• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Fotorewiry arrow Konkurs: W lasach nad Nysą Łużycką
 

Sonda

Sprzętu jakiej marki używasz najczęściej?


 

Czy fotografujesz ptaki?


 

Konkurs: W lasach nad Nysą Łużycką Email
Autor: Ryszard Jasiński   
Złota Płetwa, Betonówka, Parkowy, Tarcza, Mały Czarny, Grobla, Góry, Księżycowy, Przy Kolejce, Ścieki, Zielony, Cegielniany, Cielmowski, Kołkowy,
Patrolujący (błotniak stawowy)
Patrolujący (błotniak stawowy) © Ryszard Jasiński
Korpus Sony DSLR – A500, obiektyw Sigma ABDG 70–300mm 1:4–5.6, 1/1250s, f/5.6, ISO 400
Policyjny, Długi, Duży Kółkowy, Mały Kółkowy, Gajówka, Polny – to imiona wyrobisk, z których każde osobno stanowi Piękno samo w sobie. Niegdyś ludzka ręka brała z nich glinę i węgiel brunatny. Dziś cywilizacja ustąpiła, a dzikość odzyskuje swe terytoria, przywracając na brzegach szuwary oraz drzewa, dając schronienie ptakom, żabom i innej zwierzynie. Obrazu dopełnia ponad dziesięć stawów hodowlanych, a największy liczy ok. 50 hektarów, toteż nie bez powodu zwie się Wielkim.

Wyrobiska oraz stawy tworzą czarowny rewir, dają wrażenie, że jesteśmy w świecie, w którym zegar zatrzymał się na jednej godzinie: zauroczenie. Można robić urzekające fotografie. Można odsunąć od siebie kakofonię codziennego życia, aby napawać się urodą pejzażu i odczuwać harmonię między sobą a Naturą. Tu nie zabłąka się turysta, bo miejsce jak czysta tablica, toteż próżno szukać opisów w folderze, przewodniku. Tylko niekiedy nieliczni wędkarze tkwią w sitowiu, wpatrując się w szelest rozświetlonych fal.

Koszyk z piór (łabędź niemy)
Koszyk z piór (łabędź niemy) © Ryszard Jasiński
Korpus Sony DSLR – A500, obiektyw Sigma ABDG 70–300mm 1:4–5.6, 1/640s, f/11.0, ISO 200
Swoje nazwy wyrobiska biorą od koloru wody, położenia lub kształtu. Ludzka praca dała im formę niecek, rynien, rogali, a podłoże i roślinność hojną dłonią ofiarowały rozmaite barwy. Stawy mają przypisane sobie numery, tak więc pierwszy z nich to Jedynka, obok Dwójka itd. Staw Wielki powstał setki lat temu, czego świadectwem monumentalny dąb czuwający na nasypie. Pomniejsze akweny nie otrzymały imion, chyba że w zwierzęcym języku, lecz któż odgadnie mowę ptaków, żab czy zaskrońców. W sumie blisko czterdzieści zbiorników wodnych ciągnie się pasem niezbyt szerokim, ale długim na pięć kilometrów.

Zaczyna się ów pas na skraju Jagłowic, zahacza o Chełmicę i Cielmów, panoszy się przez Tuplice, aby znaleźć swój koniec pod Łazami. Zaledwie o kilkaset metrów na północ od autostrady A 4 i wzdłuż drogi łączącej Łęknicę z Lubskiem, niedaleko Nysy Łużyckiej oraz przejścia granicznego w Olszynie jest ta bajeczna oaza motyli i ptactwa. Nie można jej dojrzeć z drogi, nie sposób docenić czarownej urody, gdy śmiga się autem, bo drzewa niby halabardnicy bronią dostępu. Dopiero z lotu ptaka widać owo skupisko akwenów.


Wyrobiska i stawy są jakby posklejane ze sobą, więc jeden zbiornik od drugiego dzieli odległość od kilku do kilkuset kroków. Nie wystarczy jednak dnia, aby wszystkie obejść. Oczarowany ich urodą fotograf podąży zajęczą lub sarnią ścieżką, co rusz odczuwając żywsze bicie serca, gdyż – pomimo tak bliskiego sąsiedztwa – każdy akwen inaczej uformowany, niepodobny do sąsiedniego.

Palmę pierwszeństwa pod względem piękna i niezwykłości dałbym Kołkowemu. Ma 20 hektarów. To las, który runął. Połowę wyrobiska po węglu brunatnym
Samotnik (bocian czarny)
Samotnik (bocian czarny) © Ryszard Jasiński
Korpus Sony DSLR – A500, obiektyw Sigma ABDG 70–300mm 1:4–5.6, 1/1250s, f/5.6, ISO 400
zajmują wierzchołki drzew wystające z wody na wysokość pół metra. W jednej chwili ziemia zapadła się, a wraz z nią sosny, które stoją jak dawniej obok siebie, tyle że w wodzie i bez igieł, gałęzi. Kołkowy na formę podłużną, na skraju włada potężny klon jesionolistny. Brzeg od strony Tuplic obsiadły stare olchy, młode osiki, brzozy. Od strony Cielmowa brzeg nie jest wyraźny, ponieważ całe połacie akwenu stały się domem szuwarów, pałacem bagnisk i grzęzawisk nie do przejścia ludzką nogą, salonem brzóz, galerią dębów o powykręcanych konarach.

W zależności od pogody woda wyrobiska Policyjnego ma przeróżne odcienie brązu. Jej kolor zatem bywa od jasnoorzechowego po ciemnokasztanowy. Woda w Zielonym jest zawsze w rozmaitych deseniach zieleni. Księżycowy – bo srebrzy się, lśni. Duży Kółkowy ma przedziwną barwę seledynu zmieszanego z brunatnością. Mały Kółkowy jest ciemny, ponadto w kolorze liści topól, które go okalają. Gajówka – w jednej części brąz, w drugiej turkus. Parkowy, hm, przeuroczy. W odległości kilkunastu kroków pyszni się ruina pałacu, a opodal zdziczały park pełen wielgachnych buków, dębów. Po przeciwnej stronie dziesiątki bajorek porośniętych olchą, brzozą. Tuż obok Grobla w kształcie litery C. Jakże malownicza, gdy wsiąka pomiędzy olchy. Ścieżeczką pośród buków można się przecisnąć do przesmyku (stąd
Płozy (kaczka krzyżówka)
Płozy (kaczka krzyżówka) © Ryszard Jasiński
Korpus Sony DSLR – A500, obiektyw Sigma ABDG 70–300mm 1:4–5.6, 1/640s, f/8.0, ISO 200
nazwa Grobla) szerokiego na dwa metry i okolonego brzozą, osiką. Niemal na każdym wyrobisku wysepki porośnięte trzciną. Wszędzie zakola, zatoczki, powalone pnie… Nad wyrobiskiem Przy Kolejce kłęby wełnianki!

W wodno-leśnym środowisku prym wiodą żaby. W maju i czerwcu kumkanie kaskadą spina niebo z ziemią. Niewątpliwie tuplicka przyroda sprzyja motylom, których jest blisko dwieście gatunków, w tym tak rzadkie i prześliczne, jak pokłonnik osinowiec, czerwończyk nieparek, mieniak tęczowy, paź żeglarz, paź królowej. W roku 2010 po raz pierwszy gęgawy (Anser anser) założyły swe gniazdo, dochowując się piętnaściorga młodych potomków. Bieliki (Haliaeetus albicilla) mają ostoję w okolicy Stawu Wielkiego. Czarny bocian (Ciconia nigra) lubi czyhać przy stawach hodowlanych, takoż czaple – siwa (Ardea cinerea) i biała (Ardea alba). Są też m.in.: błotniak stawowy (Circus aeruginosus), kania czarna (Milvus migrans), czajka (Vanellus vanellus), dzięcioł duży (Dendrocopos major), perkoz dwuczuby (Podiceps cristatus), łyska (Fulica atra), łabędź niemy (Cygnus olor), kaczka krzyżówka (Anas platyrhynchos), gągoł (Bucephala clangula), zimorodek (Alcedo atthis), żuraw (Grus grus).

Prawdziwi książęta tuplickich stawów to łabędzie nieme.
Gracja (łabędź niemy)
Gracja (łabędź niemy) © Ryszard Jasiński
Korpus Sony DSLR – A500, obiektyw Sigma ABDG 70–300mm 1:4–5.6, 1/500s, f/6.3, ISO 400
Niedościgłe w urodzie, dumne. Łabędzie, czyli cicha dedykacja Piękna dla oczu człowieka. Najładniejsza melodia, bo grana przez czterech niezrównanych artystów: wodę, niebo, światło oraz wiatr.

Gdy z nastaniem przedwiośnia znika śnieg, hodowcy wpuszczają wodę do stawów. Wówczas jako pierwsze przylatują żurawie, ich radosny klangor ożywia przyrodę. Pomiędzy graby na podmokłe tereny wślizgują się zawilce i barwinki. Spod olchy (zwłaszcza przy Kołkowym) wpełzają kaczeńce. W ślad za nimi nadlatują łyski, albowiem tuplickie stawy to rewiry, które upodobały sobie w szczególny sposób. Zaraz wszczynają bezkrwawe bójki, bo to ptaki czupurne, zadziorne, nieustępliwe. Ich walki trwają do połowy lata, dając niezwykle malownicze widowisko. Łyski zakładają gniazda na stawach: Jedynka, Dwójka i Trójka. Zajmują nieduże terytoria wzdłuż brzegu gęsto porośniętego przez turzycę, trzcinę, oczeret, pałkę szeroko- i wąskolistną. Co rusz dochodzi między nimi do bijatyki, gdyż granice między terytoriami są niewidzialne. Ba, te bojowe i nieduże ptaki nie lękają się zaatakować łabędzia czy gęsi. Naprawdę, waleczny charakter łysek budzi uznanie. Terytorium to świętość. Młode łyski wybierają dla siebie jaskrawe barwy: czerwień, żółć, biel i czerń. Zarówno bitwy łysek, jak i rozczochrane pisklęta są nadzwyczaj fotogeniczne. Pod koniec października, o dziwo, waśnie między łyskami zanikają. Wtedy ptaki gromadzą się w
Mnie też, mnie też! (łyska)
Mnie też, mnie też! (łyska) © Ryszard Jasiński
Korpus Sony DSLR – A500, obiektyw Sigma ABDG 70–300mm 1:4–5.6, 1/320s, f/5.6, ISO 400
przyjaźnie usposobione stado, które co jakiś czas widowiskowo biegnie po stawie, czarownie rozbryzgując wodę. Pojedyncze ptaki co chwilę głęboko nurkują w poszukiwaniu pokarmu. Z nastaniem listopada odlatują i tylko łabędzie wiernie pozostają w swoim siedlisku, dopóki hodowcy nie spuszczą wody.

Łabędzie! Łabędzie… Co roku zajmują kilka największych tuplickich akwenów, zawsze na jednym stawie tylko jedna para wychowuje potomstwo. W obronie terytorium są jeszcze bardziej nieustępliwe od łysek. W marcu i kwietniu staczają walki (bezkrwawe). Pięknu łabędzich bójek w świecie ptaków cóż dorówna? Celem - przepędzenie napastnika, wystraszenie go, dlatego mocno stroszą pióra na uniesionych skrzydłach. Na ogół bije się samiec, ale gdy samica włącza się do bójki, okazuje się bardziej nieulękła, a ponadto obdarzona zmysłem strategicznym. Umie bowiem przewidzieć ruchy wrogiego łabędzia, dlatego zapędza go w kozi róg. Od połowy kwietnia do połowy maja samica wytrwale siedzi na gnieździe, a samiec w tym czasie krąży po stawie. Młode łabędzie są prześliczne, a ich fotogeniczność niezrównana. Samica najsłabsze maleństwa wozi na grzbiecie, w koszyku utworzonym ze skrzydeł. Widok nie lada jaki, zwłaszcza gdy jedno siedzi wśród piór niby na rydwanie, a rodzeństwo gęsiego drałuje za mamą, z tyłu tato.

Gdy łabędzie mają gody, gdy kąpią się, gdy łopoczą skrzydłami, gdy biegną
Radość lądowania (łabędź niemy)
Radość lądowania (łabędź niemy) © Ryszard Jasiński
Korpus Sony DSLR – A500, obiektyw Sigma ABDG 70–300mm 1:4–5.6, 1/2000s, f/5.6, ISO 400
po wodzie w celu wzbicia się w powietrze, gdy fruną z furkotem, gdy lądują, gdy bronią terytorium, widok wręcz bajeczny. Najbardziej urzekająca jest jednak nauka fruwania. Lekcji udziela samica. Przez wiele dni uczy potomstwo, starannie obmyślając ćwiczenia, dodając coraz to nowy element. Aż wreszcie łabędzia rodzina wzbija się ponad staw, a gdy po chwili opada na wodę, młode ptaki podpływają ku sobie i triumfują jak piłkarze po strzeleniu gola.

Każda sytuacja związana z łabędziami dostarcza fotografowi okazji do zrobienia zdjęć poetyckich, a ponadto rozjaśnionych monarszym Pięknem…

Terra incognita – to określenie kapitalnie oddaje charakter powyżej opisanego rewiru fotograficznego. Ziemia nieznana (nieodkryta) przez fotografów zawodowo parających się robieniem zdjęć pejzażom, a zwłaszcza ptakom. Ziemia do odkrycia…

Jakie praktyczne wskazówki mogą okazać się cenne dla tych, których skusi tuplicki rewir?

Do każdego akwenu można swobodnie dojechać drogami polnymi lub leśnymi. Zwłaszcza stawy hodowlane (własność państwa) są łatwo dostępne (dowóz paszy dla ryb). Hodowcy życzliwi, chętnie wesprą fotografa. Wyrobiska to domena wędkarzy, w szuwarach widnieją pomosty, ławki, z których oni łowią ryby. Pieczę nad wyrobiskami ma PZW. Niektóre wyrobiska (Parkowy, Góry) są wydzierżawione, ale nie
Prześwietlanie (łabędź niemy)
Prześwietlanie (łabędź niemy) © Ryszard Jasiński
Korpus Sony DSLR – A500, obiektyw Sigma ABDG 70–300mm 1:4–5.6, 1/1600s, f/5.6, ISO 200
ma zakazu dostępu.

Niemal każdy staw, prawie każde wyrobisko ma część brzegu „cywilizowaną” i część trudno dostępną. Właśnie te dzikie brzegi to domena ptactwa, zwłaszcza wodnego. Niestety, nie umiem nazwać wszystkich tych ptaków, bo nie jestem ani ornitologiem, ani fotografem. Fotoamator – takie słowo pasuje do mnie w całej swojej semantycznej treści. Uściślę: fotoamator, którego urzekły łabędzie. Zwrócę uwagę na to, że wspomniane bagniska przy Kołkowym mogą być niebezpieczne. Zajmują niewielki obszar, ale są nie do przejścia. Tu trochę gramatyki: nazwa „Tuplice” etymologiczne wiąże się z moczarami, mokradłami.

Aczkolwiek prezentowany rewir to skupisko akwenów odzwierciedlających kierunek gospodarczej ekspansji człowieka, to jednak nad każdym z nich z osobna inaczej włada światło słoneczne. Wiąże się to z terenem, typem nabrzeżnych drzew, kształtem wyrobiska czy stawu, rodzajem dna. Księżycowy srebrzysty, a o rzut kamienia Zielony – szmaragdowy.

Najlepsze warunki stricte fotograficzne (związane ze światłem dziennym) gwarantuje staw Dwójka. Tenże staw jest długi, duży (ok. 20 ha), nieco wygięty, dość wąski. Od strony Tuplic idealnie dostępny. Potem coraz dzikszy, broniony przez jeżyny, brzozy, chaszcze. Dzięki wysokiemu nasypowi tafla wodna Dwójki została uniesiona ponad okoliczne łąki, co zwiększa walory akwenu. Od
Zachód na Dwójce
Zachód na Dwójce © Ryszard Jasiński
Korpus Sony DSLR – A500, obiektyw Sigma ABDG 70–300mm 1:4–5.6, 1/80s, f/10.0, ISO 200
wiosny do jesieni o każdej porze dnia światło wyczynia prawdziwe cuda, co chwilę zatem woda ma inny kolor, a wieczorem bardzo często bywa urzekająco czerwona i na dodatek kładzie się na niej pręga słonecznego blasku. Proszę sobie wyobrazić ptaki na tle tej czerwoności…

Wszystkie stawy gwarantują przeurocze widoki, na każdym ptactwo wodne, nad nim kołujące drapieżniki. Najwięcej ptaków jest na Jedynce, Dwójce i Trójce. Proszę wybaczyć, że nie umiem nazwać wszystkich tych ptaków. Profesjonalista łatwo się domyśli, jakie ptactwo mogło sobie upodobać środowisko tak bogate w akweny i moczary. Czyż jednak nie zwabi fotografa odkrywanie tego, jakie ptactwo ma siedliska w rewirze, który nierozpoznany, niezbadany, nieudokumentowany? Sama pasja poszukiwacza? Opisuję diament. Któż zdoła z tego diamentu uczynić brylant?

Dno stawów jest błotniste, grząskie. Można jednak po nim brodzić nawet na bosaka. Tego samego nie da się powiedzieć o dnie wyrobisk, bo nad wyraz zdradliwe.

Bogactwu fauny i flory nie dorównują możliwości noclegu czy wyżywienia. Cóż, dla jednych będzie to mankament zniechęcający do wyprawy w tenże fotorewir. Dla innych – elektryzujący walor przyciągający uwagę. W gminie Tuplice brak hotelu, restauracji itp. Jest gospodarstwo agroturystyczne. Wystarczy wyjechać na autostradę A 4 we wsi Jagłowice, to zaledwie trzy
Finezja lądowania (łabędź niemy)
Finezja lądowania (łabędź niemy) © Ryszard Jasiński
Korpus Sony DSLR – A500, obiektyw Sigma ABDG 70–300mm 1:4–5.6, 1/125s, f/13.0, ISO 200
kilometry od Tuplic, by wypocząć w hotelu, by zjeść w jadłodajni. Do Tuplic można dojechać z Lubska, Żar, Brodów. Jeśli się jedzie od strony Wrocławia, to z autostrady najlepiej zjechać w Jagłowicach (zjazd na skróty, czyli boczną drogą). Z Żar i Lubska można do Tuplic dojechać autobusem, a ponadto z Żar dwa razy dziennie kursuje pociąg.

Gmina Tuplice mieści się na południowym skraju Leśnego Kompleksu Promocyjnego „Bory Lubuskie”. W pobliżu są naturalne pomniki przyrody (potężne dęby oraz przedziwnie uformowana „sosna ośmiornica”), powierzchniowe pomniki przyrody, ciekawe ekosystemy wodno-błotne, „bagna przy rosochatych sosnach”, śródleśne oczka, stanowiska cisa i kasztana jadalnego, ostoje ptaków wodno-błotnych, Rezerwat Żurawno, wieża widokowa i Ośrodek Edukacji Przyrodniczo-Leśnej w Jeziorach Wysokich (opodal Brodów, w których znajduje się pałac Bruhla). Natomiast na południe od Tuplic rozciąga się czarowny Park Mużakowski (Łęknica, Bad Muskau) liczący ok. 700 ha. Park charakteryzuje się genialnym uformowaniem pejzażu jakby w galerię obrazów. Park Mużakowski jest znany, zwiedzają go turyści, podczas gdy w lasach nad Nysą Łużycką tuplickie wyrobiska oraz stawy to miejsce wręcz dziewicze, poza wędkarzami niemal nikt o nim nie wie, toteż stanowi bardzo atrakcyjny fotorewir.

Nagrodami w tej edycji konkursu był monitor Eizo S1910 oraz książki "Ptasie ostoje" i "Smak białowieskiego miodu".
monitor Eizo S1910 i "Ptasie ostoje" "Smak białowieskiego miodu"
 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?