• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Ptaki arrow Świerszczak, brzęczka i strumieniówka
 

Sonda

Jakiego typu informacji szukasz tu najczęściej?


 

Jaki korpus uważasz za najlepszy do fotografowania ptaków?


 

Jaki obiektyw uważasz za najlepszy do fotografowania ptaków?


 

Świerszczak, brzęczka i strumieniówka Email
Autor: Maciej Szymański   
Fotografia autora
Zobacz powiększenie w galerii
Świerszczak - Locustella naevia © Maciej Szymański
Gdy przyjrzymy się dokładniej tercetowi świerszczaków, do którego należą brzęczka, strumieniówka i tytułowy świerszczak, okaże się, że mamy do czynienia z jedną z bardziej tajemniczych ptasich rodzin. Sprawiają one problemy nie tylko obserwatorom i fotografom ptaków, ale również profesjonalnym badaczom. Niełatwo poddają się również ulubionemu zajęciu systematyków lubiących szufladkowanie świata. Do niedawna mówiło się, że świerszczaki to jedyni polscy przedstawiciele rodzaju Megalurus. Dzisiaj twierdzi się natomiast, że rodzaje Locustella i Megalurus to kuzyni, a nie bracia. Nie będziemy jednak wnikać w ich stopień pokrewieństwa i zajmiemy się wyłącznie naszym polskim świerszczakowym triem.

Zobacz powiększenie w galerii
Świerszczak - Locustella naevia © Maciej Szymański
Nawet niewprawne oko obserwatora ptaków zauważyłoby fizyczne podobieństwo wszystkich trzech gatunków. Są to małe, szarawo-beżowo-brązowawe ptaki różniące się nieznacznie tonem barwy i - przede wszystkim - odmiennymi wzorami na powierzchni pierzastej szaty. Do podobieństw należy zaliczyć przede wszystkim sylwetkę. Życzliwi piszą o świerszczakach, że są smukłe. To bez wątpienia eufemizm. Nie są bowiem wcale smuklejsze od innych ptaków ich wielkości. Mówiąc szczerze: są po prostu nieproporcjonalnie wydłużone. Tam gdzie u każdego innego, szanującego się gatunku, kończy się ptak i zaczyna jego ogon, u świerszczaków jeszcze nie widać końca ciała. Można rzec, że świerszczaki są takimi "ptasimi jamnikami". To jednak tylko pozory. Ich drobne ciałka kończą się tam gdzie trzeba, a wrażenie nieregulaminowej długości powstaje przez niebywale długie pokrywy podogonowe, które są niewiele tylko krótsze od samych piór ogona - sterówek.

Zobacz powiększenie w galerii
Świerszczak - Locustella naevia © Maciej Szymański
Zobacz powiększenie w galerii
Świerszczak - Locustella naevia © Maciej Szymański



























Fachowcy twierdzą, że jeżeli zawiodą nas wszystkie inne cechy rozpoznawcze, ptak nie będzie miał zamiaru odezwać się, siądzie w takim miejscu i w takiej pozie, że nie zobaczymy wzoru na wierzchu ciała, ani na piersi, jedno spojrzenie... pod ogon - no cóż, czego nie robi się z chęci zaspokojenia ciekawości - pozwoli przynajmniej na odróżnienie świerszczaka od pozostałej dwójki.
Zobacz powiększenie w galerii
Strumieniówka - Locustella fluviatilis © Maciej Szymański
Przez środek każdego świerszczakowego piórka pod ogonem biegnie ciemna kreska.

Potraktowawszy całą trójkę mędrca szkiełkiem i okiem (a zwłaszcza linijką) dowiemy się, że najdłuższa jest brzęczka - 14-15 cm. Świerszczak i strumieniówka mają po 13 cm. Z kolei strumieniówka ma najdłuższe skrzydła, o rozpiętości nawet do 22 cm. Brzęczka i świerszczak mają zazwyczaj około 20 cm. Świerszczak wyróżnia się natomiast tym, że jest najlżejszy (14 g) natomiast strumieniówka to już "waga ciężka" - nawet do 18 g.

Innego rodzaju podobieństwo całej "świerszczącej" trójcy wychwyci nawet niewprawne ucho miłośnika ptasich treli, szczebiotów, pogwizdywań, kląskań...  Z trudem można znaleźć inne polskie ptaki "śpiewające", które wydawałyby z siebie tak nieudolne - pożal się Boże - melodie. Świerszczak - najlepszy wokalista w tym tercecie - odzywa się głosem, który biegli entomolodzy mogliby uznać za rzępolenie pasikonika zielonego.
Zobacz powiększenie w galerii
Strumieniówka - Locustella fluviatilis © Maciej Szymański
Strumieniówka - to głos, który przypomina rzężenie elektrycznego transformatora w czasie deszczu lub usiłowanie uruchomienia silnika bez nalania paliwa do zbiornika. Brzęczkę natomiast z trudem odróżnimy od wędkarskiego kołowrotka holującego do brzegu ogryziony z przynęty haczyk. Nic zatem dziwnego, że ich naukowa, łacińska nazwa nawiązuje do szarańczy, której talent muzyczny rzeczywiście przypomina popisy całej trójki.

Teoretycznie nie ma problemu, aby usłyszeć głosy wszystkich tych trzech gatunków w jednym miejscu. Miejsce to musiałoby jednak składać się z trzech odmiennych środowisk. Najsuchsze z nich (choć nie suche!) rozbrzmiewałoby głosem świerszczaka. Usłyszymy go na torfowiskach, zwłaszcza w strefie turzycowisk oraz na zaniedbanych wilgotnych ugorach i w młodnikach sosnowych na porębach, jeśli są porośnięte wysokimi trawami i turzycami. Aby go odszukać, należałoby przejrzeć miejsca wystające ponad morze traw. Na gałązce krzaka, pojedynczym - czasem suchym - badylu, możemy dostrzec niepozornego ptaszka z zadartą nieco ku górze główką.
Zobacz powiększenie w galerii
Strumieniówka - Locustella fluviatilis © Maciej Szymański
Mini-ruchów dziobka w czasie "śpiewu" oko ludzkie nie jest w stanie wychwycić. Świerszczak zazwyczaj nie siada na samym czubku swojej ulubionej gałązki, ale i tak wyraźnie odcina się od otaczającej zieleni. Powiększenie w lornetce spowoduje, że na grzbiecie "śpiewaka" dostrzeżemy wyraźny "lamparci" deseń. Jeżeli będziemy wystarczająco cierpliwi i ostrożnie zbliżymy się do miejsca, w którym widzieliśmy wcześniej śpiewającego ptaka, możemy go po chwili zobaczyć ponownie i już z bliska. Świerszczak ma bowiem kilka granicznych strażnic swojego terytorium i oblatuje/obśpiewuje je po kolei. Gdy wróci do pierwszej, a my jesteśmy w jej pobliżu, nie łudźmy się - natychmiast odkryje naszą obecność, co jednak nie do końca go speszy. Wbrew pozorom jest bowiem ptakiem dosyć ufnym, a ufa przede wszystkim w swoją niewidzialność w trawach. Podobnie jak oba pozostałe gatunki ma zwyczaj poruszać się na sposób mysi, szybko biegając po ziemi między trawami. Zaintrygowany potrafi natychmiast podbiec do obserwatora i obejrzeć go z odległości nawet pół metra. Spośród wszystkich trzech gatunków świerszczak może uchodzić za obszarnika.
Zobacz powiększenie w galerii
Brzęczka - Locustella luscinioides © Maciej Szymański
Zdarza się bowiem, że usiłuje bronić terytorium o powierzchni dwóch hektarów.

Bez większego kłopotu uda się nam zobaczyć brzęczkę. Wystarczy chwila cierpliwości i uwagi, aby w łanach trzcin wokół zbiorników wodnych wypatrzeć małego ptaka siedzącego na jednej z trzcin - wystającej ponad inne. Nieustający terkot i pionowa sylwetka pozwolą szybko wypatrzeć i oznaczyć gatunek. Ponadto - gdyby próbowała nas ogarnąć wątpliwość, którego ze świerszczaków widzimy, dobrą cechą rozpoznawczą brzęczki jest... brak dodatkowych cech rozpoznawczych: żadnych wzorków, deseni, rzucików, rysunków. Wsłuchując się w głos brzęczki możemy odnieść wrażenie, że terkocze raz głośniej, raz ciszej. W rzeczywistości jej "pieśń" jest niezmienna pod względem siły głosu. O urozmaiconym natężeniu przesądza kierunek, w którym brzęczka właśnie zwróciła główkę. Nieco tylko zaniepokojona naszą obecnością brzęczka nie rezygnuje ze "śpiewo-terkotu", a jedynie obniża swoją pozycję na trzcinie, przez co niknie wśród wiechci trzcinowych kwiatów.
Zobacz powiększenie w galerii
Strumieniówka - Locustella fluviatilis © Maciej Szymański
Wypatrywaniu brzęczki sprzyja fakt, że jej terytorium może ograniczyć się do 20 arów (choć średnio okupuje pół hektara).

Najtrudniej pójdzie nam ze strumieniówką, jeżeli zdecydowała się zająć centralny punkt typowego dla niej środowiska. Strumieniówka lubi bowiem podmokłości występujące w wilgotnych lasach: olsach i łęgach topolowych i wierzbowych. Nie pogardzi również zalesionymi mokradłami oraz zadrzewieniami mad rzekami, strumieniami czy rowami. Nie pozostanie wówczas nic innego jak wypatrywać jej przez lornetkę lub lunetę. Nie będzie to jednak zbyt trudne, gdyż samo terytorium strumieniówki może zamknąć się w kole o promieniu 50 metrów. Gdy ją zlokalizujemy, naszym oczom ukaże się mały ptaszek o wrzecionowatym kształcie z charakterystycznym kreskowaniem szyi i piersi. W zamian za trudności z zobaczeniem, strumieniówkę najłatwiej usłyszymy. Głos ma bowiem tak donośny, że nie sposób przeoczyć jej rzężącego piłowania. Są wprawdzie tacy, którzy twierdzą, że strumieniówkę można pomylić z brzęczką, a jeszcze odważniejsi sugerują, że można nie odróżnić jej głosu od świerszczakowego. Włóżmy te opowieści między bajki. Jeśli znamy głosy naszej trójki choć trochę - o pomyłkę będzie niezwykle trudno.

Zobacz powiększenie w galerii
Brzęczka - Locustella luscinioides © Maciej Szymański
Ptasia decyzja o wyborze przez naszych bohaterów takiego, a nie innego miejsca zamieszkania może podpowiedzieć fotografującemu, na jakie warunki oświetleniowe należy się przygotować. Brzęczkę najczęściej zobaczymy oświetloną słońcem. Świerszczak narazi nas na zmienne i kontrastowe oświetlenie, gdyż raz skryje się w cieniu traw i liści, by za chwilę zaśpiewać z jasno oświetlonej gałązki. Strmieniówka z kolei, z rzadka tylko wychynie z cienia, by zaraz potem szybkim kłusem zniknąć w trawach lub gałęziach krzaka.

Wszystkie trzy świerszczaki wracają ze swoich "ferii zimowych" dosyć późno. Pierwsza - w połowie kwietnia - pojawia się brzęczka. Ma też chyba najkrótszą drogę do pokonania, gdyż zimuje w północnej części Afryki, a część brzęczek zadowala się łagodną zimą na południu Hiszpanii. Zaraz po niej, w trzeciej dekadzie kwietnia, wraca ze wschodniej Afryki (niekiedy aż znad Zambezi) świerszczak. Dopiero w maju, wygrzana słońcem równikowej Afryki, melduje się po powrocie strumieniówka.

Objąwszy w posiadanie swoje nowe włości i założywszy podstawową komórkę społeczną, każde z naszej trójki przystępuje do budowy gniazda. Świerszczak buduje je na ziemi w płytkim zagłębieniu, w kępie traw lub turzyc. Brzęczka z kolei wije swoje gniazdo w trzcinach, zawsze ponad ziemią - mniej więcej na wysokości 20 cm - zaraz przy samym brzegu stawu, jeziora, rzeki. Kompromisowo podchodzi do kwestii umiejscowienia gniazda strumieniówka. Nie robi jej większej różnicy czy gniazdo jest na ziemi, czy też ponad nią (do wysokości 30 cm).
Zobacz powiększenie w galerii
Brzęczka - Locustella luscinioides © Maciej Szymański
Zobacz powiększenie w galerii
Brzęczka - Locustella luscinioides © Maciej Szymański

Cała trójka tylko nieznacznie różni się poglądami na preferowany model rodziny. Dla brzęczki ideałem jest 2 + 4-6, a dla świerszczaka 2 + 5-6. Najambitniejsza jest strumieniówka planując swoją rodzinkę na 2 + 5-7. Co ciekawe, tę największą gromadkę wysiaduje wyłącznie pani strumieniówkowa, podczas gdy brzęczka i świerszczak dzielą domowe obowiązki pomiędzy oboje rodziców. Świerszczak wyróżnia się natomiast tym, że swoje jaja ogrzewa przez 13-15 dni, podczas gdy obu pozostałym gatunkom wystarcza 11-12 dni.

Zobacz powiększenie w galerii
Świerszczak - Locustella naevia © Maciej Szymański
Wszyscy trzej nasi świerszczący bohaterowie są natomiast zgodni co do gustów pokarmowych. Zajadają się owadami, ich larwami oraz ślimakami i pajęczakami. Największą fantazją w ich chwytaniu wykazuje się świerszczak, który nie tylko poluje na swoją zdobycz zbierając ją z ziemi, traw, liści, lecz również nie waha się rzucić w powietrzną pogoń za odlatującym jedzonkiem.

Ten krótki rzut oka na polskie świerszczaki pokazuje jak trudno o jednoznaczne oceny i jak łatwo zwodzą stereotypy. Czy bowiem nasi bohaterowie są bardzo podobni, czy jednak bardzo różni? Czy największy oznacza najcięższy? Czy najmniejszy ma najmniejsze terytorium? Czy największa liczba potomstwa zmusza do opieki oboje rodziców? Zaskakujące nieraz odpowiedzi na te i wiele innych pytań, które podsuwają świerszczak, brzęczka i strumieniówka świadczą wyłącznie o niezmierzonym bogactwie ptasiego świata i warto zadać sobie nieco trudu, aby go lepiej podejrzeć i poznać.

Maciej Szymański



 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif