• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Fotoopowieści arrow Mazowieckie mornele, czyli darmowe kąpiele błotne dla fotografa.
 

Sonda

Sprzętu jakiej marki używasz najczęściej?


 

Jak archiwizujesz zdjęcia?


 

Mazowieckie mornele, czyli darmowe kąpiele błotne dla fotografa. Email
Autor: Paweł Wacławik   
Paweł Wacławik
Paweł Wacławik
Mornelowe pole© Paweł Wacławik
Ech na co mi przyszło na stare lata. Ja, człowiek o ścisłym umyśle, który z języka polskiego w liceum miał u pani Kalinowskiej trójkę plus wziąłem się za pisanie artykułów/reportaży o ptakach. No cóż, ale nie co dzień prosi cię o to twój imiennik i właściciel tak znamienitego portalu ptasiego w jednej osobie - Paweł Wietecha. Wstyd mi było już po raz kolejny odmawiać i wymigiwać się brakiem czasu i umiejętności. Dlatego wstałem rano, złapała mnie wena twórcza i na głodniaka zasiadłem do pisania. Mój ojciec zawsze powtarzał mi, gdy uczęszczałem do szkoły, że uczeń lekko głodny lepiej myśli niż ten przejedzony, więc może coś z tego mojego pisania będzie Śmiech?

Wszystko wydarzyło się jesienią, bo jest to czas gdy mornele odbywają swoje migracje na zimowiska. Co ciekawe, zwykle częściej obserwowane są przez ornitologów o tej porze roku, mimo, że wiosną lecą w przeciwną stronę i również do postojów oraz żerowania wykorzystują pola orne. Jednak wiosną doniesień o ich obserwacjach jest bardzo mało lub nie ma wcale.
Zobacz powiększenie w galerii
Mornel - Charadrius morinellus© Paweł Wacławik
Dlaczego, spytacie? Być może wynika to z faktu, że ornitolodzy mają wiosną „pełne ręce roboty" J i nie koncentrują się na trudnych tematach, bo do takich bez wątpienia należy wykrycie stadka kilku niedużych ptaszków w bezkresie pól ornych. Tak naprawdę trzeba poświęcić wiele godzin na chodzenie po polach i to bez gwarancji, że będą tam mornele. A wszem i wobec wiadomo, że jakieś rozlewiska, stawy, rzeki wraz z otaczającymi je trzcinami, łąkami, polami i zadrzewieniami są siedliskiem, gdzie występuje bardzo dużo ptaków i tam na pewniaka zobaczymy wiele gatunków. Jest to więc dużo łatwiejsze i przyjemniejsze. Prawdopodobnie dlatego niewielu jest śmiałków, którzy mają tyle samozaparcia (bo tak trzeba to nazwać Śmiech!) by godzinami przemierzać pola (a chodzenie po błotnistym polu ornym do łatwych nie należy, o czym powiem później) i wpatrywać się przez lornetkę czy lunetę w pustą, bezkresną przestrzeń. W tym wszystkim ważne jest to, że gdy mornele znajdą dogodne żerowisko (czytaj: pole) to istnieje duża szansa, że zagoszczą tam dłuższy czas i tylko załamanie warunków pogodowych spowoduje, iż polecą dalej. Tak też było w moim przypadku.
Zobacz powiększenie w galerii
Mornel - Charadrius morinellus© Paweł Wacławik
Otrzymałem informację od kolegi z M-ŚTO (Mazowiecko-Świętokrzyskie Towarzystwo Ornitologiczne), iż widział on stado 9 morneli na polach pod Węgrowem. Nie namyślając się długo podjąłem wraz z kolegą Robertem Miciałkiewiczem decyzję, że jedziemy i szukamy, a być może będzie nam dane zobaczyć ów arcyciekawy i rzadko obserwowany w Polsce gatunek ptaka. Hołdując zasadzie, że nie ma złej pogody na ptaki, są tylko źle ubrani ludzie, skoro świt pojechaliśmy pod wskazany adres.




Był ciepły, aczkolwiek nieco pochmurny wrześniowy dzień. Jednak taka pogoda jest dużo lepsza do obserwacji ptaków z dwóch powodów: nie jest gorąco i nie ma ostrego słońca, które powoduje, że ptaszek o brązowo-kremowym ubarwieniu siedzący pomiędzy zaoranymi bruzdami jest praktycznie niezauważalny na tle brązowego pola ornego. Tak naprawdę, jak to jest w wypadku wszystkich ptaków, najłatwiej stwierdzić obecność morneli po głosie lub w momencie gdy wzniosą się ponad linię horyzontu przelatując z miejsca na miejsce.
Zobacz powiększenie w galerii
Mornel - Charadrius morinellus© Paweł Wacławik
I dlatego był ze mną Robert, bo on nie dość, że rozmawia z ptakami, co miało miejsce w przypadku opisywanych przeze mnie wcześniej szczygłów, to zna wszystkie możliwe ich głosy: godowe, kontaktowe i ostrzegawcze, jakie często wydają ptaki gdy zobaczą na niebie drapieżnika. Taki człowiek pod ręką to żywy skarb o czym przekonał się zespół uczestników rajdu ptasiarzy z 2010 roku o dźwięcznej nazwie MSW Śmiech (skrót od Miciałkiewicz-Stelmach-Wacławik i proszę nie mylić tego z niczym innym Śmiech!).


Gdy zbliżyliśmy się do wskazanego nam miejsca tak naprawdę nieco się załamaliśmy, bo owszem ptaki widziane były na jednym kawałku, ale podobnych pól było tam wkoło wiele i tak naprawdę mogły siedzieć wszędzie. Było to jak przysłowiowe szukanie igły w stogu siana. No cóż, pomyślałem, zadanie nie jest łatwe, ale w końcu do rozwiązywania trudnych zadań w pracy przywykłem to i temu „projektowi" Śmiech (modne słowo ostatnimi czasy w korporacjach) podołam. Rozpoczęliśmy skanowanie terenu wszelkim możliwym sprzętem optycznym najwyższej jakości. Na nasze nieszczęście ptaki nie odzywały się. Pochmurna pogoda i wiatr spowodowały, iż siedziały gdzieś tam w bezkresie pól cichutko przycupnięte z nadzieją, że wprawne oko ptasiarzy ich nie dostrzeże. I tu się myliły J. Po półtorej godzinie wpatrywania się w pole jeden z morneli popełnił błąd taktyczny i wyszedł, choć daleko od nas, na granicę pola i nieba.
Zobacz powiększenie w galerii
Mornel - Charadrius morinellus© Paweł Wacławik
Tego tylko było nam trzeba. Został natychmiast zauważony przez niezastąpionego Roberta. Gdy znaliśmy już lokalizację jednego, to przybliżyliśmy się do nich i stopniowo odnajdywaliśmy pozostałe, choć i to nie było łatwe, bo słychać było jak się odzywają blisko nas, a póki pozostawały nieruchome nie mogliśmy ich „wyseparować" z otoczenia. Po ponad 2 godzinach przebywania z nimi przyzwyczaiły się do nas na tyle, że nie oddalały się i spokojnie żerowały lub odpoczywały między bruzdami pola. Był to najlepszy moment na podjęcie przeze mnie próby ich sfotografowania. Wiedziałem jednak, że jedyną słuszną metodą podejścia ptaków będzie podczołganie się do nich w tym świeżym, mokrym błotku, gdyż widziałem jak wcześniej Robert, próbujący do nich podejść z lunetą, zassał się w maź po kolano i niewiele brakowało a zostawiłby na, lub raczej w polu swoje buty. Nie zwlekając wziąłem aparat z „Grubą Bertą", zapas kart pamięci i  przytuliłem się do niezbyt ciepłego, mokrego błotka. Na początku, póki goretex wytrzymywał, było w miarę dobrze. Ale po przeczołganiu się 100 metrów miałem wszystko, tu powtórzę i podkreślę - wszystko, dokumentnie mokre do samych majtek! To moim zdaniem jeden z wielu powodów dla których zdjęcia dzikiej zwierzyny powinny w wydawnictwach kosztować więcej niż takie, które wykonać jest dużo łatwiej i przyjemniej (zachodzące słoneczko, drzewka, „klimaciki" i tym podobne). Gdy zbliżyłem się do ptaszków na odległość gwarantującą ciekawe ujęcia rozpocząłem zapełnianie kart. Po pewnym czasie ptaki tak zżyły się ze mną, że moja obecność w ogóle im nie przeszkadzała i zajmowały się swoimi sprawami co pozwoliło mi puścić wodze fantazji i skoncentrować się na kadrowaniu. Przemieszczałem się po tym błotku w lewo i w prawo w poszukiwaniu najlepszych ujęć. A potwierdzeniem tego jak ciężko dostrzec mornele w ich naturalnym środowisku może być fakt, że gdy fotografowałem jednego z nich i przesuwałem się w bok w poszukiwaniu zadowalającego mnie ujęcia to niemalże wczołgałem się na innego gdy ten  siedział sobie spokojnie odpoczywając między bruzdami. Zauważyłem go dopiero gdy był 2 metry ode mnie, więc wycofałem się ostrożnie i wykonałem mu zdjęcia portretowe. Gdy wszystkie karty już zapełniłem, a było tego z 40 Gb pamięci, pomału wycofałem się taplając w błotku drogą, którą tu przyszedłem, bo innej niestety nie było L. Ubrudzony i zmordowany (polecam wszystkim gimnastykę w błocie z 8 kg sprzętu), ale szczęśliwy i uradowany oddaliłem się wraz z Robertem do samochodu w celu wykonania totalnej zamiany ubrań (na szczęście miałem w bagażniku drugi komplet na zmianę), bo w tym w czym byłem wsiąść do samochodu z pewnością się nie dało (patrz foto autora). I tak zakończyła się moja kolejna ciekawa przygoda z ptakami, a kilka z jej efektów okrasza ten krótki artykuł. Na więcej zainteresowanych zapraszam oczywiście na www.pawelwaclawik.pl Śmiech.

Zobacz powiększenie
© Autor
Zobacz powiększenie w galerii
Mornel - Charadrius morinellus© Paweł Wacławik






Paweł Wacławik
O autorze

Na więcej zdjęć zapraszamy do galerii autora.
 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif