• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Fotoopowieści arrow Bystry, górski potok - tu musi być pluszcz !!!
 

Sonda

Sprzętu jakiej marki używasz najczęściej?


 

Jak archiwizujesz zdjęcia?


 

Bystry, górski potok - tu musi być pluszcz !!! Email
Autor: Marcin Łukawski   
Na początek troszkę teorii o naszym bohaterze.

Marcin Łukawski Pluszcz (Cinclus cinclus), mówiąc krótko, sylwetką przypomina strzyżyka a lotem zimorodka. Jest to ptak wielkości szpaka o dość krępej budowie ciała i krótkim, zadartym ogonie, o brunatno czarnym ubarwieniu z brązową głową, białą piersią i podgardlem. Silne łapy służące do chodzenia po kamienistym dnie strumienia zakończone są ostrymi i mocnymi pazurami. W menu Cinclusa znajdują się głównie larwy chruścików, drobne mięczaki i skorupiaki a zimą najczęściej małe rybki. 
zobacz powiększenie w galerii
Pluszcz - Cinclus cinclus
© Marcin Łukawski
Obie płci ubarwione są identycznie, ale samiec jest zauważalnie większy i tym samym cięższy. Ptaki te w znacznej większości trzymają się wartkich, górskich potoków chociaż zdarzają się przypadki, gdzie są obserwowane i na nizinach. Zasada jest jedna - musi być szybko płynąca, czysta woda. Pluszcz to jedyny rodzimy gatunek ptaków śpiewających o zdolności do bardzo sprawnego poruszania się pod wodą. Spotkać go możemy w dolinach na południu kraju a miejsce gdzie jest na to największe prawdopodobieństwo to, turystycznie oblegana, Dolina Kościeliska.
Jedno z moich pierwszych, bliższych spotkań z pluszczem miało miejsce w okolicy jednego z kurortów w Beskidzie Śląskim, gdzie z córką  spędzałem wakacje. Podczas popołudniowego spaceru, idąc wzdłuż strumienia do moich uszu dotarł wyraźny dźwięk, a ponieważ od pewnego już czasu wychwytuję ptasie głosy, to tym samym wiedziałem, że to musi być pluszcz. Następnego dnia byłem tam już z aparatem i czekałem cierpliwie na bohatera swoich zdjęć. Przyleciał po około godzinie, ale na moją niekorzyść wybrał sobie mało estetyczne miejsce dla fotografii. Niestety, czas naszego górskiego pobytu dobiegał końca a i niecierpliwa córcia nie bardzo pozwalała na pełne oddanie się pasji. Po powrocie do domu zastanawiałem się jak i kiedy pojechać w to miejsce, by mieć coś więcej jak tylko dokumentacyjne kadry pluszcza. Decyzja zapadła!!! Jadę na przełomie kwietnia i maja, bo wtedy jest szansa, że rodzice będą często kursować z pokarmem dla młodych.
zobacz powiększenie w galerii
Pluszcz - Cinclus cinclus
© Marcin Łukawski
Z moich wcześniejszych obserwacji wynikało, że jak dorosła parka trzymała się danego obszaru to i gdzieś w pobliżu mają swoje gniazdo, które najczęściej jest usytuowane pod mostkami, na skarpach, w szczelinach lub nawet pod osłoną wodospadów. Terytorium pluszcza to około 1 - 2  km wzdłuż strumienia, więc nie jest problemem znalezienie miejsca ich zamieszkania. Tak też było i w moim przypadku. Gniazdo w kształcie starego pieca kaflowego z bocznym wejściem, było umieszczone od spodu małego mostu, tuż nad lustrem wody. Po przyjeździe poświęciłem jeden dzień na obserwacje gdzie i kiedy pluszcze lubią przysiadać, gdzie żerują i jak reagują na przechodzących nieopodal ludzi. Wnioski odpowiednie wyciągnąłem i następnego dnia zrobiłem pierwszą zasiadkę w odległości ok. 200 metrów od pluszczowej rezydencji. Z kilku kamieni, na których ptaki lubiły odpoczywać wybrałem jeden, najbardziej interesujący, z dość ciekawym tłem i kilka metrów od niego, uwzględniając kąt padania słońca, postanowiłem się „rozgościć". Wszystko by było pięknie gdyby nie jeden podstawowy problem...miejscem w którym miałem się rozłożyć nie był brzeg strumienia ani wystające kamienie z wody a główny jego nurt i dno na głębokości jednego metra !!! Jak mam wytrzymać w tej lodowatej wodzie przez kilka godzin i co zrobić skoro nie ma się zimowej pianki ani różnych innych cudów techniki ? Musi wystarczyć to co mam..., a miałem tylko spodniobuty. Na szczęście, w sporo większym rozmiarze, więc pod spód ubierałem prawie wszystko co miałem. I tak to odziany na cebulkę musiałem zejść z 3 metrowej skarpy i doczłapać się do planowanego miejsca zasiadki.
zobacz powiększenie w galerii
Pluszcz - Cinclus cinclus© Marcin Łukawski
zobacz powiększenie w galerii
Pluszcz - Cinclus cinclus© Marcin Łukawski

Tam wcześniej przygotowałem sobie stelaż z drągów, na który to narzucałem siatkę maskującą. Przy takim wartkim strumieniu co chwila woda nanosi jakieś gałęzie czy inne różne ciekawostki, więc ptaki moją małą i w miarę naturalną budowlą nie były chyba zdziwione. Siedzę i czekam, nurt jest na tyle silny, że cały czas walczę by utrzymać odpowiednią pozycję. Na szczęście statyw, który jest dobrze zaparty o kamienie, pozwala mi się skutecznie o siebie opierać. Przez pierwsze dwie godziny nic się nie dzieje. Co jakiś czas przelatuje obok mnie a to jeden, a to drugi pluszcz, ale żaden nie chce się zatrzymać na wybranym kamieniu. Zastanawia mnie tylko fakt, czemu w ich dziobach nie ma odpowiedniej porcji białka dla młodych. Nogi mi drętwieją, palców już z zimna nie czuję, ale dalej zawzięcie siedzę. To, co dzieje się przede mną obserwuję przez dziurkę w siatce i w pewnej chwili dostrzegam lecącego w moją stronę pluszcza..., myślę sobie „może teraz na chwilę przycupniesz ?"...JEST !!! USIADŁ !!! To ten moment !!!
zobacz powiększenie w galerii
Pluszcz - Cinclus cinclus© Marcin Łukawski
Czy wyzwolić serię czy lepiej zrobić jedno zdjęcie by go nie spłoszyć. Robię jedno zdjęcie po chwili drugie i trzecie...siedzi na kamieniu około 30 sekund. Słońce jest już niestety dość mocne, ale mam nadzieję, że nad ekspozycją zapanowałem. Przez te kilka sekund zapomniałem o zimnie, nogi przestały mi drętwieć, a i w plecach nie odczuwałem już bólu. Cały trud został wynagrodzony tymi kilkoma ujęciami. W głowie rodzi mi się pytanie na jakim etapie rozwoju są młode, które to tak często przez rodziców są doglądane. Nie widzę ich, więc może są jeszcze w gnieździe. Klęcząc tak w wodzie planuję już następną zasiadkę, ale tym razem w innym miejscu strumienia. Tutaj już mam dość. Czekam aż dorosła para minie mnie i poleci w dół potoku. Tak też się dzieje a ja czym prędzej niezauważony oddalam się do samochodu. W drugiej połowie dnia wracam w te okolice i po kilku minutach lustrowania brzegu dostrzegam jednego młodego pluszcza. Po chwili drugiego, siedzącego na niskim, ogołoconym z liści krzaku. Na tym miejscu się teraz skupiam i dokładnie obserwuję bieg wydarzeń. Okazuje się, że przyjechałem o tydzień, może dwa za późno i młode są już całkiem sprawne i starają się same zadbać o uzupełnianie kalorii. To już był ten moment kiedy maluchy jeszcze się dopominają o jedzenie ale są już rzadko przez rodziców karmione. Niemniej jednak układam sobie kolejny plan fotografowania, tym razem młodych pluszczy i tak jak wcześniej wybieram kamień, na którym to i jeden i drugi młodziak się cyklicznie pojawia. Tym razem jest lepiej, bo nie muszę siedzieć w wodzie, a i poranne światło z kontry może dać ciekawe efekty. O świcie już leżę na kamieniach i czekam. Komfort jest o niebo lepszy jak dnia poprzedniego..., no może za wyjątkiem wbijających się w ciało ostrych kamieni.
zobacz powiększenie w galerii
Pluszcz - Cinclus cinclus© Marcin Łukawski
Po półtorej godzinie leżenia słyszę za plecami furkot skrzydeł..., nie odwracam się, by nie spłoszyć potencjalnego „modela". Cierpliwie czekam aż łaskawie pojawi się przed obiektywem. Coraz wyraźniejsze dźwięki dolatują do moich uszu, a to skrobanie, a to popiskiwanie, aż wreszcie widzę jak przeskakuje z kamienia na kamień młody pluszcz. Przez chwilę nawet wchodzi na moją rozłożoną siatkę maskującą, by ostatecznie znaleźć się tam gdzie chciałem by się znalazł. Pręży się i kuca, krzyczy i po chwili drzemie, ubaw mam z niego po pachy Uśmiech. Karta zapełnia mi się w oka mgnieniu, a tym samym i poziom endorfin cały czas wzrasta. Po kilku minutach „uprawiania jogi", młodziak zbliża się do mnie coraz bardziej. Mam zapiętą trzysetkę, gdzie minimalna odległość ostrzenia to ok. 2.5 metra. Niestety, ze zdjęć już nici bo jest za blisko, ale jakaż to przyjemność tak bliskiej obserwacji. Biega z kamienia na kamień łapiąc raz za razem jakieś małe owady. Tego dnia leżę tam dość długo i duchowo jak i fotograficznie cały czas się nasycam. Pluszcze pojawiają się w różnych miejscach, gdzie mogę je „sięgnąć" obiektywem. Dzień kończę obserwacją żmii zygzakowatej, która wygrzewała się częściowo na kamieniach...i częściowo na moich woderach Uśmiech.

Przez następnych kilka dni wirtualnie układam sobie kadry z tymi wdzięcznymi ptakami, które staram się w miarę możliwości realizować. Jednym z nich jest ujęcie pluszcza, gdzie w tle majaczy kaskada wody. To zdjęcie robiłem bez maskowania, z podchodu. Krok po kroku, po środku nurtu zbliżałem się do żerującego ptaka.
zobacz powiększenie w galerii
Pluszcz - Cinclus cinclus© Marcin Łukawski
Widział mnie doskonale ale pozwolił zbliżyć się na fotograficzną odległość. Zabawne było wtedy to, że po pewnym czasie dopiero zorientowałem się, że moje spodniobuty okazały się za krótkie i do połowy już miałem w nich wodę. Fotografować zakończyłem w momencie, kiedy zobaczyłem jak piętnastoosobowa wycieczka obcokrajowców z radością na twarzach robi mi zdjęcia Uśmiech.

I tak to dobiegła końca moja majowa przygoda z pluszczami. Wszystkim zainteresowanym polecam przyjrzeć się bliżej temu gatunkowi bo jest to ptak dość niepłochliwy i przewidywalny a obserwowanie go dostarcza całą masę pozytywnych emocji. Dzisiaj, pisząc ten artykuł, minęło 7 miesięcy od tego czasu kiedy to ostatni raz je widziałem, a  już się za tymi jakże ślicznymi i chyba troszkę niedocenianymi ptakami mocno stęskniłem. Myślę, że w przyszłym roku kolejny raz je odwiedzę.

Mam nadzieję, że mój debiut literacki zbytnio Was nie zmęczył i choć troszkę pozwolił ukazać charakter naszego małego pogromcy górskich strumieni. Składam szczególne podziękowania dla Pawła Wietechy za zmobilizowanie moich szarych komórek do napisania tego artykułu. Chciałbym też podkreślić fakt, że serwis foto-ptaki.pl i obszerne materiały w nim zawarte, towarzyszyły przy stawianiu moich pierwszych kroków w ptasiej fotografii, za co pomysłodawcy i wszystkim autorom bardzo dziękuję.

Pozdrawiam serdecznie, życząc wielu satysfakcjonujących kadrów w tym również „pluszczowych" Śmiech


Marcin Łukawski
O autorze
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć


Więcej zdjęć pluszczy wykonanych przez autora można znaleźć w jego galerii.
 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif