• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Wydarzenia arrow Różne arrow Przyroda Bielan warszawskich
 

Sonda

Sprzętu jakiej marki używasz najczęściej?


 

Jak archiwizujesz zdjęcia?


 

Przyroda Bielan warszawskich Email

Przyroda Bielan warszawskich

okadkaW powodzi książek zapychających księgarnie i oferowanych przez Internet, łatwo giną te, które dla nas, przyrodników mogą być ważne. Tylko, że zawsze przegrają one w walce o uwagę, także naszą, z bestsellerami, okrzyczanymi i sprzedawanymi w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy. Taki czas. Ale my, przyrodnicy, jesteśmy przecież tropicielami rzadkości i perełek. Taka się właśnie pojawiła. Nie ma jej co prawda na zwykłym, komercyjnym rynku księgarskim, ale niewątpliwie powinna być w bibliotece niejednego z nas. Zwraca bowiem uwagę na tę część przyrody, która jest tuż-tuż, często niezauważana i niedoceniana. Pokazuje jej wybrany, ale za to dogłębnie poznany fragment. Pod wieloma względami zadziwiający. Nam, fotografom, nieobca jest zasada - jedna z podstawowych w fotografii: fragment lepszy niż całość. A więc popatrzmy na ten fragment. Przyroda Bielan warszawskich. Od razu pojawi się pytanie, które też i niejednego może zniechęcić: dlaczego akurat Bielan?

Przyroda miast w ogóle bywa zaskakująca, ale Bielany - północna część lewobrzeżnej Warszawy - jest obszarem szczególnym. Dość wspomnieć, że tu uchował się ostatni, naturalny pod względem charakteru siedliska i składu drzewostanu fragment dawnej puszczy mazowieckiej. A ocalał, bo był terenem wypoczynkowym, a może i łowieckim królów. Dziś otoczony jest przez blokowiska i rejony willowe, a między nim a Wisłą przebiega estakadą Wisłostrada. Ale jest też na Bielanach szereg użytków ekologicznych. W sumie - to dzielnica mozaikowa, ekologicznie rozmaita. Różne strony tej rozmaitości ukazuje wspomniana książka, bogato nafaszerowana mapkami i zdjęciami.
Warto poświęcić jej uwagę także ze względu na postać jej pomysłodawcy, współautora i redaktora, profesora Macieja Luniaka. Ten doświadczony ornitolog-terenowiec zaczynał kiedyś tak jak większość z nas, od wypraw do lasu, które zresztą do dziś kontynuuje, ale wiele prac badawczych poświęcił ornitofaunie miasta. Badał ptaki żyjące w budynkach, w parkach, nad Wisłą, w dzielnicach willowych, poniosło go nawet na cmentarze - jak się okazuje, siedliska bujnego życia... Efektem tych zabiegów w sferze popularyzacji była słynna w owym czasie książka „Ptaki Warszawy", stanowiąca przegląd wszystkich co
bielanska_smieszka
Bielańska śmieszka© Paweł Wietecha
ciekawszych skrzydlatych rezydentów miasta i okolic. A że jesteśmy na stronie dla fotografów, godzi się wspomnieć o robionych specjalnie na użytek wspomnianej książki fotografiach. Wiktor Pawłowski, jeden z prekursorów ptasiej fotografii w Polsce, latami obfotografowywał stołeczną i podstołeczną awifaunę. Te czarno białe fotki na tle dzisiejszych plonów przyrodniczej fotografii cyfrowej mogą się wydać skromnym dokumentem, ale wtedy na nas, początkujących ptasiarzach, robiły piorunujące wrażenie. Dzięki nim, jak i artykułom w książce, odkryłem, że dzikie gągoły, o których z wypiekami czytałem jako o mieszkańcach zagubionych w puszczy jezior, snują się pod wiślanymi mostami. Moje ukochane kulony są na wiślanych łachach i na poligonie w Rembertowie. Że żurawie nie przysiadają wprawdzie, jak każe wiersz Gałczyńskiego, na kolumnie Zygmunta, ale dość licznie i nisko przelatują nad stolicą, a gniazda sokołów wędrownych były tu w swoim czasie czymś zwyczajnym. Myślę, że wydana dziś książka o Bielanach może spełnić podobną rolę, otwierając nam oczy na niedostrzegany świat, jak mnie otworzyła wtedy.
Widząc mój zapał, profesor, a wtedy jeszcze doktor Luniak zapędził mnie do roboty. Miałem sfotografować ptaki żyjące w Lesie Bielańskim do powstającej wtedy książki o tym rezerwacie. Com się nabiegał, łącząc pobyt tutaj z wypadami nad Biebrzę, com naszukał gniazd, to moje. Bo przekonałem się teraz już namacalnie, że bogactwo przyrody jest nie tylko tam, na bagnach, ale i tutaj, tuż za oknem. Zwłaszcza, gdy o nie zadbamy. Nie zapomnę, jak dr Luniak zaprowadził mnie bladym świtem, bo o tej porze spacerowicze nie przeszkadzali jeszcze w obserwacjach, pod dziuplę dzięcioła czarnego. I ten widok: wielki leśny dzięcioł pełza po pniu wiekowej sosny, a w planie majaczy zarys gmachu Akademii Wychowania Fizycznego na Bielanach.

Ta książka wprowadza nas nie tylko w przyrodę warszawskiej dzielnicy, ale w sedno przemian, jakie mamy dziś w przyrodzie wszędzie wokół siebie. I dotyczą one zwierząt, zaś ptaków w szczególności, które dotąd uchodziły wręcz za symbole dzikiej, odległej przyrody. A tu bobry ścinają gałęzie w przydrożnych rowach, łosie paradują po asfalcie, a żurawie po polach tuż za płotem. Bieliki krążą nad kolektorami i wysypiskami śmieci. Bociany białe oblepiły gniazdami sieć energetyczną i kominy, a czarne opanowały sieć odwadniających rowów. Pustułki gniazdują w skrzynkach na kwiaty, a pleszki w skrzynkach energetycznych. Taki czas.


Polecam książkę
Tomasz Kłosowski
 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?