• foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
  • foto-ptaki.pl
foto-ptaki.pl arrow Fotoopowieści arrow Spotkanie z sóweczką
 

Sonda

Sprzętu jakiej marki używasz najczęściej?


 

Jak archiwizujesz zdjęcia?


 

Spotkanie z sóweczką Email
Autor: Cezary Korkosz   

Sóweczka czyli sówka - już same słowa sugerują nam jej rozmiar i wielkość. A tak subtelne i ciepłe w wymowie nazwy, zdrobnione od słowa sowa, od razu rysują w naszej wyobraźni malutkie i bezbronne stworzonko, kompletnie niezdolne do niecnych czynów i zachowań. A tu tymczasem niespodzianka od Matki Natury - wszak wielkość faktycznie jest zgodna z jej nazwą, natomiast charakter i odwaga czyni z niej drapieżnika i wojownika w każdym calu.

foto1
Sóweczka (Glaucidium passerinum) © Cezary Korkosz

Właśnie w tym momencie warto przytoczyć chyba najbardziej właściwe porównanie sóweczki jakie słyszałem, a odnoszące się do dwóch skrajnie różnych gatunków sów, najmniejszej - sóweczki i największej sowy Europy – puchacza. Trafnego i nad wyraz treściwego w słowa porównania dokonał mój kolega mówiąc: Gdyby sóweczka była wielkości puchacza polowałaby na ludzi. To właśnie te słowa niezwykle uaktywniają naszą wyobraźnię i pozostają na bardzo, bardzo długo w głowie. Wcale nie są tak mocno przesadzone - kto to wie jak by było i czy nie bylibyśmy przypadkiem w jej jadłospisie?

Moje pierwsze spotkanie z tym karzełkiem wśród sów miało miejsce przy okazji poszukiwań zupełnie innej sowy w Gorcach. Wraz z kolegą przyjechaliśmy sfotografować i sfilmować jednego z największych puszczyków, puszczyka uralskiego. Niestety, jak to często bywa, sama natura zdecydowała inaczej i mimo naszych wysiłków po uralu nie było ani widu ani słychu.

foto2
Sóweczka (Glaucidium passerinum) © Cezary Korkosz

Po kilku dniach niepowodzeń w poszukiwaniach nasi koledzy z Gorczańskiego Parku Narodowego, chcąc nam poprawić nastrój, zaproponowali: a może sóweczkę byście chcieli uwiecznić na filmie? Pomyślałem sobie - pewnie byśmy i chcieli ale jeśli my tak wielkiego urala nie możemy znaleźć, to co tu mówić o szukaniu ptaka niewiele większego od dobrze najedzonego wróbla czy napuszonego gila.

Umówiliśmy się jednak na popołudnie żeby rozpoznać teren i, ewentualnie, zlokalizować ptaka lub ptaki, rozstawić sprzęt, ukrycia i zamaskować się. Przygotowaliśmy aparaty, spakowaliśmy różnoraki sprzęt, między innymi siatki maskujące, czatownie i wiele innych akcesoriów, które, jak się później okazało, zupełnie były zbędne, a wręcz tylko nam przeszkadzały.

foto3
Sóweczka (Glaucidium passerinum) © Cezary Korkosz

Po południu wyruszyliśmy obładowani tobołami. Pnąc się pod górę wąską ścieżką, po jakichś 30-40 minutach intensywnego marszu zatrzymaliśmy się, wcale nie zachowując specjalnych środków ostrożności, przy ogólnie dostępnym szlaku.

Poczekajmy chwileczkę niech przejdą tamci turyści i się trochę oddalą - mówią nasi gospodarze. Z kolegą patrzymy na siebie nie bardzo rozumiejąc o co im chodzi, ale grzecznie się słuchamy i czekamy, aż znikną za zakrętem odchodzący turyści.

No, panowie, gotowi? - pada pytanie. My, zaskoczeni, odpowiadamy nieskładnie: ale jak gotowi, na co gotowi, dlaczego, przecież trzeba czatownie rozłożyć, położyć się, zamaskować itd... I wtedy pada nieoczekiwana odpowiedź: nie, nic nie trzeba a zwłaszcza się chować czy ukrywać, trzeba tylko wiedzieć gdzie sóweczka ma swoje malutkie terytorium i kiedy będzie je zaciekle bronić.

foto4
Sóweczka (Glaucidium passerinum) © Cezary Korkosz

A że jest wczesna wiosna, to każdy szanujący się samiec sóweczki już stoi na straży swojego ubiegłorocznego terytorium czekając na samicę lub już dzieli je z nią, jeśli tylko ona wróciła do swojego miejsca lęgowego. W przypadku ciężkiej i długiej zimy sóweczki koczują w niższych partiach gór a nawet zdarza się je spotykać polujące przy karmnikach czy przebywające na obrzeżach ludzkich siedzib. Zima to najokrutniejsza pora roku dla wszystkich leśnych zwierząt, a zwłaszcza tak małych ptaków.

Szybko rozkładamy statywy, aparaty i z niecierpliwością oczekujemy co też się wydarzy. A nasz gospodarz po prostu zaczyna sobie pogwizdywać. Raz, drugi, trzeci. I się zaczęło... O ciszy sprzed chwili nie ma mowy - cała leśna drobnica, czyli wszystkie okoliczne sikorki, kowaliki, pełzacze, rudziki, kosy i dzięcioły wraz z sójkami zaczynają dosłownie się drzeć i nerwowo skakać z gałęzi na gałąź. Powstał niezwykły tumult. Było widać i słychać, że coś wisi w powietrzu i coś się zaraz wydarzy... Po krótkiej chwili dobiega do nas identyczny gwizd, który sprawia wrażenie, jakby przedrzeźniał się z głosem naszego przewodnika. Słychać go z wysoka, z koron starych buków i jodeł i powoli przemieszcza się z drzewa na drzewo.

Słyszę gwizd bardzo wyraźnie ale jeszcze nic nie widzę. Nieustannie lustruję lornetką korony drzew w nadziei, że w końcu zobaczę tę najmniejszą z sów. Podekscytowanie moje jest tym większe że jeszcze nigdy z bliska nie widziałem sóweczki. Światło, niestety, nam nie sprzyja - znajdujemy się po zacienionej stronie góry.

foto5
Sóweczka (Glaucidium passerinum) © Cezary Korkosz

Po chwili jesteśmy otoczeni leśną zgrają ptasiej drobnicy, a rudzik i czubatka siadają prawie na wyciągnięcie ręki od nas, tak jakby szukały u boku człowieka schronienia. Jestem oszołomiony tak wielką wrzawą w spokojnym jeszcze przed chwilą miejscu.

W końcu, po kilku minutach, jest! Pokazał się leśny duszek, sfrunął z wysokich koron drzew niżej, teraz siedzi jakieś 8 metrów nad moją głową i patrzy na nas. Jest piękny i faktycznie taki mały, niewiele większy od gila, który nie rzadko znajduje się w jego jadłospisie. Ofiary większe od niego samego, to też nie rzadkość w sóweczkowym menu.

To moje pierwsze tak bliskie spotkanie z sóweczką. Mogę się napatrzeć do woli i to na dodatek w dzień bo nocą ponoć sóweczka gorzej widzi od człowieka. Odnoszę wrażenie, że traktuje nas jak element lokalnego środowiska bo kompletnie się nas nie boi i nie traktuje nas jako zagrożenie. Szukam w głowie co też my możemy jej przypominać; tylko jedno przychodzi mi na myśl - pewnie wyglądamy jak stado jeleni.

foto6
Sóweczka (Glaucidium passerinum) © Cezary Korkosz

Niestety na zdjęcia było za ciemno więc nawet nie próbowaliśmy ich robić. Spotkanie trwało dobre kilka minut, samiec pogwizdał sobie jeszcze w kilku swoich ulubionych miejscach i pewnie stwierdził, że odgonił potencjalnego rywala, który nie ma już odwagi odezwać się. I on, zwycięzca, zapewne zaimponował swojej wybrance swoją postawą.

Samiczka chyba rzeczywiście była urzeczona jego męstwem bo gdy wróciliśmy w to miejsce pod koniec czerwca, czyli w okresie wychowywania młodych, po krótkim szukaniu (a wiedzieliśmy czego szukać - dziupli po dzięciole dużym) znaleźliśmy dziupelkę lęgową, w której było najprawdopodobniej 5, a może więcej, młodych leśnych duszków. W ciągu dnia w pobliżu siedział samiec częściowo ukryty wśród gałęzi świerka, nie na tyle jednak, by nie obserwować pilnie dziupli i nasłuchiwać nawoływania samicy ze środka.

Wcześnie rano i późno wieczorem samica zaczynała cichutko pogwizdywać z wnętrza dziupli dając swojemu partnerowi znak do polowania. Samiec przynosił różne leśne stworzonka, między innymi myszki, nornice, sikorki, kowaliki, pliszki, dzięcioły. Raz nawet przyleciał z drozdem śpiewakiem, którego przekazał samicy. Od razu wiedziałem jednak, że ten posiłek nie może się udać. Ona, biedna, będąc wewnątrz dziupli dobre kilka minut męczyła się, żeby upolowanego ptaka wciągnąć do środka. Scena wyglądała przezabawnie ale efekt końcowy całego zamieszania był taki, że w końcu upuściła ofiarę, która pozostała pod dziuplą.

foto7
Sóweczka (Glaucidium passerinum) © Cezary Korkosz

Sóweczki najpóźniej ze wszystkich sów przystępują do lęgów, zatem okres wychowywania i karmienia młodych przypada dla nich w doskonałym momencie, w czasie pokarmowej obfitości, gdy większość leśnych ptaków też ma pisklęta.   

Od tamtej pory minęło już kilka lat, a i świat się sporo zmienił. W fotografii nastała era zdjęć cyfrowych. Dzisiaj już wiem, że robienie zdjęć to w dużej mierze przyjemność pokazywania ich innym ale wówczas wystarczyły mi tylko te obrazy, które zarejestrował mój wzrok i które na zawsze pozostały w mojej pamięci.

 
 
2007-2017 © Paweł Wietecha, nota prawna
 jesteśmy też na facebooku ostatnia aktualizacja: 05.04.2015, 18:29co nowego?
1x1px_trns.gif