• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
 

Sonda

Jaki parametr zestawu do fotografowania ptaków ma najważniejsze znaczenie? (1)


 

Jaki parametr zestawu do fotografowania ptaków ma najważniejsze znaczenie? (2)


 

Jaki parametr zestawu do fotografowania ptaków ma najmniejsze znaczenie? (1)


 

Jaki parametr zestawu do fotografowania ptaków ma najmniejsze znaczenie? (2)


 

Ptaki wodne w zimie Email
Autor: Henryk Janowski   
Henryk Janowski Delta Świny jak i jej samo ujście do morza
zobacz powiększenie
Delta świny zimą © Henryk Janowski
staje się w okresie jesienno-zimowym miejscem bytowania ogromnej ilości ptaków, zarówno wędrujących jak i tych pozostających tutaj na zimę. W okresie tym przebywające tu ptaki można czasami liczyć w tysiącach osobników, a pośród charakterystycznych i częstych gatunków można spotkać tzw. rarytasy. W okolicach wybrzeża gromadzą się nurogęsi, bielaczki, ogorzałki, lodówki, markaczki, edredony, perkozy dwuczube (czasami i rogate), świstuny, cyraneczki, mewy srebrzyste, siodłate, śmieszki i wiele innych. Delta Świny jest bezsprzecznie jednym z najciekawszych, od strony fotograficznej i ornitologicznej, miejsc na polskim wybrzeżu Bałtyku, jednak z racji trudności terenowych i czasami dużego oddalenia ptaków od brzegu, stwarza duże trudności w uchwyceniu zamierzonych kadrów.

Gatunki, których fotografowanie w Polsce w ciepłych porach roku jest albo niemożliwe albo bardzo trudne, zawsze były dla mnie wyzwaniem. Ogromne
zobacz powiększenie w galerii
Nurogęsi - Mergus merganser © Henryk Janowski
stada tych ptaków gromadzące się zimą w ujściu Świny do morza, za każdym razem gdy tam byłem, pobudzały mnie do obmyślenia sposobu na fotografowanie ich właśnie w takich ilościach i w takim zimowym klimacie. Z racji specyfiki terenowej i niskich temperatur zbliżenie się do ptaków na wystarczającą odległość wydawało się praktycznie niemożliwe, co też skutkowało tym, że przez kilka lat nawet nie zabierałem się do tego tematu. Zawsze mam wrażenie, że w im trudniejszych warunkach uda mi się zrobić zdjęcie i im więcej potu i wysiłku muszę w to włożyć, tym bardziej widać to potem na zdjęciach. Może to tylko sugestia, a może, im bardziej udaje mi się wtopić w naturę i być jej częścią, dzieląc z nią te właśnie trudne warunki pogodowo-terenowe, zatrzymany kadr właśnie wtedy dobitniej oddaje ten klimat, atmosferę i ducha przyrody.

Sposób na dotarcie do ptaków już znałem. Latem obmyśliłem i przetestowałem pomyślnie pływającą konstrukcję imitującą łabędzia - pływadełko. Problemem było
zobacz powiększenie w galerii
Nurogęś - Mergus merganser © Henryk Janowski
tylko wytrzymanie w wodzie kilku godzin, gdy temperatura na zewnątrz wynosiła -7 stopni. Przyjechałem na miejsce, jak zwykle, praktycznie nocą i wyjście z nagrzanego auta w mroźną noc nie było najmilsze, a to dopiero początek wyzwania - pomyślałem. Rutynowe czynności w takiej chwili - rozłożenie pływadełka i sprzętu foto, okazały się być o wiele trudniejsze niż w maju czy lipcu, a założenie skafandra zgrabiałymi dłońmi zdawało się być niemożliwe. Do tego, przy pierwszej próbie zapięcia zamka stwierdziłem, że jestem jednak za grubo ubrany i sam na pewno się nie zapnę. Czas mijał a wschodzące słońce zaczęło mnie poganiać i czynić moje ruchy coraz bardziej nerwowymi. W końcu trzeba było jednak rozebrać się i zrezygnować z jednego polara. Potem wszystko poszło już gładko - wodowanie pływadełka, płetwy na nogi i w drogę. Po wejściu do wody, jak zwykle popłynąłem w miejsce, gdzie zamierzałem poczekać na odpowiednie światło w otoczeniu, miałem nadzieję, setek tych wspaniałych ptaków. I tak też było - stałem już z
zobacz powiększenie w galerii
Bielaczki - Mergellus albellus © Henryk Janowski
godzinę w jednym miejscu a ptaki zaczęły podpływać do mnie czasami na odległość tak bliską, że obiektyw już nie ostrzył. Warunki świetlne zaczęły pozwalać na fotografowanie. I gdy tak wlepiony byłem w wizjer aparatu… dostałem pierwszą krą lodową. Nie było za wiele czasu na zastanawianie się co się stało bo kra wielkości boiska do piłki ręcznej zaczęła mnie znosić w szybki nurt, skąd wrócić nie byłoby łatwo. Dobrze, że miałem na nogach płetwy gdyż inaczej nie dałbym rady wyrwać się z nurtu rzeki, a tak, choć z trudem, ale dotarłem do brzegu i usadowiłem się za półwyspem, stając się niedostępnym dla przepływających co chwila ogromnych tafli lodu. Teraz mogłem już spokojnie - walcząc tylko z narastającym zimnem, fotografować. Te wrogie, jeszcze przed chwilą, lodowe wyspy okazały się wspaniałym tematem fotograficznym - stanowiły one rzeczny środek lokomocji dla ptaków, które się po prostu na nich przemieszczały. Ja tylko miałem czekać, aż taki „autobus“ pełen ptaków podpłynie na odpowiednią odległość do wykonywania
zobacz powiększenie w galerii
Nurogęś - Mergus merganser © Henryk Janowski
zdjęć. Dodatkowo, co chwila ptaki nalatywały na mnie stwarzając świetne okazje do dynamicznych ujęć w locie, a każda następna przepływająca kra, niosła ze sobą nowych pasażerów. Wszędzie były ptaki: nurogęsi, bielaczki, pojedyncze osobniki edredonów, kormorany, mewy srebrzyste i inne wodne gatunki. Czas mijał, ptaków było coraz więcej, ale niestety zapas energii dającej mi ciepło bardzo szybko się kończył. Z każdą minutą coraz bardziej walczyłem z przenikliwym zimnem, a stopy zaczynały mnie z zimna boleć. Nic nie pomagało, w takim stanie wychłodzenia nie było innego sposobu na ogrzanie organizmu jak tylko skończyć fotografowanie. Byłem jednak bardzo zadowolony - miałem na kartach mnóstwo zdjęć, a do tego okazało się, że przełamałem następne tabu i przesunąłem granice fotograficznych możliwości o jeden krok dalej. Cztery godziny spędzone w lodowatej wodzie dawały ogromne perspektywy na następne wypady, ale pokazały mi również trudności i ograniczenia wynikające z minusowej temperatury. Przede wszystkim musiałem
zobacz powiększenie w galerii
Edredon - Somateria mollissima © Henryk Janowski
mieć możliwość natychmiastowego rozebrania się ze skafandra nurkowego zaraz po wyjściu z wody, bo okazało się, że po 5 minutach na mroźnym powietrzu zamek błyskawicznie zamarzł i żeby go otworzyć musiałem nagrzać samochód aby go rozmrozić. Zimna woda wpływa na organizm bardzo wyziębiająco i pomimo użycia specjalistycznego sprzętu nurkowego oraz ocieplającego, po 2 godzinach przebywania w takiej wodzie zaczyna się proces bardzo szybkiego wychładzania. I o ile zimno na ciele da się opanować, tak marznięcia stóp - nie sposób. Po tym wyjeździe wiedziałem już, że buty w moim skafandrze są do wymiany, trzeba będzie wszyć takie ze trzy numery większe, aby móc odpowiednio dogrzać stopy. Takich technicznych refleksji po tej pierwszej próbie zimowego pływania miałem sporo, ale wszystko to dawało się dopracować. Ważne było to, że się udało, że trud, czas i energia, nie poszły na marne. To wrogie środowisko, pełne zimna i wilgoci, dotychczas praktycznie zupełnie niedostępne dla mnie, zostało zdobyte w sposób harmonijny,
zobacz powiększenie
Henryk Janowski fot. z archiwum autora
cichy i spokojny, bez wprowadzania paniki i popłochu wśród ptaków - to dawało satysfakcję.

Fotografowanie ptaków wodnych z pływającej platformy jest bardzo wyczerpujące i wymaga sporych nakładów wysiłku i czasu, daje jednak świetne efekty fotograficzne ze względu na :

- najlepszą z możliwych perspektyw;
- możliwość zbliżenia się do ptaków wodnych czasami na odległość kilku metrów;
- możliwość zmiany położenia w trakcie fotografowania bez konieczności płoszenia ptaków;
- możliwość fotografowania nawet w najtrudniejszym (niedostępnym z brzegu) terenie.

Jest to bardzo efektywny i dynamiczny sposób uprawiania fotosnajperki, a na dokładny opis konstrukcji używanej przeze mnie mobilnej platformy oraz możliwości jej wykorzystania zapraszam do następnego wydania foto-ptaków.

 
 
2007-2014 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 19.11.2014, 23:06co nowego?
1x1px_trns.gif