom bagna i jest idealnym dla nas rozwiązaniem. Czasami zdarza się, że głębokość przekracza możliwości układania podstawy czatowni na dnie. W takiej sytuacji nie pozostaje nam nic innego jak zastosować najbardziej pracochłonną metodę, pracę którą należy rozpocząć już zimą, kiedy jezioro czy bagno pokrywa lód. Musimy zaopatrzyć się w długie pale. Ich długość obliczymy sprawdzając głębokość, dodając kilkanaście centymetrów, tak aby pale były głęboko zakotwiczone w dnie. Musimy wbić, co najmniej 4 do 6 pali w dno. Operacja o tyle łatwa, że pokrywający zbiornik lód pozwoli nam na bezproblemowe operowanie bez ryzyka kąpieli w trzęsawisku. Wykuwamy odpowiedniej wielkości otwory w lodzie, wsuwamy pale i dobijamy je młotem. Kiedy wszystkie pale są już na miejscu, głęboko i stabilnie osadzone w dnie, wyrównujemy je kolejno, a do nich przybijamy wsporniki, które nie pozwolą palom odchylać się na boki. Przybijamy 2-3 deski
Przygotowana podstawa czatowni © Zbigniew Maćko
w poprzek i dopiero do takiej podstawy przybijamy kilka odpowiednich desek czy płyt, które utworzą płaską platformę czatowni. Pamiętajmy o zmiennym poziomie wody. Zbyt głębokie umieszczenie platformy będzie skutkować zatopieniem jej przy wiosennych roztopach, za wysoko umieszczona platforma będzie skutkowała zbyt wysoką perspektywą zdjęć. Jeśli naszym celem fotograficznym są większe ptaki, pięć czy dziesięć centymetrów różnicy nie stanowi problemu. Jednak, kiedy zamierzamy fotografować pływające kaczki czy inne mniejsze ptactwo taka perspektywa jest już stanowczo za wysoka.

Skoro podstawa jest już wykonana należy wykonać kolejne elementy naszego schronienia. Dla wszystkich metod, bez względu na typ zastosowanej podstawy czatowni, schemat budowy jest bardzo podobny. Jeśli jest to podstawa wbita na palach do każdego pala przybijamy pionowy wspornik, a od nich wyprowadzamy rusztowanie z cieńszych żerdzi, w ten sposób aby tworzyły czworobok. W przypadku budowy na wodzie o średniej głębokości lub płyciźnie wbijam cztery pionowe żerdzie w dno, łącząc je wspornikami. Aby unikać zapadania się dachu
Przedpole czatowni na chruściele © Zbigniew Maćko
naszego schronienia pod sporym ciężarem materiału maskującego wspieramy go dodatkowymi żerdziami. Całość łączymy gwoździami, bądź śrubami. Na wykonany szkielet naciągamy plandekę lub folię budowlaną. Staramy się ją jak najmocniej naprężyć i przybijamy pinezkami lub zszywkami. Powstały czworobok kryje wewnątrz dużą i suchą przestrzeń, w której możemy wygodnie zainstalować się ze sprzętem. Pozostało nam jedynie dokładnie zamaskować nasze schronienie. W związku z tym, że wiosną i latem materiału jest wystarczająco dużo w postaci trzcin i szuwarów, proponuję całość „zasypać” szuwarami, tak szczelnie na ile to jest możliwe. Po tym zabiegu nasza czatownia nie przypomina już ludzkiego wytworu, a jedynie bezładną stertę szuwarów. Niekiedy bywało, że na drugi dzień obserwowałem ptaki, które siadały bezpośrednio na czatowni traktując ją, jako swoisty punkt obserwacyjny. Jest jeszcze jeden sposób fotografowania na bagnie bez konstruowania podstawy. Wystarczy, że zamiast podstawy umieścimy w wodzie lub błocie krzesełko i wygodnie na nim usiądziemy, wykonamy szkielet okryjemy go plandeką i zamaskujemy. Osobiście nie lubię takich rozwiązań
Przedpole czatowni widok z podstawy © Zbigniew Maćko
i ich nie proponuję, ponieważ gdy pod nami jest tylko woda bardzo łatwo można szybko stracić zarówno telefon czy sprzęt foto, który upadnie prosto do niej. Dodatkowym wymogiem takiej metody fotografowania jest używanie wizjera kątowego, aby utrzymać wystarczająco niską perspektywę.

Pozostało nam przygotowanie w odpowiedni sposób przedpola naszej kryjówki, tak aby pojawiające się ptaki nie ginęły w gąszczu roślinności. Jeśli zdołamy poruszać się po płyciźnie można to zrobić uzbrajając się w wodery czy spodniobuty i skrupulatnie oczyścić wyznaczony teren. Jeśli jednak z różnych przyczyn nie możemy tego zrobić z brzegu, dobrym rozwiązaniem będzie skorzystanie z łodzi lub pontonu. Na oczyszczanie przedpola proponuję poświęcić dość dużo czasu aby zrobić to starannie, w innym przypadku każdy pominięty element będzie mścił się w późniejszych kadrach. Oczyszczamy teren zależnie od naszych potrzeb. Jeśli zamierzamy fotografować wodniki czy kropiatki wstrzymałbym się od karczowania znacznej powierzchni, jako że ptaki te unikają zbyt otwartych przestrzeni. Osobiście zawsze przygotowuję przedpole w
Przedpole - widok z czatowni © Zbigniew Maćko
specyficzny sposób: jedną część przeznaczam na fotografowanie większych ptaków i oczyszczam ją całkowicie z roślin, a pozostałą część, zawsze przylegającą do trzcinowiska, przygotowuję jako długi, ale niezbyt szeroki, pozbawiony roślinności tunel. Typowe wymiary takiego tunelu to długość - ok. 9-11metrów i szerokość - około 2 metrów. Pamiętajcie Państwo, że każdy z nas dysponuje inną optyką, więc odległości powinniśmy zmieniać w odpowiedni do niej sposób. Podane wymiary dotyczą ogniskowej obiektywu około 300-400 mm, której osobiście używam.

Jeśli ukończyliśmy wszystkie etapy naszej budowy i czatownia stoi gotowa pozostawiamy ją na pewien okres aby przebywające tam ptaki spokojnie zaaklimatyzowały się w nowym środowisku. Wystarczy, że nie będziemy korzystać z niej przez kilka dni, potem możemy spokojnie zacząć planowanie pierwszej zasiadki. Na zdjęcia powinniśmy wybrać się jeszcze po ciemku. Przybywamy na miejsce, wygodnie instalujemy się w czatowni i oczekujemy ptaków. Jeśli na podstawie czatowni mamy wyłożone trzciny i szuwary,
Ścieżka prowadząca do czatowni © Zbigniew Maćko
dobrym rozwiązaniem jest umieszczenie karimaty a na niej koca lub jakiegokolwiek innego materiału. Przesuwanie się bowiem po trzcinach wywołuje specyficzny dźwięk, który może płoszyć blisko znajdujące się ptaki. Koc lub inny materiał powinien dźwięki wygłuszyć, a wówczas będziemy mieli swobodę ruchu nawet ze zmienianiem pozycji włącznie. W czatowni wycinamy wąski otwór obserwacyjny i spokojnie oczekujemy na pierwszych gości przed obiektywem. Pamiętajmy, że po rannym zainstalowaniu obiektywu należy go starannie zamaskować od zewnątrz, tak aby wszelkie jego ruchy nie powodowały osunięcia się jakiegoś niechcianego elementu na szkło naszego obiektywu. Podczas zasiadki w takiej czatowni musimy być bardzo czujni, ptaki pojawiają się często jak duchy, nie dając nam możliwości przygotowania się do zdjęć.

Czasami budowa bagiennej czatowni przysparza więcej kłopotów niż zimowa, stacjonarna czatownia. Dzieje się to głownie ze względu na trudniejszy teren, po którym trudniej się poruszamy, co wpływa na dbałość o szczegóły. Wiele osób rezygnując ze sporego wysiłku, wyznacza zupełnie inne wygodniejsze miejsce, zdecydowanie bliżej brzegu. Niestety najczęściej
Kokoszka - Gallinula chloropus © Zbigniew Maćko
Korpus Canon EOS 1D Mark III, obiektyw Canon EF 300mm f/4L Non IS USM, 1/50s, f/4.5, ISO 250
jest to miejsce, które zupełnie się do tego nie nadaje, co skutkuje mizernymi efektami fotograficznymi. Dlatego uważam, że warto poświęcić trochę czasu i wysiłku na budowę takiej bagiennej czatowni. Jeśli wszystko wykonamy przemyślanie i skrupulatnie nasza czatownia, na dodatek komfortowa i idealnie zlana z otoczeniem, nie będzie odstraszała ptaków, a co za tym idzie goście przed naszym obiektywem będą nieskrępowani. Wówczas możemy liczyć na ciekawe ujęcia przyrodnicze, na których przecież tak bardzo nam zależy. Wiem jednak, że praktyka czyni mistrza, być może pierwsza czy druga nasza własna czatownia nie będzie do końca udana, ale wierzcie mi Państwo następne będą zdecydowanie lepsze. Jeśli ktokolwiek z czytelników ma ochotę przyjrzeć się budowie ukrycia czy skorzystać z gotowych już czatowni serdecznie zapraszam do odwiedzenia moich terenów. Kończąc artykuł życzę Państwu owocnej pracy, wielkich stad ptaków przed czatownią oraz miłego relaksu w trakcie wielogodzinnych oczekiwań w tych specyficznych warunkach.

Zobacz również:
Zbigniew Maćko - "Jak fotografować jastrzębie"
Zbigniew Maćko - "Jak fotografować kuropatwy"
Zbigniew Maćko - "Czatownia - tajniki i sekrety własnej konstrukcji"
 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif